kobieta pisząca na laptopie
4.5
(2)

Ta historia wydarzyła się w czasach, kiedy podstawę komunikacji między ludźmi w kraju nad Wisłą stanowił komunikator GG. Już pierwszy rzut oka na ikonkę w kształcie małego żółtego słoneczka mówił więcej niż niejedna długa rozmowa telefoniczna. GG służyło do komunikacji między bliskimi i nieznajomymi. Stało się też jednym z najciekawszych miejsc do poszukiwania niezobowiązujących znajomości. W pewnych obszarach było pierwowzorem aplikacji randkowych, dając użytkownikom sporą dawkę anonimowości. Mając dane jedynie o imieniu lub ksywce użytkownika i jego aktualnym nastroju wyrażonym w statucie, można było nawiązać ciekawe, choć bardzo przypadkowe relacje. Ciekaw jestem, czy obecnie mogłoby dojść do takiej relacji z przypadkową osobą, jaką ja nawiązałem wówczas. 

W połowie drugiej dekady XXI wieku byłem już żonaty od prawie dziesięciu lat, jednak nie było to szczęśliwe małżeństwo. Podobnie do innych ludzi w naszym wieku, staraliśmy się robić karierę i biegaliśmy za marzeniami, zapominając o sobie nawzajem. W efekcie mijaliśmy się tylko w domu, rozmawialiśmy zdawkowo i umawialiśmy na seks w każdą sobotę wieczorem. Zachowywaliśmy się tak, jakby nasze małżeństwo było transakcją handlową, a nie związkiem pomiędzy dwójką kochających się ludzi. 

Nie pamiętam dokładnie, w jaki sposób doszło do pierwszej relacji z Agnieszką. Wydaje mi się, że to ona napisała na komunikatorze GG pierwszą wiadomość, prawdopodobnie omyłkową. Musiała mnie pomylić z innym Jurkiem28, którego znała. Podpisywała się jako Agaaa i w swoim profilu miała opis „Pogadam”. Prawdopodobnie zastanawiałem się, czy nie zignorować tej wiadomości, ale zdecydowałem się odpisać. 

 – To chyba pomyłka. Nie wiem, o czym piszesz – wyjaśniłem szybko. 

Agaaa odpisała po chwili.

 – Kiedyś ktoś podał mi numer do „Michała od komputerów”. Nie zajmujesz się przypadkiem naprawą sprzętu? 

Uśmiechnąłem się do siebie. Na tamtym etapie mojego życia zajmowałem się instalacją sieci internetowych w firmach, ale to nie miało wiele wspólnego z komputerami. Ot, prosta techniczna robota. 

 – Chciałbym pomóc, ale to raczej nie ten adres – odpisałem.

 – Nic się nie stało. Z moim komputerem w sumie wszystko w porządku.

 Wysłałem jej symbol uśmiechniętej buźki i napisałem.

 – Piszesz do speca od komputerów, ale twój komputer jest sprawny… Po co to robisz?

 – Sama nie wiem… miałam skasować numer, ale jakoś szkoda było – odpisała. 

 – Szkoda? Czego?

 – Relacji – odpisała krótko i dodała kilka emotek, których znaczenia nie zrozumiałem.  – Relacje między ludźmi są czymś najcenniejszym w życiu. 

Nie wiedziałem, co odpisać. 

 – Nie chcę ci przeszkadzać – napisała po chwili. – Trzymaj się.

Pożegnałem się i zamknąłem okienko komunikatora. Następnego dnia stale chodziła mi po głowie dziwna wiadomość od nieznajomej kobiety. Najbardziej jednak zapadły mi w pamięć jej słowa na temat relacji między ludźmi. Czy miała rację? Czy nie istnieje nic cenniejszego od relacji między ludźmi? Nie wiem, dlaczego to zrobiłem, ale kolejnego dnia to ja zainicjowałem kontakt: 

 – Hej Agaaa od sprawnego komputera. Żyjesz? 

Odpisała po kwadransie. 

 – Haha, żyję, ale nie spodziewałam się, że napiszesz. 

 – Sam się nie spodziewałem – odpisałem szczerze. 

 – Co robisz? Uczysz się budowy komputera?

 – Dzisiaj odpoczywam – odpisałem, co w piątkowe popołudnie było zgodne z prawdą. – A ty? 

 – Ja udaję, że ogarniam dorosłe życie. 

 – Brzmi ambitnie

 – Nie idzie mi najlepiej, ale się staram

 – To już coś. Większość ludzi nawet nie próbuje.

Nie odpisywała przez dłuższy czas i zastanawiałem się, czy w jakiś sposób jej nie obraziłem. Wreszcie dźwięk sprężynki poinformował o nadejściu kolejnej wiadomości.

 – Muszę przyznać, że dziwnie się z Tobą pisze.

 – Dziwnie źle czy dziwnie dobrze? 

 – Dziwnie… naturalnie – odpisała. 

 – To chyba komplement? – zapytałem

 – Chyba tak.

 – A nie boisz się tak pisać z kimś zupełnie obcym?

 – Trochę powinnam… ale mam wrażenie, że nie jesteś psychopatą. 

 – Dzięki, postaram się nie zawieść. 

I naprawdę się starałem. Przez kolejnych kilka dni wymienialiśmy informacje, krótkie spostrzeżenia i dzieliliśmy się historiami ze swojego życia. Agnieszka była mężatką, a jej syn chodził właśnie do pierwszej klasy szkoły podstawowej. Była o rok ode mnie młodsza i na cały etat zajmowała się domem, bo jej mąż jeździł w delegacje po całym kraju. Mieszkała jakieś 400 kilometrów od mojego miasta, lubiła świeczki i spacery po leśnych szlakach. Ze strzępek informacji i własnych spostrzeżeń w mojej wyobraźni zaczął się malować obraz interesującej kobiety. Po tygodniu naszej relacji nie wyobrażałem sobie już dnia bez informacji od Agnieszki. Zazwyczaj siadałem wieczorem do komputera i pisałem z nią do późnej nocy. Wysyłaliśmy sobie też krótkie wiadomości w ciągu dnia na telefon. Czułem, że nasza relacja dojrzewa w jakiś dziwny i nieprzewidywalny sposób, stając się ważna dla nas obojga. 

Jakieś dwa tygodnie po pierwszym kontakcie, Aga była w dziwnym nastroju, co wyłapywałem po sposobie komunikacji. 

 – To już chyba nie jest przypadkowa rozmowa – napisała po dłuższej przerwie.

 – No już raczej nie – odpisałem szczerze. 

 – To co, kontynuujemy ten dziwny zbieg okoliczności i idziemy dalej?

 – Myślę, że warto sprawdzić, w którą stronę to pójdzie – odpisałem, a cały byłem napięty od emocji. 

W którą stronę będzie to szło? Nie miałem doświadczenia. Co można z taką relacją zrobić więcej? Przecież nie spotkać się na żywo. Dzieliła nas za duża odległość i oboje mieliśmy za dużo do stracenia. 

Po chwili Agaaa napisała.

 – Chcesz moją fotkę?

Jak podobało Ci się nasze opowiadanie?

Oceń je!

Średnia ocena 4.5 / 5. Vote count: 2

Na razie nie ma żadnych ocen! Bądź pierwszym, który oceni!

O autorze