To tylko osoba towarzysząca
5
(3)

Nie czytałeś poprzedniej części? Sprawdź: To tylko osoba towarzysząca cz. III

Nie wiem, co było bardziej nierozsądną decyzją: zabranie ze sobą na wesele faceta poznanego w aplikacji randkowej, czy spontaniczne wynajęcie pokoju i zaciągnięcie go do łóżka. Maks odblokował we mnie jakiś wachlarz zachowań, który miałam ukryty głęboko i stłumiony przez związek z Markiem. Już nie chciałam być tą grzeczną i akuratną dziewczyną, która spełnia oczekiwania swoich bliskich i przyjaciół. Postanowiłam zrobić coś tylko dla siebie, zebrać sobie garstkę wspomnień, choćby nawet później okazały się bezbarwne i mdłe w smaku. Póki żyję, postanowiłam żyć!

Maksa znałam bardzo krótko i pobieżnie, ale czułam, że w jego towarzystwie nie może mi się stać nic złego. Zdążyłam docenić już jego poczucie humoru i rezolutne odpowiedzi, a na szali z zaletami położyłam też to, że nie odzywał się niepotrzebnie w sytuacjach, które tego nie wymagały. Kiedy szliśmy po schodach na piętro domu weselnego, gdzie znajdowały się pokoje gościnne i kiedy w środku zaczęliśmy się całować, zanim zamknęły się za nami drzwi, nie zapytał, jak to ma się do warunków naszej umowy, a mógł to zrobić. 

Oparł mnie o drzwi wejściowe do pokoju i nie przestawał całować. Jego dłonie błądziły po moim ciele, pobudzając skórę nawet przez materiał sukienki. Czułam je na plecach, biodrach i na pośladkach. Przesunął ręce po moich barkach i przeniósł je dalej w dół po ramionach, aż wreszcie splótł ze mną pace dłoni, podniósł je w górę i przygwoździł do drzwi, w ten sposób mnie unieruchamiając. Wyrwałam się natychmiast i odepchnęłam go od siebie, jednak nie ze strachu, ale dlatego, że miałam inny plan na tę grę. Zrobił krok w tył i wysunął ręce przed siebie w przepraszającym geście.

 – Zrobimy to inaczej – oświadczyłam.

Podwinęłam w górę sukienkę, odsłaniając jedynie uda, sięgnęłam dłońmi do pasa i zdjęłam majtki. Biały koronkowy materiał zwinęłam w kulkę i rzuciłam Maksowi w twarz. Złapał majtki w locie, przysunął do twarzy i głęboko zaciągnął się zapachem moich soków. Początkowe zaskoczenie, które miał wymalowane na twarzy, stopniowo zaczęło zamieniać się w zadowolenie, a nawet ekscytację. 

 – Nie powiedziałam ci jeszcze jednej rzeczy, która teraz może okazać się dosyć istotna – oświadczyłam. 

Na chwilę się zawahałam. Czy ten facet zasługiwał na moją szczerość? Czy mnie nie odrzuci za to, co za chwilę powiem? Potem przyszło otrzeźwienie, bo przecież jakie to mogło mieć znaczenie? Co bym straciła, gdyby nawet teraz się obraził, odwrócił na pięcie i wyszedł? Ryzyko zdecydowanie było warte podjęcia. 

 – Marek nie znosił zapachu mojej cipki – powiedziałam. – Obrzydzało go całowanie mnie tam i lizanie. 

– Pachniesz bosko – odezwał się Maks i jakby na potwierdzenie swoich słów znów wciągnął nosem powietrze pachnące moją bielizną.

Spuściłam wzrok w podłogę z udawaną skromnością i zawstydzeniem, a po kilku chwilach zaczęłam powoli podsuwać w górę długą sukienkę. Centymetr po centymetrze odsłaniałam kolejne kawałki skóry, płynne linie ud i wreszcie wypukłość wzgórka łonowego. Pozwoliłam Maksowi nasycić wzrok widokiem wygolonej cipki, po czym spojrzałam mu prosto w oczy i zapytałam:

 – Piszesz się na to? 

Zrozumiał mnie natychmiast i nie musiałam niczego więcej wyjaśniać. Dwoma krótkimi krokami pokonał dzielący nas dystans i klęknął na wykładzinie pokrywającej podłogę hotelowego pokoju. Przysunął twarz do podbrzusza, wciągnął głęboko powietrze nosem i pokręcił głową z zachwytem. Najpierw poczułam ciepły oddech na skórze w okolicach ud, później delikatne muśnięcie na pachwinach po obu stronach pochwy, aż wreszcie wilgotny mięsisty język dokładnie na wargach sromowych. Wilgoć kobiecych soków wylała się z wnętrza i osiadła na różowych płatkach cipki. Stanęłam szerzej, jedną ręką wbiłam palce we włosy Maksa i przycisnęłam jego głowę bliżej. Wsunął się językiem do środka, najpierw tylko nieznacznie, samym koniuszkiem, a potem głębiej, całą szerokością mięśnia wpychając się w szczelinkę. Wiercił się i rozpychał, a ja pragnęłam czuć go głębiej, mocniej i więcej. 

Zupełnie straciłam kontakt z rzeczywistością, kiedy lewą dłonią złapał mnie za pośladek, a do pieszczot zaprzęgnął jeszcze palce prawej dłoni. Teraz język pracował na obrzeżach, muskając wargi, a dwa palce penetrowały wnętrze. Ogromne ilości wilgoci wypływającej ze środka działały jak lubrykant. Maks wsuwał palce gładko i płynnie, dochodząc nimi bardzo głęboko. Trzeci z jego placów, zapewne serdeczny, błąkał się pomiędzy pośladkami i co dwa lub trzy ruchy wsuwał się w okolice drugiej dziurki. Nie protestowałam, kiedy opuszek wsunął się tam na stałe. To niespodziewane doznanie, którego nigdy wcześniej nie doświadczyłam, całkowicie mnie oszołomiło. Było niesamowite, a jednocześnie tak wspaniale uwalniające ze wszelkich zahamowań, że doprowadziło mnie do szaleństwa. Wygięłam się w łuk i odchyliłam się do tyłu. Z gardła wydobył się niekontrolowany krzyk, a ciało przeszedł spazm. Puściłam sukienkę, która opadła mu na twarz. Maks chwycił mnie, kiedy nogi odmówiły posłuszeństwa i zaczęłam osuwać się na podłogę. Wydostał się z materiału, podniósł mnie w górę niczym młodą pannę i poniósł do łóżka. Zobaczyłam ogromne wybrzuszenie jego spodni i już wiedziałam, że ta noc będzie należała do niezapomnianych. 

Kiedy obudziłam się rano, Maks już nie spał. Leżał na boku z głową podpartą na łokciu i patrzył na mnie. Przywitał się zwykłym „cześć”, ale ja nie tego oczekiwałam. Przyciągnęłam go do siebie i pocałowałam w usta. Znów miałam ochotę na grę, która tak bardzo zmęczyła mnie wieczorem. 

 – Nie wiedziałem, czy będziesz chciała mnie jeszcze widzieć w tym porannym wcieleniu – powiedział. – Nasza umowa wygasła o północy, a nie obejmowała opcji przedłużenia. 

– Wobec tego potrzebujemy nowej.

Uśmiechnęłam się i sięgnęłam na nocną półkę po telefon. Otwarłam aplikację randkową i wysłałam mu zaproszenie na prawdziwą pierwszą randkę. Nie czekając na to, aż zatwierdzi naszą znajomość w serwisie, objęłam go i pociągnęłam na siebie. 

Jak podobało Ci się nasze opowiadanie?

Oceń je!

Średnia ocena 5 / 5. Vote count: 3

Na razie nie ma żadnych ocen! Bądź pierwszym, który oceni!

O autorze