Przeczytaj też: Prace zdalne cz. I i Prace zdalne cz. II
To było coś nowego nie tylko w naszej relacji, ale przede wszystkim w moim życiu. Słyszałem co nieco o wirtualnym seksie, jednak zawsze wydawało mi się, że to rozwiązanie dla zboczeńców lub osób samotnych. Tymczasem okazało się, że ja sam, kierowany niewyobrażalnym zbiegiem okoliczności i przypadkiem, znalazłem się w takiej sytuacji.
Zrobiłem Agnieszce kilka zdjęć siebie w pościeli i wysłałem jedno po drugim. Po tygodniach fotografowania swojego ciała doszedłem do przyzwoitej wprawy i zdjęcia nie były już tylko nieudolnymi próbami, a zaczęły nabierać artystycznego wyrazu i głębi.
Przeszliśmy dalej, a w zasadzie to ona przeszła, ponieważ od początku właśnie Agnieszka nadawała tempo. Poprosiła, żebym do niej zadzwonił, a następnie ustawił telefon na tryb głośnomówiący. Nie była to nasza pierwsza rozmowa, jednak tym razem jej głos wydawał mi się głęboki i zmysłowy. Zostawiłem włączony telefon i ułożyłem go na poduszce obok ucha. Słuchałem, kiedy szeptała do mnie przez głośnik:
– Wyobraź sobie teraz, że dotykam cię po szyi i ramionach. Delikatnie przesuwam palcami po barkach, obojczyku i przesuwam się w stronę klatki piersiowej.
Kierowałem palcami dokładnie tak, jak tego chciała. Zetknięcie dłoni z ciałem ciągnęło się szlakiem niesamowitej przyjemności, a linia promieniowała rozkoszą na kolejne części ciała.
– Teraz zsuwam się w dół, przemykam po brzuchu i docieram do gładkiego wygolonego członka.
Poczułem dłoń przesuwającą się w dół i niemal zapomniałem, że to moja ręka. W wyobraźni przeniosłem się do jej sypialni, wskoczyłem pod kołdrę i położyłem obok pięknej nagiej dziewczyny. Poczułem zapach jej perfum, ciepło ciała i miękkość.
– Obejmuję cię – szepnęła. – Jest takie wielki. Trzepię nim delikatnie, żeby trochę ci ulżyć. Mam ochotę poczuć go w sobie. Właśnie pocieram palcami swoją cipkę. Zwilżam ją i przygotowują na przyjęcie w sobie twojego kutasa. Chcesz mi go wsadzić?
– Bardzo – odparłem.
– To wsuń go. Już teraz!
Wsunąłem. Popychałem biodra do przodu, a nabrzmiały członek przesuwał się przez obręcz wykonaną z moich palców. Na ekranie laptopa przeglądałem jej najbardziej wyuzdane zdjęcia. Agnieszka nie przestawała.
– Świetnie, och, jest taki wielki – stękała. – Czuję, jak rozpiera się we mnie. Boję się, żeby mnie nie rozerwał. Bądź czuły i delikatny. Nie pieprz mnie na razie za mocno. Możesz taki być?
– Mogę – stęknąłem.
– Cieszę się, kochany. Posuwaj mnie lekko, rytmicznie. Czujesz wilgoć? Czujesz, jak jestem rozpalona i mokra? To ty do tego doprowadziłeś! A teraz gładź mnie po piersiach, ściskaj brodawki i drażnij je językiem. O tak, właśnie tak! Teraz czuję twoje usta na swoich piersiach. Zasysasz je, najpierw prawą, a teraz lewą. Chcesz mnie uszczypać zębami?
– Chcę, bardzo!
– To zrób to, tylko delikatnie – mówiła. – Ałć, nie tak mocno! Delikatnie. O tak, właśnie tak. Opieram się swoimi piersiami na twojej twarzy. Są malutkie, ale rozpłaszczają się i wyglądają na większe. Dotykaj je, liż, szczyp. Niech to przyjemne łaskotanie miesza się z bólem. Daj mi tę rozkosz.
Dawałem jej to, co chciała, nie przestając robić sobie dobrze dłonią. Oczyma wyobraźni widziałem wszystko to, co mówiła: jej piersi nad sobą, sterczące sutki, a potem drobniutkie baloniki rozpłaszczające mi się na twarzy i zasłaniające cały obraz.
– Odwrócę się teraz, dobrze? Weźmiesz mnie od tyłu. Lubisz tak?
– Z tobą mogę się kochać w każdej pozycji.
– To świetnie! To bardzo dobrze. Ja bardzo lubię być brana od tyłu. Och tak, wejdź we mnie – jęczał. – Teraz przed oczami masz moje zgrabną pupę. Możesz wypłacić mi klapsa, chcesz? Och tak, było świetnie. Teraz drugi raz w drugi pośladek. O tak, nie za mocno. Dobrze, teraz mnie ruchaj. Pieprz mnie od tyłu. Patrz, jak się do ciebie wypinam. Wystawiam tyłek w twoją stronę, wychodzę ci naprzeciw, kiedy się we mnie wsuwasz. O tak.
Stękała jeszcze przez chwilę, a ja posuwałem ją od tyłu, wypłacałem klapsy w pośladki i trzymałem mocno za biodra, żeby mi nie uciekała, choć tak naprawdę stale leżałem pod kołdrą w swoim łóżku i z kutasem w dłoni.
– Jesteś jeszcze? – zapytała.
– Tak – sapnąłem.
Musiała słyszeć mój przyspieszony oddech i niewyraźną dykcję.
– Jesteś dzielny. Czuję, że zbliżasz się już do spełnienia. Pomogę ci – powiedziała. – Wyjdź ze mnie, połóż się wygodnie na plecach i pozwól, że pomogę ci dojść. Obejmuję cię dłonią, a teraz wsuwam sobie twojego kutasa w usta. O tak.
Potem wydała z siebie kilka nieartykułowanych odgłosów, które brzmiały, jakby rzeczywiście dławiła się moim kutasem. Charczała i stękała, a co jakiś czas z głośnika dobiegały jej komentarze w stylu:
– Ale on jest wielki.
Zamknąłem oczy i zacząłem szybciej trzepać dłonią. Zapomniałem o czasie i miejscu. Wyparłem z pamięci to, że ta cała scena jest jedynie wytworem mojej wyobraźni i pozwoliłem Agnieszce lizać mnie i zasysać. Jej usta zamykały się szczelnie na moim kutasie, a ja pchałem ją coraz mocniej i głębiej. Byłem w jej gardle i jednocześnie spoglądałem w oczy. Wreszcie wystrzeliłem. Gejzer spermy trafił jej prosto do przełyku, choć tak naprawdę oblał mi jedynie dłoń. Stęknąłem głośno, a ona musiała zrozumieć, co właśnie się stało.
– Twoja sperma jest taka słodka. Byłeś wspaniały – powiedziała.
– To ty byłaś wspaniała – odparłem. – Nigdy wcześniej…
– Powstrzymaj emocje – przerwała mi chłodnym głosem, jednak niepozbawionym erotycznego wydźwięku. – Teraz ty musisz zadowolić mnie.
Westchnąłem i zacząłem opracowywać scenariusz naszej gry.

