Nie czytałeś poprzedniej części? Sprawdź: Dobry lodzik to nie zdrada cz.I

Znów nie pozostawiły mi zbyt wiele miejsca na protesty. Zresztą, ja nawet nie wiedziałbym, co mam im powiedzieć. Są takie rzeczy, których mężczyzna nigdy nie powinien odmawiać kobiecie, a co więcej trzem kobietom na raz. Tymczasem dziewczyny nie miały nawet chwili zawahania i doskonale wiedziały, co robić. Ustawiły mnie na środku pokoju. Ruda sprawnym ruchem odpięła swój stanik, wyrzuciła na zewnątrz biust i wtuliła we mnie swoje kształtne piersi. Po chwili poczułem jej wilgotny śliski język na szyi, na barkach i ramionach, a w każdym z tych miejsc pozostawiała po sobie mokry ślad i drobne skurcze mięśni przywłosowych, których objawem były dreszcze oraz gęsia skórka. 

Nie wiem dokładnie, kiedy poczułem dotyk dłoni na plecach. To była Blondynka, która podobnie do swojej koleżanki pozbyła się już górnej części garderoby i wtulała się we mnie wielkimi balonami. W odróżnieniu od koleżanki, do podrażnienia układu nerwowego nie wykorzystywała ust, tylko dłonie. Trafiły w nieco inny obszar, a konkretnie czułem je w obrębie lędźwi, bioder, a później pośladków. Dotyk obu kobiet był tak różnorodny i kompleksowy, że niemal natychmiast poczułem ogromne podniecenie. Gdzieś uciekł strach, schowała się niepewność i pozostało jedynie pożądanie. Członek sam wyprężył się i nabrzmiał, choć jeszcze ani jedna z kobiet nawet go nie dotknęła. Jako pierwsza dostrzegła to Blondynka, która okazała się najbardziej rezolutna i wygadana z całej ekipy. 

 – Nasz mały przyjaciel już się obudził – powiedziała. – Dziewczynki, rzucamy go na łóżko! 

Pozwoliłem się poprowadzić na skraj łóżka i opadłem na brzuch. Coś rozchyliło mi nogi, czyjeś dłonie przepłynęły po skórze ud, a jakieś inne dotknęły mojego krocza. Były chłodne, drobniutkie i poruszały się niepewnie, co przekonało mnie, że należą do Brunetki. Wystrzał adrenaliny tym razem był ogromny. Dziewczyna gładziła mnie delikatnie po jądrach, mięśniu prostaty i pośladkach, nieśmiało przesuwając się między nimi i dotykając brązowego oczka.

Panienki nie pozwoliły mi się nudzić i ograniczać tylko do przyjmowania pieszczot. W którymś momencie korpulentna Blondynka usadowiła się na szczycie łóżka tuż przy mojej głowie, podniosła ją do góry i rozchyliła nogi. Nie miała na sobie majtek i poczułem zapach jej kobiecych soków oraz ciepło. 

 – Pokaż, na co cię stać, przystojniaczku – powiedziała prowokacyjnie. 

Pokazałem nie bez przyjemności. Nie wiem, jak to robiła, co jadła i czym się smarowała, ale soki z jej cipki miały słodki aromat. Miała kształtną szczelinkę i szybko wypełniła się płynem. Początkowo starałem się być dla niej delikatny i postępowałem zgodnie ze sztuką mistrzów Francuskiego Tornada. Ona jednak nie chciała lizania pachwin i szczytu warg, zmuszając mnie natychmiast do wsunięcia języka w głąb jej cipki. Nie jestem pewien, czy doprowadziłem ją do orgazmu, czy tylko sprawnie udawała, jednak w tamtej chwili zupełnie się nad tym nie zastanawiałem. Nie miałem na to czasu. 

Dziewczyny obróciły mnie na plecy i natychmiast poczułem wilgotne usta obejmujące mojego członka. Musiały należeć do Blondyny lub Rudej, bo drobniutka Brunetka właśnie nade mną kucnęła i przystawiła mi swoją gładziutką wilgotną cipkę do lizania. Dała mi chwilę na zapoznanie się z jej smakiem i kształtem, a potem w najbardziej pasującym sobie rytmie przesuwała ją do przodu i w tył miarowymi ruchami. Raz miałem język na szczycie cipki, a po chwili na jej drugiej dziurce. Było mi wszystko jedno, dopóki sam czułem przyjemność. A czułem. 

Mocny język przesuwał się od krocza do jąder, pobudzając wszystkie włókna nerwowe. Co jakiś czas usta łapały jądra w delikatnym uścisku i chowały wewnątrz niczym torebkę do parzenia herbaty w filiżance. Druga para ust obejmowała członka i ściskała go na całym obwodzie. Schowany w nich język drażnił końcówkę penisa, wywołując przyjemne łaskotanie. Po chwili do akcji włączyły się jeszcze trzecie usta, tym razem drobnej brunetki. Chyba nie była w stanie  utrzymać już równowagi, dlatego klęknęła nade mną, przycisnęła cipkę bardzo mocno do mojej twarzy, a sama pochyliła się do przodu i wlepiła usta w moje podbrzusze. Czułem tam nie tylko jej wilgotny język, ale też wibracje wywoływane przez krzyki rozkoszy. 

Szybko straciłem rachubę kto, czym i gdzie mnie dotykał. Moje ciało było jak pole minowe, a niemal każde działanie wywoływało wybuch kolejnych ładunków przyjemności i rozkoszy. Usta na penisie i jądrach, później dłonie w tych samych miejscach, wreszcie sekwencje mieszane z ustami na jądrach i dłońmi trzepiącymi członek lub odwrotnie. Wiele się działo tam na dole, a ja mogłem sobie tylko to wyobrażać, bo przed oczami miałem ciemny punkcik pupy Brunetki. 

W pewnym monecie przestałem już cokolwiek kontrolować. Złapałem za pośladki kobietę, która była na mnie, po chwili przeniosłem ręce na głowę tej, która akurat miała penisa w ustach. Przytrzymałem ją mocniej i wypchnąłem biodra w górę, dochodząc nimi najgłębiej, jak tylko potrafiłem. Wystrzeliłem mocny ładunek, a po chwili usłyszałem charakterystyczne  charknięcie i dźwięk przełykanej mazi. Nawet nie wiem, w którym momencie brunetka uraczyła mnie mokrym orgazmem, bo kiedy ze mnie wstała, cała twarz lepiła mi się jej sokami. 

 – Dobry lodzik nie jest zły – odezwała się grubiutka Blondynka chrapliwym głosem, który sugerował, że to w jej ustach skończyłem.

 – No i lodzik to nie zdrada – dodała Ruda.

 – A jakbyś chciał jeszcze kiedyś zrobić mi dobrze ustami, to przyjmę cię o każdej porze dnia i nocy – dodała drobniutka brunetka, która leżąc obok mnie na łóżku, delikatnie pieściła dłonią swoją cipkę. 

Dziewczyny wybuchnęły gromkim śmiechem. 

O autorze