0
(0)

Otworzył jej nogi. Sukienka rozciągnęła się do miejsca, w którym materiał mógł wytrzymać, ale pozwalał na większą ekspozycję, im szersze rozchyliły kolana, aż jej cipka była w pełni widoczna. Kiedy dotarły do ​​niego fluorescencyjne światła, oparła się o lustro i machnęła nogami, aby pokazać to każdemu, kto chciałby zobaczyć jej wilgoć.

Znowu poczuła ciepło na policzkach. Jej cipka mrowiła, a jej ciało wciąż było ożywione resztkami przyjemności. Ponieważ wściekłość seksualna pozwalała na niewielką kontrolę, niezdarnie odpięła mu pasek i rozpięła spodnie. Upuścił bieliznę. Usta pani Andrzejak otworzyły się, podobnie jak jej rozjaśnione oczy. Sięgnęła po jego długość i delikatnie głaskała w górę i w dół. Tym razem seksualna furia dała jej pełną kontrolę.

– Chce pani tego kutasa, pani Andrzejak?

Skinęła tylko głową jak uczennica.

„Gdzie chcesz go?”

“Z tyłu.”

Jej stopy ponownie dotknęły płytek. Pan Raczek obrócił ją twarzą do lustra i podciągnął sukienkę do góry, żeby odsłonić jej tyłek. Wtedy poczuła, jak jego siła powoli wbija się w jej cipkę. Wsuwał się i wysuwał, pozwalając mokremu lubrykantowi na walenie bez oporów. Potem zaczął jechać mocniej i szybciej.

Odsunął jej głowę garścią włosów. – Tak ciasno – powiedział jej prosto do ucha, gdy ich ciała uderzały o siebie. Skrzywiła się, a przy kolejnych uderzeniach jej joie de vivre wykrzywiła się w intensywnej afrodyzji. „Pieprz mnie, pieprz mnie mocno” – zażądała. Przyspieszył i kilkakrotnie uderzył ją w tyłek, aby zobaczyć, jak podskakuje i kołysze się dziko.

Chrząknęła i jęknęła, on dyszał o życie, zaciskając zęby, jego plecy wyginały się wyżej, jego palce wbijały się głęboko w jej mięsiste biodra.

Wyczuła, że ​​jego ciało zbliża się do orgazmu. „Spuść się na moje cycki”.

Uklękła przed nim. Rozciągnął dekolt sukienki, aby zadebiutować na jej dużym biuście. Pogłaskał się, a jego sperma wylądowała na jej piegowatych piersiach. Jej palce rozsmarowały ją po piersi i w dekolcie.

Pozostała przed nim, rozkoszując się tym, co się stało i podziwiając jego silnego penisa, ale była wyczerpana zakończeniem.

Wziął ją za rękę, żeby pomóc jej wstać. Jednak zanim wstała, pochyliła się do przodu i po raz ostatni pocałowała jego penisa.

Znowu oboje zebrali wszystkie swoje rzeczy.

– Myślę, że zostaliśmy trochę później niż zaplanowano – powiedział pan Raczek, unosząc brwi. „Spotkanie wydało mi się całkiem miłe”.

„Zróbmy wkrótce kolejną lekcję matematyki, Jestem Robert”.

„Pewnie, chętnie… Agnieszka”.

Jak podobało Ci się nasze opowiadanie?

Oceń je!

Średnia ocena 0 / 5. Vote count: 0

Na razie nie ma żadnych ocen! Bądź pierwszym, który oceni!

O autorze