Nie czytałeś poprzednich części? Sprawdź:
Sięgnęłam za plecy i odpięłam karabinek łączący pasek uprzęży z kajdankami. Teraz mężczyzna mógł oderwać się od ściany, ale nadal miał ręce unieruchomione kajdankami. Tymczasem pasek uprzęży stał się smyczą i skwapliwie skorzystałam z tego rozwiązania. Pociągnęłam mocno za pasek, aż skóra wokół obroży na szyi delikatnie się zaróżowiła. Poprowadziłam swojego niewolnika do salonu, nie dbając o to, że jego skórę rosiły kropelki wody po niedawnym prysznicu, a z penisa ściekała pojedyncza strużka spermy. Posłusznie stanął tuż przy sofie i przerzucił górną część ciała przez oparcie tak, że teraz stał z wypiętym tyłkiem i rękami spiętymi za plecami. Musiał mieć świadomość, co się stanie za chwilę, ale nie protestował, kiedy zmieniałam sposób zapięcia kajdanek, przeplatałam pasek uprzęży o nogę ciężkiej sofy, a potem przypięłam je do kajdanek. W efekcie tych zabiegów miał ręce przed sobą, ale przypięte do mebla, co kompletnie uniemożliwiało mu podniesienie się i musiał stać pochylony z wypiętymi pośladkami. Zostawiłam go na chwilę w tej pozycji i wyszłam do sypialni po kolejne gadżety do naszej zabawy. Zaciągnęłam się jeszcze e-papierosem i pozwoliłam, żeby Robert zaczął się trochę niecierpliwić. W sumie byłam zadowolona z tego, jak dobrze znosił naszą zabawę. Dotychczas się spisywał, ale nie przeszłam jeszcze do najciekawszego etapu. Spojrzałam na skórzany pejcz z ćwiekowanym uchwytem, zakończony kilkunastoma długimi paskami czarnej skóry i zadrżałam z podniecenia na samą myśl o tym, co za chwilę miało się stać.
– To było niemądre, co zrobiłeś – powiedziałam, kiedy wróciłam do pokoju. – Nie podobało mi się to, że doszedłeś bez mojego pozwolenia i muszę cię za to ukarać.
Znów wydał z siebie jakieś nieartykułowane mruknięcie, ale nie zamierzałam zdejmować mu knebla, ponieważ nie obchodziło mnie to, co ma do powiedzenia. Zatrzymałam wzrok na wypiętych pośladkach i mosznie nieco poniżej, która pokryta kręconymi włosami wyglądała trochę jak połączone ze sobą dwa owoce agrestu jakiejś dziwnej dzikiej odmiany. Westchnęłam, bo znów zagotowało się w kotle z moimi emocjami, a przygotowywana w nim mikstura była połączeniem potrzeby dominacji z podnieceniem.
Pierwsze uderzenie wyprowadziłam dłonią i ciszę pokoju przerwało głośne plaśnięcie, a potem jęk Roberta. Nie byłam pewna, czy uderzenie sprawiło mężczyźnie tak duży ból, czy po prostu spanikował, dlatego wyprowadziłam drugie uderzenie o podobnej sile, jednak w drugi pośladek. Znów plaśnięcie i znów jęk, ale brzmiący już trochę ciszej. Poczułam na dłoni ciarki, a w okolicach lędźwi mrowienie podniecenia.
– Byłeś bardzo niegrzeczny i kara będzie dotkliwa – wyszeptałam mu do ucha.
Tym razem wymierzyłam uderzenie pejczem, niezbyt mocno. Lakierowana skóra narzędzia uderzyła o owłosione pośladki. Potem drugi raz, trzeci i czwarty. Starałam się symetrycznie rozkładać uderzenia i ustawiałam się raz po jednej, raz po drugiej stronie wypiętej pupy. Przy dziesiątym uderzeniu odpuściłam na chwilę. Dłoń odruchowo zsunęła się w stronę majtek. Wsunęłam trzy najdłuższe palce lewej dłoni pod materiał i dotknęłam proszącej się o to cipki. Skóra na pośladkach mężczyzny pokryła się siateczką różowych pasków. Wiercił się nerwowo, nie wiedząc, w którym momencie znów oberwie. Dominowałam nad nim kompletnie i niepodważalnie, ale do pełni szczęścia brakowało mi jeszcze jednego – jego głosu.
Podeszłam do niego blisko i poczułam, jak drgnął, kiedy moja dłoń zetknęła się z jego plecami. Poluźniłam zapięcie od knebla. Odbił się od siedziska sofy i upadł na podłogę.
– Teraz będzie trochę mocniej – powiedziałam półszeptem, który, miałam nadzieję, brzmiał złowieszczo. – Możesz krzyczeć. Moi sąsiedzi są do tego przyzwyczajeni.
Nie odpowiedział, tylko znów wykrzywił twarz w tym swoim uśmiechopodobnym grymasie. Przejechałam dłonią po jego plecach w dół, przesunęłam palcami między pośladkami i dotknęłam moszny. Chwyciłam narząd w palce, jednak delikatnie i bardziej dlatego, żeby dać mu jeszcze trochę przyjemności, zanim skupię się na sobie. Kolejne razy były już znacznie mocniejsze niż poprzednie. Nie uderzałam często, najwyżej co dziesięć sekund, a przed każdym ciosem liczyłam, żeby mógł się przygotować na to, co nadejdzie.
– Jeden – i uderzenie.
– Dwa – i kolejne.
– Trzy – paski pejcza na jego pośladkach.
W międzyczasie pieściłam się, okrężnymi ruchami palców stymulując łechtaczkę. Poczucie dominacji było tym, co podniecało mnie najbardziej i bez czego trudno było mi osiągnąć spełnienie.
Nie ukrywam, że zdjęłam mu knebel nie tylko dlatego, żeby usłyszeć jego krzyki, ale też, żeby dać mu szansę na wypowiedzenie hasła, gdyby uderzenia okazały się za mocne. Początkowo Robert nie krzyczał, tylko z syknięciem wciągał powietrze tuż po każdym uderzeniu. Po pierwszej dziesiątce uderzeń skóra na jego pośladkach nosiła już wyraźne krwiste ślady, a każdy cios sprawiał mu rosnący ból, pomimo tego, że uderzałam z podobną siłą. Wreszcie pojawiły się stęknięcia, najpierw ciche, a po kolejnych ciosach już głośniejsze.
– Chcesz mi coś zakomunikować? – zapytałam, robiąc sobie przerwę.
– Spierdalaj sadystko – krzyknął, ale jego głos wiązł gdzieś w wypełnieniu poduszek.
Ucieszyłam się, bo był wytrzymały i ból nie był mu obcy. Wymierzyłam kolejną serię uderzeń, trafiając w pośladki i uda, a każdemu z nich towarzyszył krzyk mężczyzny i moje głośne westchnięcie podniecenia.
Stanęłam szerzej i nie ograniczyłam się tylko do stymulacji warg sromowych, ale wsunęłam palce do środka. Wszędzie było pełno śluzu, który ściekał mi po dłoni i wewnętrznej części ud. Zaczęłam tracić kontakt z rzeczywistością, a każda sekwencja uderzenia pejczem i następującego po nim krzyku były dla mnie jak pchnięcie wielkim kutasem.
– Przestań już, ty suko! – krzyczał Robert.
– To nie jest hasło – odpowiedziałam, choć mój głos uwiązł w gardle zatrzymywany w nim mackami silnego podniecenia.


