Nie czytałeś części pierwszej? Sprawdź Nietypowe zabawy analne cz. I
Poczułem w środku takie ciepło, jakby wszystkie wnętrzności już nie tylko zalewano wrzątkiem, ale wręcz gotowano na wolnym ogniu. Serce zaczęło dudnić jak na ostatnich metrach biegu sprinterskiego, a całą krew pompowało do krocza. Tam już wszystko pęczniało, sztywniało i za chwilę materiał bokserek miał okazać się niewystarczający dla mojego najlepszego przyjaciela. Na szczęście mama Julki szybko odsunęła na bok niepotrzebną tkaninę, a fiut miał więcej miejsca, żeby się rozwinąć, zesztywnieć i nabrzmieć. Po chwili stała tuż przede mną i spoglądając mi prosto w oczy, obejmowała penisa dłonią.
W zasadzie powinienem w jakiś sposób zaprotestować, chociaż nieśmiało, tak dla zasady, ale nie zrobiłem tego. Już nawet nie chodziło o to, że są rzeczy, których mężczyzna po prostu nie może odmówić kobiecie, a taka niezobowiązująca pieszczota jak najbardziej do nich należy. Mnie po prostu całkowicie zatkało. Ona emanowała pewnością siebie dojrzałej kobiety, która wie, co i jak zrobić, żeby nadal podobać się mężczyznom. Po prostu mnie sparaliżowała swoją pewnością i bezpośredniością, dlatego mogłem jedynie siedzieć na krześle i poddawać się jej pieszczotom.
Mama Julki doskonale wiedziała, co trzeba robić w tej sytuacji, żeby sprawić facetowi przyjemność. Nadal siedziałam na krześle, podczas gdy ona pochyliła się nade mną, przyłożyła głowę do mojej, a ustami dotknęła szyi. Nie puszczała przy tym sztywnego penisa, cały czas delikatnie, trochę leniwie, poruszając nim to w górę, to w dół. Niespodziewanie poczułem na szyi wilgoć i ciepło, które pochodziły ze strony jej ust, a konkretne języka muskającego skórę. Przeszedł mnie dreszcz tak silny, że potrząsnąłem całym ciałem. W głowie mi zawirowało, a to nie był koniec emocji przewidzianych na tę noc.
– Julka robi ci loda? – zapytała kobieta.
Pokręciłem głową przecząco.
– Tak myślałam – odparła, a na jej twarzy zagościł szelmowski uśmiech.
Puściła mojego przyjaciela, odsunęła się na kilka kroków i nakazała gestem, żebym wstał z krzesła. Spełniłem jej polecenie i stojąc na baczność z napuchniętym sterczącym fiutem, patrzyłem, jak kobieta podchodzi do parapetu i bierze z niego gumkę do włosów. Jasny T-shirt zakrywał tylko część jej pośladków, dlatego doskonale widziałem mięśnie napinające się przy każdym kroku. Kiedy spinała włosy w wygodny kok, odwróciła się do mnie przodem i podniosła w górę ręce, a koszulka podwinęła się, ukazując gładko wygolony rowek między nogami kobiety. Był odrobinę niesymetrycznie przesunięty w prawo w górnej części, dokładnie tak samo, jak u Julki.
– Tam się nie patrz – powiedziała, widząc mój wzrok. – Akurat ta dziurka nie jest dla ciebie.
Oparłem się tyłkiem o blat stołu, a kobieta uklęknęła na dywaniku ułożonym pomiędzy moimi nogami.
– No niemały jest – oceniła. – Trochę będzie z nim problemu, ale jakoś dam sobie radę.
Najpierw chwyciła go delikatnie dwoma palcami i pomachała żartobliwie w lewo i w prawo. Pociągnęła napletek w dół i odsłoniła żołądź, a po chwili pojedynczym muśnięciem koniuszkiem języka ponownie rozpaliła we mnie ogień. Zeszła niżej, sunąc językiem od nasady w górę, pomiędzy jądrami, wzdłuż twardego konaru, aż po sam szczyt. W końcu schowała członka w ustach, co przyjąłem z nieukrywanym westchnieniem rozkoszy. Zalewała mnie fala ciepła i wilgoci za każdym razem, kiedy członek wsuwał się do ust, a odrobina ulgi i wytchnienia przy wysunięciu. Za każdym pchnięciem wsuwałem go odrobinę głębiej, aż wreszcie czułem na końcówce wąską szczelinę gardła. W którymś momencie kobieta zakrztusiła się i wysunęła mokrego od śliny członka z ust.
– Nie dość, że wielki to jeszcze gruby, ale damy radę – powiedziała.
Oparła mi dłoń na klatce piersiowej i popchnęła do tyłu, dając znać, żebym się położył na plecach. Teraz moje krocze było doskonale widoczne i dostępne także z innej płaszczyzny Właśnie tam, dokładnie pomiędzy nogi, gdzie znajdowało się czułe wybrzuszenie mięśnia prostaty, skierowała swoje usta. Językiem i wargami dotykała miejsca pod moszną, przesuwając się jeszcze dalej i głębiej w obszary, do których nigdy jeszcze nie zaglądała żadna kobieta. Jej język błądził między pośladkami, dotykając szczelinki, którą przez całe moje życie traktowałem jako wylot. Nie miałem oporów przed tą pieszczotą, bo dała mi tak dużo nieznanej przyjemności, że nie śmiałem przerywać.
Mama Julki wyprostowała się i spojrzała na mnie. Wyraz jej twarzy skojarzył mi się z dzieckiem, które za chwilę ma zamiar wywinąć jakiś niegrzeczny numer, a jego wizualizację już ma w głowie. Teatralnym gestem polizała obficie swój palec wskazujący i nie spuszczając ze mnie wzroku, skierowała go w stronę krocza. Oczami wyobraźni śledziłem kurs, którego ostatnia stacja znajdowała się dokładnie pomiędzy pośladkami. Palec wsunął się płynnie do dziurki, wywołując tym chwilowy dyskomfort. Jednak kilka delikatnych ruchów drażniących prostatę od niespodziewanej strony sprawiło, że kompletnie zapomniałem o niewygodzie. Mama Julki ponownie objęła członka ustami i pozwoliła mi wsuwać się tak głęboko, jak zdołałem. Korzystałem z tego i rytmicznie wypychałem biodra w górę. Nie zważałem na gardłowe dźwięki, jakie wydawała. Pchałem coraz głębiej, pozwalając, by jej palec wsuwał się głębiej we mnie i odkrywał nieznane zakamarki. Odlatywałem i przestawałem się kontrolować. W amoku chwyciłem ją za włosy i ostanie kilka ruchów wepchnąłem w nią tak głęboko, jakbym fale tryskającej spermy chciał wtłoczyć jej prosto do przełyku.
Wreszcie opadłem na blat stołu bez sił, jednak spełniony. Pojawiła się nade mną twarz Mamy Julki z rozczochranymi włosami i łzami w oczach.
– Teraz pora na to, żebyś ty spenetrował moją dupkę – powiedziała.

