Nie czytałeś części pierwszej? Sprawdź: Niespodzianka na zgodę cz. I
Ze szczelnie zasłoniętymi oczami mogłam liczyć jedynie na zmysł słuchu i obrazy generowane przez wyobraźnię. Domyślałam się, że Michał wszedł do mieszkania i zdjął buty w przedpokoju. Przeszedł kilka kroków, a potem zwolnił, bo pewnie zauważył świecący znak nawigacyjny, jaki przygotowałam dla niego na podłodze. Znów usłyszałam kroki, jednak znacznie bliżej, niż poprzednio. Domyśliłam się, że zignorował drogowskaz i poszedł do kuchni, ale tylko na moment, jakby sprawdzając źródło smakowitego zapachu, jaki unosił się od przygotowanych potraw. Później znów ruszył i już bardzo wyraźnie słyszałam, że zbliża się do sypialni. Przyspieszył mi oddech, a serce zadudniło. Z każdym jego krokiem przyjemne napięcie jeszcze we mnie rosło, choć zdawało się, że i tak jest na niebotycznym poziomie. Kiedy wszedł do sypialni i zatrzymał się przed łóżkiem, niemal jęknęłam z podniecenia i ciekawości.
Nie powiedział ani jednego słowa. Drżąc na całym ciele, wsłuchiwałam się w dźwięki, jakie wydawał rozpinany pasek od spodni, a potem tkanina pocierająca o skórę podczas zdejmowania ubrania. Poczułam, że zbliżył się do mnie po tym, że materac łóżka ugiął się pod ciężarem jego ciała. Jego oddech musnął ciepłym powietrzem skórę moich łydek i przesunął się niżej, w stronę ud i dalej do środka. Czułam ciepło jego twarzy pomiędzy nogami. Nie wiedziałam, co zamierza, a to jeszcze bardziej podnosiło w górę współczynnik mojego podniecenia. Czy jego podniecenie też rosło, kiedy wiedział, że może ze mną zrobić, co tylko zechce? Czy jego członek nabierał krwi i sztywniał, gdy do świadomości Michała dochodziło, że całkowicie mu się poddałam i uczyniłam zależną od jego woli? Pozwalałam mu na wszystko, a niepewność reakcji mężczyzny działała na mnie jak najlepszy afrodyzjak.
Moje dywagacje przerwała gwałtowna reakcja skóry na niespodziewany dotyk. Męskie palce musnęły skórę w okolicach pośladków, zaledwie kilka centymetrów od diamenciku korka analnego, a ja aż się zagotowałam, wydając przy tym z siebie jakiś nieartykułowany dźwięk. Potrząsnęłam nerwowo stopami, w ten sposób nieco rozładowując napięcie. Kolejny dotyk był mniejszym zaskoczeniem, jednak niósł ze sobą jeszcze mocniejsze pobudzenie ciała. Michał przesunął materiał majtek. Zastanawiałam się, czy już wcześniej widziała korek analny, czy zobaczył go dopiero teraz. Postanowił jednak nie poświęcać mu w tej chwili więcej uwagi i przesunął jedynie dwoma palcami wokół diamentowego zakończenia, pozostawiając tę pieszczotę na później.
Zamiast tego zajął się moją cipką. Pobudzała ją palcami, sunąc opuszkami wzdłuż szczelinki w górę i w dół, a zatoczywszy kółko w pobliżu zatkanego oczka pupy, wracał w górę. Po którymś razie dotarło do mnie, jego palce są wilgotne. Ta wilgoć pochodziła z mojej szczelinki. Rosnące podniecenie wylewało ją na zewnątrz niczym wulkan lawę, szykując wnętrze na przyjęcie jego kutasa. Na moment pieszczota ustała, jednak tylko po to, żeby za chwilę wybuchnąć ze zdwojonym podnieceniem. Wywołały to jego usta i język, który wtargnął do wewnątrz przez nikogo niepowstrzymywany, a wręcz zapraszany zapachem cipki. Nie było tu już miejsca na zmysłowe pieszczoty. Mocny mięsień penetrował moją szczelinkę najgłębiej, jak tylko był w stanie dotrzeć, choć znacznie większym atutem tej części ciała była jej wilgotność, szerokość i ruchliwość. W jednej chwili dotykał górnej części tuż u szczytu cieniutkich płatków, by po sekundzie być już przy pochwie, a po kolejnej wsuwać się do wewnątrz. Podobało mi się to, co robił, i dawałam mu o tym znać mruczeniem i jęknięciami, kiedy pobudzał najbardziej wrażliwe miejsca. Nie musiałam zamykać oczu, żeby niczego nie widzieć i swobodnie odpływać w różową krainę podniecenia i błogiej rozkoszy.
Jego ruchy zwolniły, a po chwili całkiem zanikły. Wiedziałam, że za chwilę zaatakuje moje receptory dotykowe w zupełnie innym miejscu i znów oblała mnie fala podniecającej niepewności. Michał uniósł się na kolana i poczułam jego ciepły oddech w pobliżu palców u stopy. Po chwili wilgotny język manewrował już między paliczkami niczym bolid na torze wyścigowym toczący kolejne okrążenia. Nieumyślnie naparł na mnie i dotknął skóry uda swoim członkiem. Nie miałam najmniejszych wątpliwości, że to on. Domyśliłam się, że Mężczyzna już nie potrzebuje dodatkowych bodźców, a oczami wyobraźni widziałam sztywnego wielkiego fiuta, którego wizualnie powiększał jeszcze brak owłosienia łonowego wokół.
Przechyliłam ciało odrobiną na bok i jedną dłonią staram się odnaleźć jego członka. Wbrew pozorom z zasłoniętymi oczami nie było to wcale takie łatwe zadanie. Próbując raz po raz schwycić go w dłoń, tylko łapałam powietrze. Michał musiał się nade mną zlitować, widząc te nieudolne próby, bo chwycił moją dłoń za nadgarstek i nakierował ją odpowiednio. Złapałam go odruchowo, niczym małe dziecko obdarzone pierwotnym zmysłem chwytnym i znów zadrżałam. Moje przypuszczenia okazały się słuszne – członek Michała był już nabrzmiały do granic możliwości. Pod palcami poczułam oplatające go żyły i guzy. Tylko dla formalności potrząsnęłam nim kilkukrotnie, starając się dać mężczyźnie odrobinę przyjemności i starając się mu trochę ulżyć. Michał jednak szybko wyrwał się z tego uchwytu, a za kilka sekund naparł na moje biodra i wsunął się do środka tak szybko, pewnie i niespodziewanie, że momentalnie odpłynęłam.

