Przeczytaj też część pierwszą: Prace Zdalne cz. I
Początkowo wysyłaliśmy sobie zwykłe zdjęcia twarzy, sylwetki i jakichś elementów w otoczeniu mieszkania. Fotografie w bardzo przeciętnej rozdzielczości stopniowo budowały obraz drugiego człowieka, weryfikując nasze mgliste wyobrażenia, a niewiedzę zastępując wyrazistymi szczegółami. Wiedziałem już, że Agnieszka jest niewysoką blondynką, o mocno zarysowanych kościach policzkowych i szczupłym zadbanym ciele. Lubiła się ubierać prosto, na co dzień chodziła w spodniach i T-shirtach, a na wyjścia weekendowe zakładała sukienki.
Starałem się nie patrzyć na przesłane zdjęcia jak na obiekt pożądania, jednak wbrew temu bardzo często próbowałem powiększać je i szukać szczegółów sylwetki. Szybko jednak charakter zdjęć się zmienił. Aga zaczęła odsłaniać coraz więcej, pokazywać się w bieliźnie i dopytywać, co ja mam aktualnie na sobie. Wreszcie, któregoś wieczoru, dostałem zmysłową fotografię Agnieszki toples, jednak odwróconej do mnie plecami, lekko bokiem, w taki sposób, że wydziałem zarys jej piersi. Zagotowało się we mnie i poczułem krew napływającą w okolice krocza. Miałem ochotę jej dotknąć, pogładzić, wymiętosić brodawkę jej cycka, żeby rozładować piętrzące się we mnie emocje. Poczułem ogromną tęsknotę za bliskością i zapragnąłem być przy niej. To było dziwne nie tylko z uwagi na to, że zupełnie nie znałem Agnieszki i w sumie nawet nie byłem pewien, czy ona tak ma na imię. Byłem kompletnie nie w porządku w stosunku do mojej żony, która spędzała czas gdzieś sama lub ze swoimi koleżankami.
Agnieszka nie poprzestała na tym. Kolejna fotka ukazywała jej tyłek opięty jedynie paskiem bardzo cieniutkich stringów, a w następnej wiadomości była już ich pozbawiona. Muszę przyznać, że te fotki naprawdę rozpaliły moją wyobraźnię. Przybliżałem je i powiększałem, starając się z małych pikseli wyłapać jak najwięcej szczegółów. Mój członek zaczął sztywnieć, a ja jeszcze bardziej zatęskniłem za miejscem przy boku Agnieszki w jej łóżku.
– Jak ci się podobają moje fotki? – napisała.
– Baaaardzo – odpisałem zachwycony.
– Pokaż mi jak bardzo?
Zrozumiałem, co miała na myśli. Zsunąłem spodnie i będąc nadal w bokserkach, zrobiłem kilka zdjęć mojego nabrzmiałego członka. Co ciekawe, pod wpływem tej emocji i ryzyka związanego z wysyłaniem intymnej fotografii do praktycznie obcej kobiety, moje podniecenie jeszcze wzrosło. W efekcie słałem jej fotki z w pełni nabrzmiałym kutasem w roli głównej, choć jeszcze ukrytym w bokserkach.
– Podobało mi się – odpisała. – Idziemy dalej?
Poszliśmy. Przez kolejne dni wysyłaliśmy sobie nasze nagie fotki regularnie. W ciągu dnia, w przerwie w pracy, gapiłem się w fotografie jej sterczących cycków i śmiałem się do siebie jak idiota. Wieczorami z bijącym sercem czekałem na każdą kolejną wiadomość, do której dodawała następną fotkę. Ja też nie pozostawałem jej dłużny i cykałem telefonem zdjęcia sterczącego penisa. Nie byłem modelem ani dobrym fotografem, zatem fotki nie przedstawiały się tak imponująco, jak w jej przypadku, jednak nie wyglądała na zniechęconą. Wręcz przeciwnie, za każdym razem dopingowała mnie do działania, wysyłając słowa zachwytu i potwierdzając to emotkami.
Już od jakiegoś czasu rozmawialiśmy o tym, że w kolejny piątek moja żona wyjeżdża na weekend na jakąś delegację i będę sam w domu. Wiedziałem, że ten wieczór w całości będę mógł poświęcić Agnieszce i naszym zabawom. Naładowałem sobie telefon, przygotowałem wygodne stanowisko dla siebie i laptopa, a nawet wygoliłem nieco miejsca intymne, żeby lepiej prezentowały się na zdjęciach. Po zmierzchu zasiadłem do komputera, czekając, aż status Agnieszki zmieni się na „Aktywna”. Nie pojawiała się przez dłuższy czas i zacząłem mieć wątpliwości, czy mnie nie wystawiła. Dopadły mnie też inne wątpliwości. Zastanawiałem się, jak dalej można by rozwinąć naszą relację. Owszem, dopuszczałem do siebie myśli o tym, że moglibyśmy się spotkać, jednak na razie żadne z nas nie wyraziło takiej chęci. Nawet gdyby się tak stało, trudno byłoby wytłumaczyć naszym partnerom takie spotkanie. Zaczynałem widzieć ten związek jak kulę toczącą się na równi pochyłej w dół. W zasadzie nie miał żadnej przyszłości, a poza tym tu i teraz nie miałem prawa oczekiwać niczego innego.
– Jestem już – napisała Agaaa, wyrywając mnie z rozmyślań.
– Cieszę się. Czekałem na ciebie – odpisałem zgodnie z prawdą.
– Co robisz? – zapytała.
– Leżę w łóżku z laptopem na kolanach i pisze z tobą.
– Ja też leżę w łóżku i wiesz co? Jestem całkiem goła.
Moje serce w jednej chwili zaczęło bić dwukrotnie szybciej niż w normie. Wyobraziłem sobie jej drobne ciało otulone miękką pościelą, a po chwili już nie musiałem sobie niczego wyobrażać, bo dostałem ten obraz na zdjęciu. Potem wysłała jeszcze kilka, a następnie dodała wiadomość:
– Chciałbyś się tu znaleźć ze mną?
– W tej chwili o niczym bardziej nie marzę.
W odpowiedzi dostałem kilka emotek z uśmiechniętymi buźkami z wysuniętym językiem.
– To wyobraź sobie, że jestem. Wyobraź sobie, że leżę obok ciebie i gładzę cię po ramieniu.
– Wyobraziłem sobie – odpisałem.
– To teraz przesuń palcami po skórze i to będzie mój dotyk.
Zamknąłem oczy, przesunąłem palcami po skórze ramienia i zadrżałem. Choć w gruncie rzeczy wiedziałem, że to moje własne palce są źródłem tej pieszczoty, podświadomość przyjęła ją jak dotyk wymarzonej kobiety.
– Teraz rozbierz się całkiem i wyślij mi kilka fotek, żebyśmy mogli pójść dalej.

