Czynsz w naturze
0
(0)

Nie czytałeś poprzedniej części? Sprawdź: Czynsz w naturze cz. I

Mieszkanie było trzypokojowe, przestronne i urządzone w minimalistycznym stylu. W połowę mniejszej klitce mieszkałam z trzema współlokatorami, a do tego płaciłam sporą część tego, co udało mi się zarobić przez cały miesiąc. To mieszkanie miałam tylko dla siebie, a co miesiąc miałam dostawać na konto równowartość minimalnej miesięcznej pensji. Jedynym warunkiem było to, że Marcin miał mnie na wyłączność, a ja musiałam być dla niego dyspozycyjna. Podczas rozmowy wyjaśnił mi, że rozumie charakterystykę kobiecego cyklu, ale nie będzie tolerował trzech tygodni okresu w miesiącu. Potem przelał mi pierwszą pensję, tłumacząc, że jeśli nie wycofam się z układu po miesiącu, potraktuje ją jako premię powitalną. 

Początkowo obawiałam się, jak będzie wyglądała moja praca, ale Marcin zaskoczył mnie pozytywnie. Może nawet trochę zawiódł. W czasie pierwszych dwóch tygodni był u mnie trzy razy, zawsze późnym wieczorem i na lekkim rauszu. Kazał mi pokazać się przed nim w koszuli nocnej, zrobić dwa obroty, a potem zażądał drinka i szedł spać do jednego z pokoi. Pierwszej nocy czuwałam w obawie, że przyjdzie do mojej sypialni i będzie chciał mnie przelecieć, ale nie. Kolejne dwie noce też przespał w osobnym pokoju, a rano poprosił o kawę i wyszedł bez pożegnania. Z jednej strony bardzo mi to pasowało, ale z drugiej byłam trochę zawiedziona. Ulka nic nie mówiła, że Marcin jest impotentem. Wręcz odwrotnie. Wspominała, że w poprzednim roku mieszkały tu dwie studentki, które brał na zmianę, albo w duecie. 

Zachowanie Marcina z jednej strony mnie intrygowało, a z drugiej niepokoiło. Zaczynałam się zastanawiać, czy problem przypadkiem nie tkwi we mnie. Może nie byłam wystarczająco ładna, żeby chciał mnie wziąć. To mogło oznaczać, że wkrótce zastąpi mnie kimś innym, a ja znów wyląduję w klitce tylko nieco większej, niż szafa w przedpokoju w tym mieszkaniu. Postanowiłam zawalczyć o ten etat i zapracować na zarobione pieniądze, niezależnie od tego, jaki był zakres moich obowiązków. 

W czwartkowy wieczór wysłał wiadomość, że będzie za godzinę. Postanowiłam, że to odpowiedni czas, żeby sprawdzić, czy z hydrauliką Marcina wszystko jest w porządku. Ubrałam na siebie krótką satynową koszulkę nocną, czarne długie włosy spięłam w koński ogon, zrobiłam delikatny makijaż i spojrzałam na siebie w lustrze. Wyglądałam niewinnie jak nastolatka i chyba właśnie tego oczekiwał Marcin, decydując się na sponsorowanie młodziutkich dziewcząt. 

Byłam gotowa na jego przyjście, a jednak on i tak zaskoczył mnie swoim wejściem. Nigdy nie dzwonił i zawsze otwierał mieszkanie własnym kluczem. Przywitałam się z nim grzecznie, a on omiótł mnie wzrokiem z góry na dół, a potem jeszcze raz, jakby nie dowierzał pierwszemu spojrzeniu. Tym razem nie czułam od niego alkoholu, co było dobrym prognostykiem. Usiadł w salonie na sofie, rozłożył laptop i zażyczył sobie herbaty. Przyniosłam mu gotowy wywar i postawiłam na stoliku, nachylając się na tyle mocno, żeby duży dekolt odsłonił moje piersi. Niestety on nawet nie zwrócił na mnie uwagi, pochłonięty czytaniem jakichś wiadomości na laptopie. 

 – Czy nie będzie ci przeszkadzało, jeśli trochę tu posprzątam? – zapytałam.

Spojrzał na mnie, jakbym mówiła w jakimś nieznanym języku, a potem pokiwał przecząco głową i wrócił do swoich zajęć. 

Zaczęłam sprzątać, a w zasadzie to bardziej krzątać się przy nim, niż rzeczywiście robić porządki. Kilkukrotnie przestawiłam jakiś element wyposażenia, wywołując hałas, ale tylko tak mogłam mieć pewność, że zwróci na mnie uwagę. Kiedy stałam odwrócona do niego plecami, na zmianę unosiłam się na palce i pochylałam, żeby mógł podziwiać moje pośladki z każdej strony. Natomiast stojąc przodem do niego, prezentowałam na zmianę wcięcie dekoltu i wystający spod koszulki materiał kremowych majtek. 

Nie wiem, w którym momencie ucichły charakterystyczne kliknięcia klawiszy komputera uderzanych palcami. Pewnie nastąpiło to w chwili, kiedy byłam już zdesperowana i nie miałam nadziei, że zainteresuję Marcina swoją osobą. Odwróciłam się w jego stronę. Siedział wygodnie rozpostarty na sofie i nie patrzył na komputer. Złapałam go na tym, że próbuje dojrzeć wąski pasek majtek, który wrzynał mi się między pośladki. To nie wszystko, bo miał rozpięte spodnie i jedną dłonią masował sztywnego członka. Zamarłam zaskoczona jego zachowaniem, którego przecież mogłam się spodziewać.

 – Nie przeszkadzaj sobie – powiedział.

 – Ale… – wydukałam. – Ja już chyba skończyłam sprzątać.

Marcin nie stracił rezonu. Wolną dłonią poklepał miejsce na sofie tuż obok siebie i zachęcił gestem, żebym usiadła. Z pewnym ociąganiem zbliżyłam się do niego, poprawiłam włosy i koszulkę, a po chwili usiadłam obok. Nie krępował się moją obecnością i nadal bawił swoim przyrodzeniem, spoglądając w moim kierunku.

 – Obciągałaś kiedyś facetowi? – zapytał.

Jak podobało Ci się nasze opowiadanie?

Oceń je!

Średnia ocena 0 / 5. Vote count: 0

Na razie nie ma żadnych ocen! Bądź pierwszym, który oceni!

O autorze