Wakacje zawsze będą kojarzyły mi się z upałem, beztroską i kilkoma tygodniami spędzonymi u babci za miastem. To był czas zabawy z kuzynami, dni pełnych przygód i rozpieszczania ze strony dziadków. Jeździłem tam niemal co roku od początku szkoły podstawowej i spędzałem letni czas w obrębie starego dwupiętrowego domu. Wszystkie przygody, zabawy i niezapomniane chwile z biegiem czasu rozmyły się, a zastąpiło je wspomnienie jednej z ostatnich nocy w tamtym starym domu. To właśnie do niej wracam najczęściej we wspomnieniach i snach.
Do domu rodziców mojego taty przyjeżdżali za każdym razem moi kuzynowie i kuzynki. Nie byli to zawsze ci sami ludzie, bo tata miał sześcioro rodzeństwa, a każdy z nich miał dzieci w podobnym wieku. Do tego dochodzili jeszcze kuzyni i dalsza rodzina, dlatego w czasie mojego pobytu spotkałem tam ze dwadzieścia osób mojego bliższego i dalszego kuzynostwa. Najmocniej zapadła mi w pamięci Magda, córka jednego z kuzynów mojego taty. Była ode mnie starsza o jakieś dwa lata, co na etapie szkoły podstawowej było przepaścią nie do przekroczenia. Nie mieliśmy ze sobą dużego kontaktu i przez wiele lat jedynie mijaliśmy się, spędzając czas w towarzystwie bliższych sobie wiekiem towarzyszy. Mieszkała na drugim końcu kraju, a jednak dorastaliśmy razem i rok po roku widzieliśmy zmiany zachodzące w naszych życiach oraz ciałach.
To Magda była pierwszą dziewczyną, którą zobaczyłem nago. Było to zupełnym przypadkiem i zakończyło się wrzaskiem, bo niechcący wszedłem do łazienki, w której ona się kąpała, ale mogłem sobie to odhaczyć z listy spraw do zrealizowania w okresie dorastania. Mieliśmy po kilkanaście lat i widok ciała przedstawiciela płci przeciwnej wzbudzał w nas raczej obrzydzenie niż zachwyt, ale do zachwytu biegiem czasu też w końcu musiało dojść.
To stało się podczas ostatnich wakacji w domu babci, choć wtedy zupełnie nie zdawałem sobie sprawy z tego, że będą ostatnie. Magdy nie widziałem od kilku lat, bo podobno zainteresowała się harcerstwem i jeździła na obozy. Tamtego roku przyjechała jednak na kilka dni, bo jej rodzice pojechali na jakąś delegację i nie chcieli zostawiać córki samej w domu. Jednak dziewczyna nie była już tą samą rozwrzeszczaną Madzią, na którą wpadłem przez przypadek w łazience. Była młodą kobietą, która nijak nie pasowała do towarzystwa dzieciaków. Nie interesowała się zabawami, bieganiem po polanie w lesie czy zbieraniem mleczy dla królików, które hodowali dziadkowie. Całymi dniami siedziała przy książkach, pisała coś w zeszytach, a jedynie wieczorem wychodziła na spacer, żeby zobaczyć zachód słońca nad jeziorem.
– Co czytasz? – zapytałem któregoś dnia.
Siedziała przed domem na ławie z nogami skrzyżowanymi po turecku i opartą na nich książką. Podniosła głowę i spojrzała na mnie z niechęcią, jakbym przeszkodził jej w realizacji jakiegoś ważnego zadania. Była dużo starsza od reszty, ale ja byłem tylko dwa lata młodszy od niej, a reszta ekipy była jeszcze dzieciakami. Jeśli z kimś miała spędzić tu czas, to tylko ze mną. Pokazała mi okładkę, z której pamiętam zjawę o ludzkich kształtach i tytuł Wyklęty. Dopiero po latach dowiedziałem się, że to jedna z najlepszych powieści Grahama Mastertona.
– To horror? – zapytałem, sugerując się niepokojącą grafiką na okładce.
– Lubisz horrory?
Skinąłem głową, tylko odrobinę mijając się z prawdą. Nigdy nie czytałem żadnego horroru, a dopiero niedawno wyrosłem z literatury przygodowej Alfreda Szklarskiego i Karola Maya. Ostatnio przeniosłem się jednak na fantastykę i fantasy, gdzie bywało już straszniej.
– Przeczytać ci coś fajnego?
Skinąłem głową i usiadłem obok. Przewijała kartki w poszukiwaniu wybranego fragmentu, a ja zapatrzyłem się na profil jej twarzy z delikatnym małym nosem i lekko spiczastą brodą. Ciemne włosy zawinęła za ucho, prezentując smukłą bladą szyję. Nie spuszczałem oczu z jej ust poruszających się miarowo, kiedy czytała opis zmarłego wydostającego się z grobu. Miałem w nosie ten opis, a liczyła się tylko postać Magdy. Poczułem ciepło rozlewające się gdzieś w środku i docierające do wszystkich części ciała. Szczególnie mocne zmiany wywołało w spodniach, budząc mojego penisa do stanu wzwodu.
– Ten klimat jest niesamowity, prawda? – zapytała, kiedy skończyła.
– Podobało mi się – powiedziałem.
– Najlepiej czyta się to w nocy przy latarce – oświadczyła. – Wtedy aż czujesz, jak dreszcze przechodzą cię po plecach.
Przytaknąłem, bo nie wiedziałem, co odpowiedzieć, a nie chciałem wyjść przy niej na małolata, który nie zna się na dobrej zabawie.
– Jak chcesz, to przyjdę do ciebie dzisiaj w nocy i poczytamy coś razem? – zaproponowała. – Mam taką książkę ze strasznymi historiami o duchach opartą na faktach. Wystarczy jedno opowiadanie i do rana nie będziesz mógł zasnąć.
– Nie boję się duchów – oświadczyłem.
– Zatem jesteśmy umówieni – powiedziała i wyciągnęła dłoń w moją stronę. Przybiłem piątkę, parafując tym samym naszą umowę.
Magda wślizgnęła się do mojego pokoju w momencie, kiedy znudzony oczekiwaniem na nią zaczynałem zasypiać. Nagle poczułem jakiś ruch obok siebie i o mało nie wyskoczyłem w górę ze strachu.
– Zrób mi trochę miejsca – powiedziała i wsunęła się pod kołdrę.
Jej noga musnęła o moją, a ten dotyk uruchomił jakiś dziwny mechanizm w moim ciele, którego jeszcze nie znałem. Poczułem błogą przyjemność, a jednocześnie napięcie, które kazało mi coś zrobić. Tyle, że jeszcze nie wiedziałem co.


