Nie czytałeś poprzedniej części? Sprawdź: Gra w pomidora cz. I
Z sypialni wyszłam ubrana w czarny komplet bielizny ozdobionej licznymi skórzanymi paskami i ćwiekami. Ku mojemu zdziwieniu, Robert posłusznie klęczał na podłodze w salonie w samych bokserkach. Miał zadbane wysportowane ciało, szeroką klatkę piersiową, a przede wszystkim mocne uda, co zwiastowało wiele przyjemności na dalszych etapach naszej znajomości. Patrzył na mnie z wyraźnym zainteresowaniem i podziwem. Mój strój, za który zapłaciłam znaczną część miesięcznej pensji, musiał zrobić na nim wrażenie.
– Grzeczny chłopczyk – powiedziałam.
Pogłaskałam go dłonią po głowie, jak ucznia, a następnie chwyciłam pokrytą zadbanym zarostem brodę i uniosłam twarz w górę tak, żeby mógł mnie widzieć.
– Teraz założę ci uprząż, żebyś pamiętał, kto tu rządzi – powiedziałam.
– Dobrze… – urwał, szukając odpowiedniego określenia. – Właściwie to jak powinienem się do ciebie zwracać?
– Najlepiej nie zwracaj się wcale – odparłam. – Zawsze też powinieneś zapytać, czy możesz się odezwać.
Wyjęłam z tobołka jeden z gadżetów, a kilka dodatkowych niespodzianek zostawiłam w pobliżu. Robert bez sprzeciwu pozwolił sobie zapiąć uprząż. Z zainteresowaniem przyglądał się moim piersiom ukrytym pod skąpym stanikiem, kiedy zapinałam mu pasek na szyi i zbliżyłam je do twarzy brodacza. Posłusznie przesunął obie ręce w tył, bym mogła je spiąć kajdankami. Następnie na plecach połączyłam obrożę z kajdankami paskiem, nie dając mu wielu możliwości ruchu. Był teraz powiązany niczym więzień jakiegoś japońskiego mistrza sztuki kinbaku. Widok tego silnego samca Alfa skrępowanego i bezradnego natychmiast mnie podniecił. Zastanawiałam się, jak zacząć naszą zabawę, ale o dziwo to Robert wyszedł z inicjatywą:
– Chciałbym coś powiedzieć.
– Słucham.
– Czy mógłbym skosztować twojej cipki?
W pierwszej chwili chciałam mu przyłożyć za niesubordynację, ale szybko uznałam, że powinnam nagrodzić go za to, że się starał. Uznawał lizanie cipki za oznakę uległości. Skąd miał wiedzieć, że w mojej grze takie rzeczy może dostać tylko jako nagrodę? Niech mu będzie. Stanęłam tuż przed nim, zatrzymując biodra w odległości kilku centymetrów od twarzy mężczyzny. Teraz czuł już mój zapach i ciepło, ale nadal zbierające się soki były poza jego zasięgiem. Przeciągnęłam dłonią po swoim brzuchu w dół, sięgnęłam palcami materiał majtek i przesunęłam go trochę w bok, ukazując mu gładko wygoloną cipkę. Wyciągnął głowę przed siebie tak daleko, jak tylko zdołał. Przez kilka chwil pozostałam poza jego zasięgiem, ale wreszcie się przysunęłam. Wysunął język na spotkanie z różowymi wargami i szybko wtargnął między nie. Nie bawił się w delikatne muskanie, gładzenie pachwin czy inne tego typu gry. Natychmiast przeszedł do sedna, a mi się spodobała ta jego bezpośredniość. Złapałam go za tył głowy, chwyciłam włosy między palce i przyciągnęłam do siebie. Pozwoliłam mu skosztować soków kobiecej cipki, a sobie na odrobinę zapomnienia.
– Wystarczy tego – zadecydowałam, kiedy przyjemność stała się zbyt intensywna. Nie chciałam jeszcze dochodzić. – Pora się umyć.
Chwyciłam go pod rękę i pomogłam podnieść się na nogi, a potem zaprowadziłam go do łazienki. Posłusznie wszedł do kabiny prysznicowej i pozwolił się przypiąć do uchwytu. Stał teraz plecami do ściany tuż pod deszczownicą, w oczekiwaniu na moje ruchy. Zsunęłam mu bokserki. Szeroki członek sterczał dumnie, gotowy do działania. Robert nie zauważył, że zabrałam ze sobą do łazienki jeszcze jeden gadżet, który teraz zamierzałam wykorzystać
– Dotychczas dobrze się spisałeś, dlatego zamierzam cię nagrodzić – powiedziałam. – Żeby jednak nie było ci tak dobrze, użyjemy tego.
Pokazałam mu knebel zakończony silikonową kulką. Wsadziłam piłeczkę do ust i zapięłam pasek z tyłu głowy. Mężczyzna nadal nie protestował, traktując wszystko jak dobrą zabawę. Przekręciłam kurek i z deszczownicy pociekła letnia woda. Stróżki spływały po ciele mężczyzny, spłukując i nabłyszczając skórę. Dotknęłam jego skóry. Przesunęłam dłonią po klatce piersiowej, zsunąłem ją na podbrzusze i niżej, w kierunku krocza. Między palec wskazujący i kciuk złapałam grubego penisa.
– Pamiętaj, że nie możesz się spuścić – powiedziałam, przekrzykując szum wody. – To ja zdecyduję, kiedy będziesz mógł skończyć.
Pokiwał głową na znak zgody i przymknął oczy, by chłonąć przyjemność tylko jedną częścią ciała. Zaczęłam delikatnie szarpać skórą, stymulując członek. Byłam delikatna i robiłam to powoli, żeby za szybko nie skończyć zabawy, a jednocześnie dać mu odrobinę przyjemności. Szybko okazało się, że nie zrozumiał wszystkich poleceń i niespodziewanie wystrzelił strugą spermy, kwitując to rubasznym śmiechem, jakby zrobił mi znakomity dowcip. Moją dłoń pokrywała lepka kremowa maź, która jeszcze przed chwilą była częścią Roberta. Cieszyłam się, że sprawiłam mu przyjemność, jednak w naszej grze chodziło o coś innego: o uległość i posłuszeństwo. Przesunęłam dłoń do jego twarzy i pokazałam wydzielinę.
– Co to jest? – zapytałam.
Mruknął coś niezrozumiale, bo knebel nie pozwalał mu swobodnie mówić. Wyjęłam go więc i jeszcze raz zadałam to samo pytanie.
– Pociekło z pędzla – powiedział zaczepnie i zaśmiał się rubasznie ze swojego dowcipu.
Szybkim zdecydowanym ruchem wsadziłam mu dłoń w usta i zmusiłam do wylizania spermy. Początkowo krzywił się i wyrywał, ale kiedy złapałam go za klejnoty, nie miał wyjścia i wylizał moją dłoń do czysta. Z rękami skutymi kajdankami za plecami był kompletnie bezradny i zdany tylko na moją łaskę.
– Byłeś niegrzeczny i czeka cię teraz kara – oświadczyłam.
– Jak masz zamiar ukarać mnie w ten sam sposób, to musimy chwilę poczekać, żebym się…
Nie zdołał dodać nic więcej, bo wsadziłam mu w usta kulkę knebla i pozostałe słowa utknęły w gardle.


