Nie czytałeś poprzedniej części? Sprawdź: Premia kwartalna cz.I.
Okazało się, że na ten dzień wybrałam czarny koronkowy komplet, który kupiłam kilka tygodni temu na wyprzedaży w jednej z ekskluzywnych firm bieliźniarskich. Pracowałam po godzinach, to mogłam sobie pozwolić na to, żeby czuć się wygodnie i seksownie w eleganckiej bieliźnie. Przypomniałam sobie o nim, kiedy zobaczyłam czarny stanik leżący w nieładzie na podłodze koło stołu konferencyjnego. Chwilę wcześniej mężczyźni podeszli do mnie i niemal otoczyli, napawając się przyszłą nagrodą. Zaczęli mnie rozbierać, najpierw delikatnie, a po chwili już bardziej stanowczo. Moje ubranie nie stanowiło dla nich wielkiego wyzwania, bo miałam na sobie tylko białą bluzkę, ołówkową spódnicę i czarne rajstopy. Te elementy garderoby też szybko wylądowały obok stanika.
Stanęłam przed nimi naga, jedynie skąpymi majtkami zasłaniając newralgiczne miejsce. Nie miałam wątpliwości, że wkrótce one także podzielą los pozostałych części garderoby i znajdą się na kupce w pobliżu stołu. Nie musiałam się wstydzić swojego ciała. Moja pewność siebie wynikała nie tylko z diety i kilku godzin treningu tygodniowo, ale przede wszystkim reakcji mężczyzn. Wodzili za mną wzrokiem na ulicy i w biurze, a w klubie nie mogłam się wręcz odgonić od natrętów. Ci trzej też patrzyli na nie raczej z podziwem niż niechęcią, dlatego mogłam na jakiś czas schować swój wstyd. W sumie to nie miałam wyjścia w obliczu tego, co za chwilę miało się wydarzyć.
– Pani Agatko, zapraszamy do parteru – odezwał się prezes, który rozsiadł się wygodnie w fotelu kilka kroków od nas.
Uklęknęłam na miękkiej wykładzinie i nagle miałam przed oczami trzy namioty stworzone przez tkaninę spodni wspieraną sztywnym stelażem męskiego przyrodzenia. Potraktowałam nową sytuację jak kolejne zadanie, któremu musiałam sprostać i postanowiłam zabrać się do roboty. Wiedziałam doskonale, czego ode mnie oczekiwano. Pierwszemu facetowi, chyba grubaskowi Robertowi, pomogłam rozpiąć pasek i zsunąć spodnie. Wystrzelił z nich niezbyt długi, ale za to bardzo szeroki penis. Wzięłam go do ręki i poruszałam chwilę, aż stał się całkiem twardy, a potem wzięłam go do ust. W międzyczasie dwaj pozostali pracownicy sami zsunęli z siebie spodnie i wycelowali przyrodzeniami prosto w moją twarz. Ich fiuty okazały się podobne do ich samych: wysoki Michał dysponował długim, ale dosyć chudym przyrodzeniem, z kolei Tomasz miał bardzo zadbane owłosienie intymne, z dokładnie wygolonym workiem i jedynie wąskim trójkącikiem pozostawionym na podbrzuszu.
Wysunęłam z ust grubaska Roberta i zabrałam się za długiego członka Michała. Ten był już sztywny i od razu mogłam wziąć go do ust. Chwyciłam dłonią u nasady, tworząc w ten sposób pewnego rodzaju ogranicznik głębokości. Michałowi się to nie spodobało i odsunął na bok moją dłoń.
– Rączki przydadzą ci się do pomocy moim kolegom – powiedział.
Posłusznie złapałam w obie dłonie fiuty dwóch pozostałych facetów i zaczęłam nimi trzepać, a jednocześnie Michał wsuwał mi się do ust. Teraz dopiero poczułam, jak był długi. Już pierwszym pchnięciem dostał mi się do gardła, a każdym kolejnym zagłębiał się w nim jeszcze bardziej. Kiedy przytrzymał mi głowę i zmusił do przyjmowania jego przyrodzenia głęboko, omal się nie udusiłam. Pozwoliłam mu na to tak długo, jak byłam w stanie, a potem zakrztusiłam się i odepchnęłam go. Miałam w oczach łzy, a resztki śliny ciekły mi po brodzie.
– Jesteś cudowna – powiedział Michał i pocałował mnie w usta bez oznak odrazy.
Przyjęłam to jako komplement, a najbardziej martwiłam się nie o załzawione oczy i ślinę na twarzy, tylko o to, czy nie rozmazał mi się podkład. W międzyczasie chłopaki zmienili się i teraz miałam w ustach starannie wygolonego członka Tomasza, a dłońmi pieściłam dwóch pozostałych. Musiałam trochę popracować nad koordynacją, żeby złapać rytm, ale chłopaki chętnie współpracowali i szybko znaleźliśmy wspólne tempo.
– Wystarczy już tego miziania. Dawajcie ją na stół! – rozkazał Prezes.
Mężczyźni rozstąpili się, a ja spojrzałam w jego stronę. Siedział swobodnie rozpostarty na fortelu ze spodniami zsuniętymi do kolan i bawił się swoim najlepszym przyjacielem. Nagle trzy pary dłoni chwyciły mnie i uniosły w górę, a po kilku sekundach leżałam już na stole. Ktoś zdjął mi majtki, ktoś inny zaczął bawić się piersiami, a między nogami poczułam delikatny dotyk jeszcze innych dłoni. Szorstka skóra męskich palców podrażniła nerwy w okolicach pachwin, a potem zbliżyła się do warg. Natychmiast poczułam napływającą tam krew i cały obszar jeszcze mocniej się wyczulił. Wtedy do akcji włączyły się usta mężczyzny. Był delikatny i czuły, jakby naprawdę chciał mi sprawić przyjemność. Mocny wilgotny język dotykał najpierw płatków mojej różyczki, a później wtargnął do środka. Zamknęłam oczy i oddałam się przyjemności, jednak pozostali mężczyźni nie pozwolili mi za bardzo odpoczywać. Ustawili się po obu stronach i wystawili w moim kierunku swoje przyrodzenia. Chwyciłam w jedną dłoń długi członek, który musiał należeć do Michała, a w drugą wygoloną pałkę Tomasza. Na zmianę trzepałam nimi i wsuwałam do ust, starając się każdemu z nich dać tyle samo przyjemności. Tymczasem grubasek Robert uznał, że wystarczy tego przygotowania i można już odwiedzić moją szczelinkę. Przyjęłam go w sobie z ogromną przyjemnością i głośnym stęknięciem.
– Dobra praca to taka, która sprawia przyjemność, prawda, pani Agatko? – rzucił z boku Prezes i zaśmiał się rubasznie ze swojego dowcipu.
Przeczytaj kolejną część: Premia kwartalna cz. III.

