Nie czytałeś poprzednich części? Sprawdź:

Spotkanie w jacuzzi cz.I

Spotkanie w jacuzzi cz.II

Weszliśmy do jacuzzi, usiedliśmy naprzeciwko siebie, a kobieta uruchomiła panel i włączyła bąbelki. Z mojego miejsca bardzo dobrze widziałem kawiarnię i siedzących za szybą Gośkę i Przemka. Żona pomachała do mnie, a potem znów zanurzyła się w rozmowie ze swoim kolegą. Katarzyna za to przyglądała się mojej twarzy i ramionom. Odwrócona tyłem do kawiarni nie musiała się zupełnie kryć ze swoimi bezczelnymi spojrzeniami. 

 – Mów coś, bo pomyślą, że tylko się na siebie gapimy – powiedziała.

 – Przecież my właśnie się na siebie gapimy – zauważyłem.

 – No tak, ale oni nie muszą o tym wiedzieć.

Miała rację. Zacząłem opowiadać jej o wycieczce, jaką sobie zorganizowaliśmy w ciągu dnia i atrakcjach na trasie. Patrzyła na moje usta, ale zupełnie bez zainteresowania. Skupiła się na czymś innym. Kiedy pierwszy raz pod wodą musnęła stopą moje udo, pomyślałem, że to przypadek. Siedzieliśmy w niedużej balii i naturalnym był przypadkowy dotyk. Jednak jej stopa cofnęła się tylko na chwilę, jakby stanowiła sondę i wróciła do bazy tylko na moment, żeby od nowa obliczyć współrzędne. Kolejne lądowanie było bardziej precyzyjne, bo poczułem jej palce na materiale spodenek kąpielowych dokładnie w kroku. Katarzyna nie spuszczała ze mnie wzroku, jakby moja niepewna reakcja ją bawiła. A może podniecała? Wyciągnęła ręce na zewnątrz i rozparła się wygodnie, po czym wysunęła w moją stronę drugą stopę. Delikatna i namoczona skóra gładziła mi pachwiny. Jej dotyk wywołał niemal natychmiastowy efekt i już po chwili członek stał sztywno. Kobieta próbowała chwycić mojego fiuta między stopy, ale szło jej to opornie. Postanowiłem jej w tym pomóc. Przesunąłem spodenki i wysunąłem przyrodzenie na zewnątrz przez nogawkę. Pewnie złapała sztywnego penisa pomiędzy stopy i zaczęła powoli miarowo przesuwać nimi po wyznaczonej przez niego osi. Złapałem jedną dłonią tę misterną konstrukcję i nadałem ulubiony rytm jej stopom. Nie ściągała z ust lubieżnego uśmiechu, jakby już sam fakt, że ulegałem tej kobiecej grze, był dla niej wystarczającą nagrodą. 

Wycofała stopy. Chwilę się kotłowała i wreszcie wyciągnęła rękę w moją stronę. 

 – Masz. Przypilnuj – powiedziała i wsunęła mi coś w dłoń. 

Potem odwróciła do mnie tyłem. Oparła ramiona o brzeg zbiornika, a kiedy spostrzegła wzrok Przemka za szybą, pomachała do niego. Rozwarłem dłoń i zobaczyłem w niej bordowy materiał. Nie musiałem go rozwijać, żeby zrozumieć, że Katarzyna poprosiła mnie o popilnowanie dolnej części swojego stroju kąpielowego. Skoro miałem go w dłoni, to nie mogło go być na jej ciele. Dała mi nie tylko majtki do popilnowania, ale też wyraźny znak, że przechodzimy do kolejnego etapu. 

W jednej dłoni chowając materiał bielizny, pod wodą wysunąłem drugą dłoń i dotknąłem jej pośladków. Rzeczywiście były nagie. Zmącona bąbelkami woda stanowiła bardzo skuteczną osłonę tego, co działo się pod taflą. A działo się sporo. Przesunąłem dłonią po gładkiej skórze pośladka i skierowałem ją między uda. Błyskawicznie wsunąłem się między nabrzmiałe wargi palcami. Katarzyna zaczęła rytmicznie poruszać biodrami, jakby nadziewała się na moje palce. Wkrótce sięgnęła jedną ręką w tył, odepchnęła moją dłoń i zachęciła, żebym zbliżył do niej biodra. Starałem się wyglądać najbardziej naturalnie, jak to tylko możliwe, kiedy pod wodą wypchnąłem biodra do przodu i podsunąłem naprężonego członka pod jej pośladki. 

Nadziała się na mnie już za pierwszym ruchem. Byłem w niej. Ciepło z jaskini rozkoszy rozlało się na całe moje ciało. Serce zaczęło walić mi w szaleńczym tempie, tymczasem musiałem zachować bardzo wolne tempo. Zdawałem sobie sprawę, że tylko minimalne ruchy nie będą widoczne zza szyby kawiarni. Starałem się wchodzić w nią długo i głęboko, jednak z niedużą częstotliwością. Ciepła woda i bąbelki powietrza dodatkowo pobudzały moje włókna nerwowe i sprawiały niespotykaną wcześniej przyjemność. Poczułem się nagle błogo. Było mi ciepło i dobrze jak nigdy. Nie przeszkadzał mi nawet zapach chloru i woda chlapiąca na twarz. 

Przymknąłem oczy na chwilę, a kiedy je otwarłem, spotkałem się ze wzrokiem Gośki zza szyby kawiarni. Przemek też patrzył w naszą stronę z zaciekawieniem. Czyżby zauważyli, że coś jest nie tak. Tymczasem Katarzyna, nie zwalniając tempa, pomachała do nich radośnie. Oboje odmachali i znów zwrócili się do siebie, kontynuując rozmowę. 

 – Dawaj mocniej, mamy chwilę czasu – rzuciła Katarzyna, próbując, by jej głos był tylko nieznacznie głośniejszy, niż dysze pracującego jacuzzi. 

Miała rację. Przyspieszyłem. Poza nami w strefie jacuzzi nie było prawie nikogo, a półmrok i bąbelki dawały nam poczucie intymności. Wystarczyło mieć na oku naszych bliskich i w zasadzie można było uniknąć wpadki. Spoglądając stale w kierunku kawiarni, zacząłem posuwać ją mocniej i szybciej. Oparłem się plecami o brzeg i złapałam wolną dłonią za pośladek kobiety. Na moment zapomniałem o wszystkim. To było tak irracjonalne, że przestałem się przejmować tym, czy ktokolwiek nas zobaczy. Pchałem ją równo, mocno, głęboko, aż wreszcie odpłynąłem i spełniłem się w środku. Z zamkniętymi oczami zostałem w niej jeszcze na chwilę. 

Katarzyna gwałtownie zeszła ze mnie i odwróciła się przodem. 

 – Dawaj mi majtki! – rozkazała, a na jej twarzy dostrzegłem panikę. 

Szybko zrozumiałem powód jej nerwów. Od strony kawiarni szli do nas Przemek i Gośka. Byli już kilka kroków od nas, a ja nadal walczyłem z penisem, który za nic nie chciał schować się z powrotem w bokserkach. Zdążyłem w ostatniej chwili. 

 – Znajdzie się tu miejsce dla nas? – zapytał Przemek.

 – Jasne – rzuciła Katarzyna. 

Nasi partnerzy weszli do balii, a ja zastanawiałem się, kto pierwszy zauważy białą tłustą galaretowatą strukturę, która unosiła się na powierzchni bezwładnie rzucana pękającymi bąbelkami. 

O autorze