Publiczne podglądanie na spacerze - opowiadanie erotyczne
0
(0)

Nie czytałeś poprzedniej części? Sprawdź: Publiczne podglądanie na spacerze cz. I

Szedłem pół kroku za nią. Schody były nierówne i strome, a ona co chwilę zwalniała, unosząc lekko dół sukienki, żeby wygodniej postawić stopę wyżej. Za pierwszym razem nie zwróciłem na to większej uwagi, ale za drugim już tak. Przytrzymała materiał trochę wyżej niż wcześniej, tylko odrobinę i na sekundę, ale to wystarczyło, żebym mógł zobaczyć jej pośladki i cienki pasek czerwonych stringów między nimi. Poczułem dziwny ucisk gdzieś pod żebrami. Ta kobieta i podglądane części jej ciała nie stanowiły dla mnie żadnej tajemnicy i znałem je niemal na pamięć, a mimo tego nie potrafiłem oderwać od niej wzroku. Z góry schodziło dwóch mężczyzn rozmawiających po angielsku. Minęli nas dokładnie w chwili, kiedy szybko opuściła sukienkę z powrotem. Jeden z nich urwał zdanie w połowie, a drugi obejrzał się minimalnie przez ramię.  Tymczasem Gośka szła dalej spokojnie, jakby niczego nie zauważyła, a kiedy uświadomiła sobie, że na chwilę w naszym otoczeniu nie ma nikogo, ponownie podniosła sukienkę znacznie wyżej, niż wymagała tego sytuacja. 

Weszliśmy do wysokiej części miasta, gdzie uliczka robiła się jeszcze ciaśniejsza. Z restauracji poniżej dochodziła muzyka, ale tutaj było już spokojniej. Tylko pojedyncze pary mijały nas powoli, a co kilkanaście metrów ktoś siedział na schodach z kieliszkiem wina. Wtedy Gośka postanowiła, że będzie kontynuowała swój pokaz, ale tym razem bardziej świadomie. Zatrzymała się na jednym ze stopni i westchnęła teatralnie.

– Naprawdę gorąco.

Uniosła sukienkę, żeby poprawić sandał. Kucnęła i manipulowała coś przy zapięciu sandałków, tymczasem materiał jej sukienki podwinął się tak niefortunnie, że odsłaniała przede mną znaczną część uda. Kilka stopni wyżej siedziała para turystów. Dziewczyna coś mówiła do chłopaka, ale on przestał jej słuchać i zamarł dokładnie w tej samej chwili co ja. Serce uderzyło mi mocniej. Domyśliłem się, że z miejsca, w którym siedział, musiał widzieć znacznie więcej, niż tylko kawałek uda mojej kobiety, dlatego przesunąłem się i stanąłem na linii jego wzroku, w ten sposób zasłaniając Gośkę. 

 – Co robisz? – zapytałem cicho, kiedy ruszyliśmy dalej.

Spojrzała na mnie z autentycznym zdziwieniem.

 – Idę na spacer – odpowiedziała z miną niewiniątka.

 – Wiesz, o co pytam.

Milczała przez chwilę i w powietrzu dało się słyszeć tylko nasze kroki odbijające się od kamiennych ścian. Wreszcie odwróciła się w moją stronę i szepnęła: 

 

 – Może po prostu lubię, kiedy tak na mnie patrzysz.

Powiedziała to bardzo lekko, prawie żartobliwie, ale mimo tego poczułem, jak coś zaciska mi się w gardle. Bo przecież Gośka dokładnie wiedziała, jak patrzę, a nawet jeśli nie przyłapała mnie na tych spojrzeniach, to mogła się ich domyślić. 

Szliśmy dalej wzdłuż starej zabudowy, ona znowu kilka kroków przede mną, a ja z tyłu. Po kilkuset metrach przystanęła przy murku z widokiem na port. Światła odbijały się w wodzie daleko na dole. Oparła dłonie o kamień i wychyliła się minimalnie do przodu. Wiatr od morza znowu poruszył materiał sukienki i odsłonił niemal całe pośladki. Tym razem nie poprawiła tkaniny od razu, a ja stałem nieruchomo, próbując zdecydować, czy powinienem ją zasłonić, przyciągnąć do siebie, czy po prostu patrzeć. Najgorsze było to, że nie wiedziałem, czego chcę bardziej. 

Gośka odwróciła głowę i spojrzała na mnie spod lekko zmrużonych powiek.

 – Co? – zapytała cicho.

 – Nic takiego. Wszystko w porządku.

Uśmiechnęła się powoli, a potem rozejrzała wokół. 

 – Kłamiesz – powiedziała, a po krótkiej chwili dodała: – Musisz być taki grzeczny i opanowany? 

Nie musiałem. Teraz to ja spojrzałem wokół, sprawdzając, czy ktoś z turystów nie przygląda się nam zbyt intensywnie. W tym miejscu nie było latarni i półmrok stał się naszym sprzymierzeńcem. Podszedłem do niej, objąłem mocno ramionami w pasie i przytuliłem się od tyłu. Gośka nadal opierała się rękami na murku, pozwalając mi wtulić się do jej pośladków. Stałem za nią i swoją postacią zasłaniałem jej uda i fragment bielizny, a jednocześnie na materiale cienkich szortów czułem ciepło jej pośladków i krocza. Członek natychmiast zaczął sztywnieć. Początkowo było to bardzo przyjemne, ale wraz z mijającymi sekundami ten brak spełnienia stawał się wręcz bolesny. 

Gośka wyprostowała pozycję, odchyliła w tył jedną rękę i już po chwili poczułem, jak wsuwa mi ją do kieszeni szortów. Długie palce przedzierały się przez podszewkę, aż wreszcie dotarły do centralnej części spodenek. Poczułem je na członku, a później niżej w okolicach moszny. Zamknąłem oczy i stęknąłem z podniecenia. Mojego sztywnego penisa od jej gorącej cipki oddzielało tylko kilka warstw cienkiej tkaniny. Miałem ochotę natychmiast pozbyć się ich wszystkich i wsunąć się do jej rozkosznej szczelinki, dając ujście swojemu pożądaniu. Nie mogłem tego zrobić, ponieważ znajdowaliśmy się na promenadzie. Było to co prawda ubocze, ale stale słyszeliśmy gdzieś w oddali przechodniów. W pewnym momencie za plecami usłyszałem bardzo wyraźny głos mężczyzny, któremu w nieznanym mi języku odpowiadała kobieta. Gośka natychmiast wysunęła dłoń z kieszeni szortów, a ja poprawiłem jej sukienkę i odsunąłem się na bezpieczną odległość. Potem dziewczyna pociągnęła mnie za rękę i poszliśmy dalej. 

Jak podobało Ci się nasze opowiadanie?

Oceń je!

Średnia ocena 0 / 5. Vote count: 0

Na razie nie ma żadnych ocen! Bądź pierwszym, który oceni!

O autorze