Nie czytałeś poprzedniej części? Sprawdź: Delegacja cz. I
Wieczorem wróciliśmy do hotelu, każde do swojego pokoju. Cieszyłam się z takiego rozwiązania, ponieważ każdy w samotności mógł odpocząć od pracy i współpracowników, nabierając tak potrzebnego dystansu. Spotkaliśmy się na kolacji w restauracji na parterze hotelu. Zanim przyszła Ola, usiadłam naprzeciwko Kamila. Siedział przed laptopem, jeszcze analizując jakieś dane. Nie wiedziałam go praktycznie przez cały dzień i muszę powiedzieć, że mi go brakowało. Zaczęłam rozmowę o projekcie. Zawsze tak zaczynałam rozmowy, bo to było bezpieczne.
– Szybko znalazłaś ten błąd – powiedział, przesuwając w moją stronę komputer i na ekranie pokazując konkretny układ.
Szybko go poznałam. Skinęłam głową.
– To nie było nic szczególnego.
– Jak ci się pracuje z Olą? Widziałem, że pracowałyście dzisiaj razem.
– W porządku – odpowiedziałam, bo nie chciałam wdawać się w szczegóły. Sama jeszcze nie wiedziałam, co mam o niej myśleć.
Kamil pochylił się do mnie i poczułam zapach jego perfum: męskich, eleganckich i na pewno strasznie drogich.
– Uwierz mi, ona jest dobrym fachowcem – powiedział. – Wiem, co ludzie w firmie gadali, kiedy ją wybrałem. Chodziły plotki, że chcę ją przelecieć.
– A nie chcesz? – zapytałam, zanim zdążyłam ugryźć się w język.
Popatrzył na mnie z wyrzutem.
– Nie mówię, że jest brzydka, ale nie tym się kierowałem. Jest naprawdę dobrym specem i mam nadzieję, że to pokaże – odpowiedział, a potem dodał. – Jeśli dodatkowo jest ładna, to w czym to przeszkadza? Lubię otaczać się pięknymi kobietami.
Zamilkł, pozostawiając mnie z domysłami, czy w gronie tych pięknych kobiet umieścił też moją skromną osobę. Nalał sobie wody, ale rozmowa nie skończyła się na tym. Kamil zaczął zadawać pytania, jednak nie o system i nie o parametry. O mnie.
– Zawsze taka jesteś?
– Jaka?
– Skoncentrowana, profesjonalna i trudna do rozproszenia.
Zastanowiłam się chwilę. Nikt wcześniej nie nazwał tego w ten sposób.
– To pomaga w pracy.
– A poza pracą?
To pytanie zawisło gdzieś między nami. Nie odpowiedziałam od razu. Zamiast tego spojrzałam na niego uważniej. Nie odwrócił wzroku. Po raz pierwszy pomyślałam, że ta rozmowa nie jest już tylko zawodowa.
– Czekaliście na mnie? – głos Oli przerwał nam gwałtownie.
Dziewczyna opadła ciężko na krzesło. Spojrzała przelotnie na Kamila, a potem na mnie, trochę dłużej i z większą ciekawością. Wreszcie zwróciła wzrok w stronę baru.
– Zjadłabym coś. Strasznie jestem dzisiaj wyjebana – powiedziała, a potem zaczęła tłumaczyć: – To znaczy zmęczona. To nie tak jak myśleliście.
Wybuchnęliśmy śmiechem.
Następnego dnia podczas pracy na hali pojawił się problem. Układ nie reagował tak, jak powinien. Naturalnie zaczęłam analizować dane, szukając przyczyny w logice sterownika. Na pierwszy rzut oka wszystko zdawało się w porządku, jednak problem nie ustawał. Postanowiłam rozłożyć układ na czynniki pierwsze i jeszcze raz dokładnie go przeanalizować. To wymagało czasu, ale Ola nie czekała. Wzięła narzędzia, rozkręciła panel w szafie i zaczęła sprawdzać połączenia, jakby intuicyjnie wiedziała, gdzie szukać.
– Tu masz przerwę – powiedziała po chwili, wskazując dłonią na jeden z kolorowych przewodów. – Nie styka i zaburza pracę tego sterownika.
Zatrzymałam się w swojej analizie i odłożyłam laptopa na bok. Wstałam i podeszłam do szafy, chcąc na własne oczy sprawdzić, czy dziewczyna się nie myli. Miała rację. Wtyczka jednego z przewodów wysunęła się z gniazda i dlatego odczyt mógł być nieprawidłowy. Dziewczyna wsunęła go do środka i dokonała pomiarów jeszcze raz. Tym razem wszystko działało prawidłowo.
Spojrzałam na nią inaczej niż wcześniej. Do tej pory widziałam w niej chaos, brak struktury i jakąś formę dziewczęcej beztroski. Denerwowało mnie to, że ja musiałam być odpowiedzialna i skupiona, a ona podchodziła do tego tak nonszalancko. Teraz zaczęłam dostrzegać coś jeszcze – skuteczność i pewność siebie, której ja nigdy nie okazywałam w taki sposób. Nawet w kombinezonie roboczym i kasku na głowie poruszała się tak, jakby była ubrana w najbardziej elegancką sukienkę. Na dodatek nie pozwalała nikomu narzucać sobie własnej woli, bo wbrew temu, co większość facetów sądzi o kobietach zajmujących się zawodami technicznymi, ona była prawdziwym profesjonalistą w swojej dziedzinie i właśnie to udowodniła.
Wieczorem w hotelowym barze znów siedzieliśmy razem, ale ja byłam trochę jakby obok. Słuchałam ich lekkiej, swobodnej i pełnej śmiechu rozmowy, sama nie włączając się do wymiany zdań. Ola nachyliła się w stronę Kamila i dotknęła jego ramienia. To był drobny gest, nic znaczącego, a jednak go zauważyłam. Zobaczyłam to bardzo wyraźnie, może nawet zbyt wyraźnie.
– Widzę, że dobrze się dogadujecie – powiedziałam, starając się, żeby zabrzmiało neutralnie.
– Po prostu się rozumiemy – odpowiedział Kamil.
Z jakiegoś powodu to zdanie zostało ze mną na dłużej i rozgościło się w mojej głowie, trochę jak niechciany gość w czasie, kiedy chcesz mieć spokój. Kamil wczoraj dał mi do zrozumienia, że Ola mu się podoba. Miałam jednak wrażenie, że ja też nie jestem mu obojętna. Teraz, w hotelowej restauracji, świetnie się bawił w towarzystwie tej małolatki. Zrozumiałam wtedy, że nie chcę być tylko obserwatorką ich flirtu. To było nowe uczucie i trochę niewygodne. Pojawiło się pierwszy raz i chciałam z nim walczyć, ale zareagowałam tak samo, jak zawsze. Wycofałam się.
– Nie będę wam przeszkadzać – powiedziałam i wstałam od stolika. – Idę się położyć. Jestem zmęczona.

