0
(0)

– W porządku. – Miała rację, po dwóch i pół minuty ser rozpuścił się idealnie. Karmen poszła za Sarą na górę, więc poszłam nakryć do stołu. Jakieś dziesięć minut później wrócili na dół, Sara w nowych dżinsach i T-shircie. Czy wspominałam kiedyś, jak fantastycznie wygląda Sara w dżinsach? Cóż, ona wie.

Karmen weszła z nowym wypchanym, hm, nowym, wypchanym czymś.

– Spójrz, mamusiu!

– O co chodzi, kochanie?

To jest… – Spojrzała na niania Sarę, która bezgłośnie powiedziała jej to słowo. – To gryf! Zobacz, że ma ptasią głowę i skrzydła, ciało lwa i pazury.

– Super.

Sara usiadła. – To maskotka drużyny z niższej ligi. Myślałam, że on i Kacper mogą się dogadać, wszak obaj byli mitycznymi stworzeniami.

– To ona, a nie on, a jej imię to Grażyna.

Jedzenie było lepsze, niż się spodziewałam, nawet z lekko przypalonym chlebem czosnkowym. Sara była bardzo pochlebna, a ja byłam z siebie dumna.

Po kolacji Karmen przywiązała się do Sary jak pąkla, pytając nawet, czy Sara mogłaby ją dziś wieczorem położyć do spania. Skinęłam głową, że wszystko w porządku.

Kiedy Sara wróciła na dół, opadła na kanapę obok mnie, a ja odłożyłam tablet.

– Więc ciężka podróż do domu?

Sara jęknęła. – Najgorsza. Lało się przez całą drogę. Utknęłam za co najmniej dwoma różnymi wypadkami. Przechyliła głowę w moją stronę, wpatrując się w moje piękne oczy. – Czy pani od masowania stóp zajmuje się też ramionami i szyją?

– Ona może spróbować. – Moje serce zaczęło bić trochę szybciej, gdy odwróciła się i przesunęła z powrotem do mnie. Wyciągnęłam rękę i dotknęłam jej włosów, które opadały kasztanowymi falami na ramiona. Były miękkie i pachniały jak letnie jagody. Przeciągnęłam po nim palcami, ściągając go razem i zdejmując z jej ramion. Westchnęła i pochyliła się do przodu, odsłaniając plecy. Mogłam zobaczyć zarys jej stanika pod żółtą koszulką. Zaczęłam, pracując nad jej łopatką, naciskając i obracając zagrodę mojej dłoni.

– Poczekaj sekundę – Sara wsunęła ręce w koszulę i sięgnęła za siebie, odpinając zapięcie i jednym szybkim ruchem wyciągając bieliznę. Była to biała bawełna, prosta i praktyczna, ale piękna. Tak jak ona.

Przycisnęłam się z powrotem do jej szyi, radząc sobie z każdym znalezionym węzłem, czując, jak jej mięśnie miękną, kiedy rozluźniała się pod moim dotykiem. Pogłaskałam jądra jej ramion, po czym przesunęłam palcami po jej klatce piersiowej…

Jak podobało Ci się nasze opowiadanie?

Oceń je!

Średnia ocena 0 / 5. Vote count: 0

Na razie nie ma żadnych ocen! Bądź pierwszym, który oceni!