Zarzuciłam plecak na ramiona, bo chciałam wyjść z domu. Gdy przechodziłam przez salon, zobaczyłam moich rodziców siedzących na kanapie z wysokim mężczyzną o szerokich ramionach, ze zbyt poważną miną i z pistoletem zaczepionym na pasku. Przebiegł mi dreszcz po plecach i podeszłam szybciej do drzwi. Wiedziałam, że tata wplątał się w jakieś nielegalne układy i nie wyglądało to dobrze.

– Wychodzę na rower! – zawołałam.

– Dobrze, tylko bądź w domu przed czwartą, Klaro – powiedziała mama.  

 – No dobra – powiedziałam z niezadowoleniem i wyszłam. Zawsze mogłam być dłużej na dworze. Zosia i Janek czekali na mnie przed domem.

– Jedźmy nad staw z kaczkami – powiedziała Zosia, gdy wsiadłam na rower. Uwielbiałam jeździć na rowerze, czuć tę wolność i prędkość.

– Nie mogę. Muszę być w domu przed czwartą – powiedziałam.

– Tak wcześnie? To mamy tylko godzinę.

Wzruszyłam ramionami i ruszyłam przed siebie. Pokręciliśmy się trochę po okolicy i wróciłam do domu. Pod drzwiami usłyszałam rozmowę rodziców.

– Brak jakiejkolwiek penetracji. To jest nasz ostateczny warunek.

– Dobrze, ale wrócimy jeszcze do tego. – Ten głos nie brzmiał znajomo, musiał to być ten ogromny mężczyzna. Jego głos wyrażał pewność siebie.

– W takim razie zapłacę już pierwszą ratę teraz.

– Może pan zapłacić, kiedy będzie panu wygodnie, nie spieszy mi się.

– Kochanie, podpisz to już. Chcę już z tym wszystkim skończyć – matka sprawiała wrażenie pokonanej.

– Przyjdę jutro. Punkt szesnasta. Żadnych wyjątków. Jeśli się nie zjawię, ma tam leżeć przez godzinę. Wszystko jasne?

– Tak, panie Franku. Rozumiemy.

 Mężczyzna wyszedł bez słowa. Weszłam do domu, byłam trochę skrępowana.

– Jestem w domu… Czy obiad jest już gotowy?

Rodzice spojrzeli na mnie i zamiast ciepła w ich oczach zobaczyłam coś w rodzaju zimnego dystansu.

– Usiądź, Klaro – powiedział mój ojciec.

– Wprowadzimy kilka zmian w naszym domu. Każdego popołudnia, kiedy wrócisz ze szkoły do domu, odrobisz swoją pracę domową, a następnie położysz się dokładnie o czwartej w łóżku. Będziesz leżeć przez godzinę. Potem będziesz mogła wyjść na dwór albo pooglądać telewizję.

Byłem zdezorientowana. 

– Mam po prostu leżeć? Przez godzinę? Czy mam szlaban?

– Nie, kochanie. Zrobisz to, co musisz dla dobra rodziny. Wszyscy dbamy o naszą rodzinę. Musisz odegrać swoją rolę. Bez zadawania pytań.

– Ale nic z tego nie rozumiem.

– Człowiek, który tu był ma na imię Franciszek. Tata ma u niego dług. Będzie Cię odwiedzał w Twoim pokoju codziennie o 16. Cokolwiek powie lub zrobi, ma do tego prawo. Zawarliśmy z nim umowę. Wszyscy mamy swoje obowiązki. To tylko godzina z całego twojego dnia.

– Ale co on mi zrobi? – zaczęłam łkać.

– Nie może w Ciebie wejść. Wszystko inne zależy od niego. Ochroniliśmy Cię przed najgorszym.

– A co z weekendami? Będziemy mieć wtedy wolne?

– Nie, Klaro. Nie ma dni wolnych. Jeśli nie przyjdzie, to masz tylko leżeć przez godzinę w łóżku.

– Nie chcę! – zaczęłam szlochać. Moja mama mnie uderzyła.

– Przestań. Zaczynamy od jutra.

Gdy wróciłam do domu ze szkoły, czułam, że ledwo mogę oddychać. Zosia i Janek chcieli ze mną wyjść, ale musiałam coś wymyślić, żeby zostać w domu. Zegar w kuchni tykał, kiedy odrabiałam lekcje. Nie potrafiłam się skupić. Miałam nadzieję, że ten facet będzie miły.

– Klaro, idź do swojego pokoju – mama wyrwała mnie z zamyślenia.

– Nie skończyłam mojej pracy domowej…

– Teraz!

Wstałam i poszłam do swojego pokoju. Zdałam sobie sprawę, że nie wiem, czy mam zostać w ubraniu, czy mam ubrać piżamę, czy mam leżeć pod kołdrą, czy na kołdrze. Postanowiłam położyć się w ubraniu na pościeli. Nagle w drzwiach pojawił się ogromny Franciszek.

Bez słowa usiadł na brzegu mojego łóżka. Leżałam nieruchomo, gdy zdejmował mi skarpetki. Zamknęłam oczy, gdy jego wielkie dłonie dotknęły moich nóg i ud, pocierając kciukiem po ich wewnętrznej stronie. Rumieniec pojawił się na moich policzkach. Potem powoli zaczął ściągać moje spodnie. Instynktownie próbowałam go zatrzymać, ale był ode mnie zdecydowanie silniejszy.

– Jesteś Aniołem. Zobaczyłem Cię kilka tygodni temu w samochodzie twojego ojca i od tej chwili marzyłem o Tobie. Masz piękną twarz, śliczne oczy, jędrne młode ciało i jedwabiste loki. Wiedziałem, że nago będziesz wyglądała jak anioł. I oto jesteś, potwierdzając moje założenie. Dla mnie nazywasz się Anioł. A jeśli jeszcze raz kiedykolwiek odsuniesz się ode mnie, strzelę Twojemu tacie między oczy. Wszystko jasne?

Skinęłam głową między cichymi szlochami.

– Dobrze. Nie marnujmy więcej czasu.

Poluzował krawat, rozpiął spodnie i zanim się zorientowałam, jego penis wsunął się między moje piersi. Uszczypnął i ścisnął moje sutki, ból był nie do zniesienia, a potem zaczął poruszać się między nimi, dociskając je z obu stron do jego sztywnego fiuta. Czubkiem uderzył mnie w podbródek, a ja gwałtownie odsunęłam głowę, gdy z całej siły ściskał moje cycki, zmuszając je, by ocierały się o całą jego długość. Krople czegoś kapały mi na obojczyk i zanim się zorientowałem, przewrócił mnie, przyciskając twarz do poduszki. Jego dłonie rozsunęły moje pośladki, po czym zaczął przesuwać swoją erekcją między nimi.

–Och, Aniele, twój tyłek jest idealny – jęknął.

I zaczął poruszać się między nimi tak wściekle, że poczułam pieczenie. Potem gorący, lepki płyn trysnął mi na plecy i poczułam, jak napina się między moimi pośladkami. Dopiero, gdy odsunął dłonie od mojego tyłka, zdałam sobie sprawę, jak mocno go ściskał. Wtarł gorący płyn w moje plecy i między pośladki. Potem mnie odwrócił, kazał mi usiąść i odsunąć głowę do tyłu.

– Wyliż mnie, Aniele.

Na początku nie rozumiałam, o co mu chodzi, ale gdy przybliżył do moich ust swojego pulsującego członka, wystawiłam język. Łzy spływały mi po policzkach. Pogłaskał mnie po głowie. Potem pocałował mnie w czoło.

– Do zobaczenia jutro – powiedział i wyszedł.

Tagi:

O autorze