kobieta leżąca na kanapie
0
(0)

Kobiety to skomplikowane istoty, także w kwestii seksu. Jako przedstawicielka tego gatunku z prawie trzydziestoletnim stażem mogę potwierdzić tę prawdę w całej rozciągłości. Często sama nie potrafię zrozumieć własnego zachowania i sposobu myślenia, dlatego nie dziwię się, że mężczyźni nie są w stanie go opanować. Cierpi na tym przede wszystkim Michał, mój facet, w którego trafia i dotyczy większość moich niezrozumiałych zachowań. Na swoje usprawiedliwienie mam jednak to, że nie zawsze brak racjonalnego wytłumaczenia jest dla niego niekorzystny. 

Już nie pamiętam, o co pokłóciliśmy się wieczorem poprzedzającym ten dzień, ale na pewno była to jakaś pierdoła. Drobiazg, który nie miał kompletnie żadnego znaczenia, zniszczył nam cały wieczór. Pożarliśmy się, w ruch poszły latające talerze i w efekcie poszliśmy spać oddzielnie, nie wyjaśniając żadnych wątpliwości. Rano Michał wyszedł wcześniej do pracy, jeszcze zanim się obudziłam, a ja zostałam w domu, żeby posprzątać bałagan, jakiego narobiliśmy. Zmiotłam szkło z podłogi, poukładałam od nowa meble w kuchni i oceniłam straty wynikające z rozbitej płytki podłogowej. Z każdą chwilą sprzątania i oceniania strat docierało do mnie, że to ja sprowokowałam tę całą awanturę i w sumie wina spoczywa tylko po mojej stronie. Owszem, mogłam tłumaczyć się, że to on wszystko zaognił, nie chciał odpuścić i przyznać się do błędu, ale to by była tylko nieudolna próba rozłożenia winy na dwie osoby, podczas gdy winna byłam tylko ja. 

Minęło południe, a z każdą kolejną godziną spędzoną w samotności było mi gorzej. Koło piętnastej było mi już tak bardzo żal Michała, który po nocy przespanej na niewygodnej kanapie w salonie musiał pójść rano do pracy, że postanowiłam w jakiś sposób mu to wynagrodzić. Poszłam do sklepu i kupiłam składniki potrzebne do przygotowania romantycznej kolacji. Było dobre białe wino, makaron z krewetkami i czosnkiem, a na deser truskawki z bitą śmietaną i czekoladą. Kiedy skończyłam, wysłałam do Michała wiadomość z pytaniem, kiedy będzie w domu. Starałam się, żeby była w neutralnym tonie, nie zdradzając ani mojego obecnego stanu, ani nie wspominając awantury z poprzedniego dnia. Odpisał po kwadransie, że będzie za godzinę. 

Oczyma wyobraźni widziałam, jak wchodzi do mieszkania, rzuca na fotel marynarkę i natychmiast wtula się we mnie. Może jeszcze przynosi ze sobą bukiet kwiatów na przeprosiny, choć we wczorajszej awanturze nie było zupełnie jego winy. Potem bierze mnie w ramiona i zanosi do sypialni, gdzie pospiesznie zaczynamy się kochać. Wyobraziłam sobie, jak przyciska mnie do łóżka, blokuje mi ręce i wchodzi we mnie szybko. Jego wielki członek rozpiera się we mnie i pobudza wszystkie receptory dotykowe. Liny mięśni napinają się pod skórą klatki piersiowej, barków i ramion, a oczy mrużą, jak u drapieżnika, który właśnie dopadł swoją ofiarę. Na samą myśl o tym zrobiło mi się gorąco, a dłoń podświadomie zsunęła się w dół w stronę majtek. W tej chwili przyszła mi do głowy myśl, że w sumie to kolacja nie jest tak bardzo istotna, jak seks na zgodę. W jednej chwili całkowicie przeprojektowałam nasz wspólny wieczór. Teraz to ja miałam być daniem głównym, przystawką i deserem w jednym. 

Miałam około pół godziny, żeby się przygotować na przyjazd Michała. Wzięłam prysznic, pospiesznie wygoliłam całe ciało, szczególną uwagę poświęcając miejscom intymnym. Natarłam się balsamem, a potem włożyłam na siebie najbardziej dziwkarską koronkową bieliznę, jaką znalazłam w szafie. Zostawiłam kolację na stole w jadalni, a sama poszłam do sypialni. Postanowiłam jednak jakoś dać znać Michałowi, że wybrałam właśnie to pomieszczenie. Znalazłam na dnie szafy lampki LED, których używaliśmy do tworzenia świątecznych dekoracji i rozłożyłam je na podłodze, prowadząc od przedpokoju do sypialni. Kiedy je zapaliłam, wyglądały niczym oświetlenie pasa startowego na lotnisku z wyraźnie określonym miejscem do lądowania na łóżku. 

Usiadłam na materacu i czekałam na powrót Michała. Jego godzina trwała nieco dłużej i powoli zaczęłam tracić cierpliwość. Nie usiadłam jednak znudzona lub zdenerwowana, tylko pozwoliłam myślom podążać dalej. Byłam kreatywna i z pewnością sami to przyznacie. Z szuflady z moimi prywatnymi i osobistymi rzeczami wyjęłam aksamitną opaskę na oczy, której używałam wieczorami, kiedy chciałam się odciąć od dziennego światła i pójść na krótką drzemkę. Kiedy ją wyciągałam, moja dłoń natrafiła na podłużne pudełeczko. Dobrze wiedziała, co się w nim znajduje. Po chwili wahania uznałam, że to może być dobry pomysł. Otwarłam pudełeczko i moim oczom ukazał się komplet korków analnych z diamentowym wykończeniem. Wybrałam średni, nasmarowałam go lubrykantem, a następnie delikatnie i bardzo powoli wsunęłam sobie w tyłek. Nie było to zbyt przyjemne, ale wiedziałam, że uczucie rozpierania w pupie za kilka minut się skończy, a dzięki temu zabiegowi moje mięśnie lepiej się rozciągną i będę gotowa na przyjęcie Michała. Zasłoniłam diamencik wystający z korka materiałem majtek i położyłam się na łóżku. Na koniec obwiązałam sobie obie nogi w zgięciach kolan paskiem od szlafroka i przeplotłam go za karkiem. W ten sposób bez większego wysiłku leżałam z wypiętym tyłkiem i nogami w górze, nie pozostawiając Michałowi pola na żadne wątpliwości. Zadrżałam, kiedy usłyszałam klucz wsuwający się do zamka w drzwiach. Nasunęłam opaskę na oczy i czekałam. 

Jak podobało Ci się nasze opowiadanie?

Oceń je!

Średnia ocena 0 / 5. Vote count: 0

Na razie nie ma żadnych ocen! Bądź pierwszym, który oceni!

O autorze