Nie czytałeś poprzednich części? Sprawdź: Gra w pomidora cz. I Gra w pomidora cz. II Gra w pomidora cz. III Pejcz raz po raz uderzał w napiętą skórę pośladków, zamieniając ją w krwistoczerwoną kompozycję linii i pasów. Teraz już nie liczyłam, tylko uderzałam. Robert przeklinał, krzyczał i wyzywał mnie na zmianę, ale nadal nie wypowiedział


