Pytanie, czy wyzwanie?
4.5
(2)

Nie czytałeś poprzedniej części? Sprawdź: Pytanie czy wyzwanie cz. I

– Teraz ja – oznajmiła Sara. – Tomek, pytanie, czy wyzwanie?

– Wyzwanie.

Dziewczyna znów miała na twarzy ten dziwny uśmiech, kiedy spoglądała to na Tomka, to na mnie. 

– Usiądź za osobą po twojej prawej stronie i przez jedną rundę obejmuj ją w pasie.

Zaśmiałam się, bo dziwnym trafem padło właśnie na mnie. 

 – To ma być odważne zadanie? Co to za gra? Przecież my znamy się jak łyse konie.

 – Tym bardziej nie powinno wam przeszkadzać – odpowiedziała Sara.

Tomek wzruszył ramionami i przesunął się za mnie. Usiadłam między jego nogami, opierając plecy o jego klatkę piersiową. Robiliśmy nie raz podobne rzeczy podczas oglądania filmów, gdy brakowało miejsca na kanapie, ale od ostatniego razu minęło chyba kilka lat. Objął mnie luźno, a jego przedramię spoczęło na moim brzuchu.

 – Wygodnie? – zapytał z troską.

 – Mogło być gorzej.

Znałam jego głos równie dobrze, jak własny, a jednak wypowiedziane tuż przy moim uchu słowa zabrzmiały inaczej. Poczułam ciepło jego oddechu na szyi i w jednej chwili stałam się boleśnie świadoma każdego miejsca, w którym nasze ciała się stykały. Nie wiem, skąd wzięło się to napięcie. 

W następnej kolejce ja wyciągnęłam kartę dla Lukasa.

– Wyzwanie – zdecydował.

Weronika zastanowiła się chwilę.

– Wybierz jedną osobę z grupy i powiedz jej do ucha, co jako pierwsze zwróciło w niej twoją uwagę.

Lukas przysunął się do Weroniki, położył dłoń na dywanie tuż obok jej uda i nachylił się tak blisko, że ciemny zarost na brodzie musnął jej włosy. Nie usłyszeliśmy, co powiedział, tylko zobaczyliśmy, jak Weronika odwraca twarz i spotyka się z nim spojrzeniem. Przez kilka sekund żadne się nie poruszyło, wpatrując się w siebie. Byłam przekonana, że za moment się pocałują.

– Co powiedział? – spytała Sara, przerywając tę chwilę napięcia.

– Miało być do ucha – odparła Weronika. – Nie do publicznej wiadomości.

Lukas wrócił na swoje miejsce, lecz tym razem przesunął puf i usiadł bliżej Weroniki. Sara patrzyła na nich z zainteresowaniem, którego nie umiałam odczytać. Nie wyglądała na zazdrosną, a raczej na zaciekawioną tym, co mogłoby się wydarzyć, gdyby poczekała jeszcze trochę. W kolejnej rundzie to ona dostała zadanie.

 – Pocałuj wybraną osobę w miejsce, które nie jest ustami – powiedział Tomek.

 – Zaczyna robić się ciekawie.

Sara rozejrzała się po kręgu. Spodziewałam się, że wybierze Lukasa albo Tomka, ale zamiast tego podpełzła do Weroniki i uklękła przed nią.

 – Mogę? – zapytała.

Weronika skinęła głową, na co Sara bardzo powoli odsunęła jej włosy i pocałowała ją tuż pod uchem. Miało to trwać sekundę, lecz jej usta zatrzymały się przy skórze nieco dłużej. Weronika zacisnęła palce na swoim kolanie, a Lukas przyglądał się im bez uśmiechu z pełnym napięciem. Nie było w tym spojrzeniu złości. Było pragnienie, którego nawet nie próbował ukrywać. Powietrze w pokoju nagle zrobiło się zbyt ciepłe i tak ciężkie, że można było kroić je nożem. 

Sara odsunęła usta od Weroniki, przez chwilę zatrzymała na niej spojrzenie, a potem wróciła na miejsce. Teraz to ona pociągnęła kartę. 

 – Aga – powiedziała, patrząc prosto na mnie. – Pytanie czy wyzwanie?

Wiedziałam, co powinnam wybrać.

 – Wyzwanie.

 – Pocałuj Tomka. Nie w policzek. Nie na sekundę. Tak, żebyśmy uwierzyli, że naprawdę tego chcesz. 

 – Przecież to tak, jakbym całowała brata! – zaprotestowałam.

 – Gdzie to jest napisane, pokaż tę kartę? – zapytał Tomek, który nadal mnie przytulał, chociaż przeszła już cała runda i dawno powinien usiąść obok.

 – Pokazać to mogę najwyżej pupę, jeśli ładnie mnie poprosisz. A zasady gry ustalam ja i właśnie się zmieniły. 

W jednej chwili w małym pokoju zapanował gwar, bo każdy chciał zabrać głos, protestując lub akceptując nowe warunki, w zależności od aktualnej pozycji. Lukas próbował wyrwać Sarze kartę, ale ta schowała ją pod bluzką, co wcale go nie zniechęciło. 

 – Dobra, cicho! – Weronika spróbowała uspokoić towarzystwo. – Mieliśmy zasadę, że można powiedzieć PAS i przerwać zadanie. Mamy się bawić, a nie zmuszać do czegokolwiek. Zatem pytanie do Agi: realizujesz wyzwanie, czy rezygnujesz?

Zapadła cisza. Tomek cofnął rękę z mojego brzucha. Przez moment pomyślałam, że zamierza się odsunąć, ale on tylko dał mi więcej przestrzeni.

– Możemy odmówić – powiedział.

Mówił do mnie, nie żartował i nie próbował udowodnić niczego pozostałym. Nagle zobaczyłam w nim nie chłopaka, który jako dziecko nosił za mną tornister, lecz mężczyznę czekającego na moją decyzję. Odwróciłam się w jego stronę, a odległość między naszymi twarzami zmalała do kilkunastu centymetrów. 

 – Chcesz odmówić?

 – Nie – odpowiedział po chwili. – A ty?

Powinnam była powiedzieć PAS, wypić łyk wina i obrócić wszystko w żart. Zamiast tego patrzyłam na jego usta, po raz pierwszy naprawdę zastanawiając się, jak całuje.

 – Nie – szepnęłam. – Zróbmy to.

Pochyliłam się pierwsza, jeszcze skracając dystans między nami. Dotknęłam jego ust. Pocałunek zaczął się niepewnie i znajomo, choć nigdy wcześniej tego nie robiliśmy. Jego dłoń spoczęła na moim policzku, a kciuk przesunął się tuż pod uchem. Przez chwilę słyszałam stłumiony śmiech Sary i czyjś oddech, ale dobiegały jakby z innego świata. Tomek odpowiedział mocniej, wyciągnął język i nienachalnie wsunął mi go do ust. Wpuściłam go do środka i wtedy wszystko poza nim zniknęło. Złapałam go za koszulkę i przyciągnęłam bliżej, zanim zdążyłam się zastanowić, co ja właściwie robię. Jego druga ręka objęła mnie w talii. Znałam te dłonie. Widziałam je tysiące razy, kiedy robiły kanapki, pisały wiadomości albo podawały mi kubek herbaty. Dotychczas jednak nie wiedziałam, że ich dotyk może wywołać we mnie dreszcz.

Jak podobało Ci się nasze opowiadanie?

Oceń je!

Średnia ocena 4.5 / 5. Vote count: 2

Na razie nie ma żadnych ocen! Bądź pierwszym, który oceni!

O autorze