Nie czytałeś poprzedniej części? Sprawdź: Publiczne podglądanie na spacerze cz. I, Publiczne podglądanie na spacerze cz. II. Niespodziewanie weszliśmy na plac, który otwierał się nagle między wąskimi uliczkami, jakby ktoś specjalnie zostawił w środku starego miasta trochę przestrzeni na oddech. Kilkanaście stolików stało pod rozwieszonymi lampkami, a w powietrzu mieszał się zapach owoców morza, cytrusów

