0
(0)

“Dlaczego?” Marlena była zdezorientowana. Pomyślała, że ​​jej wyznanie zareaguje. Ale zamiast tego Patrycja zachowywała się tak, jakby w ogóle tego nie słyszała. Było też coś innego w tonie głosu Patrycji, w sposobie, w jaki Patrycja na nią patrzyła. To była wysokooktanowa wersja Patrycji, o której Marlena marzyła od lat: jedna część królewska, druga żebracza, wszystkie części seksowne. Nic nie miało sensu. Marlena potrząsnęła głową zmieszana. „Nie rozumiem”.

„Twoja Wysokość nakazuje ci przestać”. Patrycja powtórzyła. Podkreśliła to subtelnym mrugnięciem.

O mój Boże, to najseksowniejsza rzecz, jakiej kiedykolwiek doświadczyłam. – Tak, eee, w porządku. – szepnęła Marlena.

Patrycja podeszła do Marleny. – Nie ruszaj się. Możesz to dla mnie zrobić?

– Tak – Marlena ledwo poruszyła ustami. Niebieskie oczy Marleny zatrzymały się na chwilę w brązowych Patrycji, zanim Patrycja wyciągnęła rękę, położyła jej ręce na piersi Marleny i zaczęła powoli rozpinać Marleny koszulę. Marlena nie mogła się powstrzymać, ale wzdrygała się z podniecenia przy każdym dotknięciu jej ciała palcami Patrycji.

– Nie ruszaj się, Marlena – wyszeptała Patrycja, zamiatając ręce pod koszulę Marleny i unosząc ją z ciała Marleny. – Myślę, że najwyższy czas, żeby to się stało… –

Patrycja odetchnęła z rozkoszą. Widziała tors Marleny wiele, wiele razy wcześniej. Ale teraz to wszystko jest moje. Patrycja lekko trzęsącymi się dłońmi sięgnęła po pasek Marleny. Jej kostki otarły się o podbrzusze Marleny i Marlena musiała się skoncentrować, żeby nie reagować. Poczuła, jak Patrycja opuściła spodnie i bieliznę. Marlena patrzyła, jak oczy Patrycji wędrują żarłocznie po jej ciele.

Patrycja podniosła oczy i zobaczyła, że ​​Marlena na nią patrzy. Nic nie idzie, pomyślała Patrycja.

Dla Marleny następne piętnaście sekund odbyło się w bardzo zwolnionym tempie. Zobaczyła, jak ręce Patrycji rozpinają pasek jej szaty, a potem w cudowny sposób szata opadła w dół. Marlena była zbyt oszołomiona, żeby zrobić cokolwiek poza gapieniem się z podziwem na piękną kobietę przed nią.

Patrycja zawahała się. Dlaczego ona po prostu tam stoi? O Boże, nie podoba jej się to, co widzi … Patrycja marzyła o tym, żeby wpaść w ramiona Marleny i pozwolić, by ich libido przejęło kontrolę. Ale teraz obie tam stały, patrząc na siebie.

Marlena uwielbiała być obiektem wzroku Patrycji. Blondynka była przyzwyczajona do podziwiania – jej sylwetka i prezentacja płci były co najmniej uderzające – ale z Patrycją było inaczej: Marlena czuła się widziana – na pewno jako osoba do pożądania, ale też jak wszystko inne znała Patrycja. być.

Wyczuwając chwilowe wahanie Patrycji, Marlena uniosła brew. – Mogę się teraz ruszyć?

Głupek! Nie poruszyła się, ponieważ powiedziałam jej, żeby tego nie robiła! Twarz Patrycji była obrazem zdenerwowanej niezręczności…

Jak podobało Ci się nasze opowiadanie?

Oceń je!

Średnia ocena 0 / 5. Vote count: 0

Na razie nie ma żadnych ocen! Bądź pierwszym, który oceni!

O autorze