4.5
(11)

Nie czytałeś poprzednich części? Sprawdź:

Artysta cz.I,

Artysta cz.II,

Artysta cz. III.

Na czas przygotowań do wystawy Teresa wynajmowała pokój w hotelu niedaleko galerii i właśnie tam poszliśmy. Nie rozmawialiśmy już ze sobą, mając świadomość, że z każdym krokiem oddalamy się od rozsądku, a postępujemy w stronę nieodwracalnego. Weszliśmy do hotelu i sprawnie ominęliśmy recepcję, chowając się przed personelem niczym para nastolatków. Teresa złapała mnie za rękę i poprowadziła korytarzami w stronę swojego pokoju. Przesunęła kartę przez czytnik, popchnęła drzwi i oboje znaleźliśmy się wewnątrz. Stojąc oparty plecami o drzwi i pełen niewypowiedzianej obawy, obserwowałem, jak zrzuca z siebie ciemny płaszcz i szal, a następnie machnięciami nogi rozrzuca wokół czarne szpilki. Przeciągnęła się, wzięła głęboki oddech i odwróciła się w moją stronę. 

Zbliżała się pewnie, spokojnie, jakby wszystko miała pod pełną kontrolą, a każdy krok był dokładną realizacją jej planu. Bez szpilek okazała się ode mnie niższa o głowę, ale nie przeszkadzało jej to wspiąć się na palce i sięgnąć ustami moich ust. Pachniała kwiatami i smakowała winem, ale to nadawało jej realnych i namacalnych kształtów. Już nie była niedostępną i zmanierowaną artystką, tylko kobietą i obiektem mojego pożądania. 

Pewnym ruchem zsunęła ze mnie marynarkę, a następnie spokojnie i metodycznie zaczęła rozpinać guziki koszuli. Stale utrzymywała ze mną kontakt wzrokowy i obserwowała moją reakcję na jej działanie. Kiedy ostatni guzik wyskoczył z przyporządkowanej dla siebie dziurki, rozsunęła poły koszuli i przesunęła dłońmi po nagim torsie. Natychmiast krew napłynęła mi do krocza. Kobieta chwilę mi się przyglądała, a następnie, patrząc mi w oczy, zbliżyła usta do wygolonej piersi i koniuszkiem języka polizała jeden z sutków. Po chwili przeniosła usta na drugą stronę. Po kolejnych kilku sekundach, pełnych erotycznego napięcia, lizała mnie i całowała już w tylko sobie znanym rytmie. Byłem zaskoczony jej bezpośredniością i niemal mnie zamurowało. Ona też to zauważyła. 

 – Jesteś dużo spokojniejszy niż większość mężczyzn w twoim wieku – powiedziała i uśmiechnęła się tajemniczo. 

Zabrzmiało to lekko prowokacyjnie, ale zadziałało. Objąłem ją, a dłońmi na plecach wymacałem zamek sukienki. Zsunąłem go w dół tak nisko, jak tylko byłem w stanie, a następnie przesunąłem dłońmi po ramionach, zabierając palcami koronkową tkaninę sukienki.  Po chwili Teresa stała w samej bieliźnie, również czarnej, jak sukienka, i pełnej koronkowych prześwitów, które rozpalały moją wyobraźnię. Nie wyglądała na skrępowaną i stała wyprostowana w wyzywającej pozie, pozwalając mi głaskać ją wzrokiem i opuszkami palców. 

Dała mi chwilę, a potem znów przejęła inicjatywę, jakby każdy nasz ruch był częścią jakiegoś precyzyjnego planu. Sprawnie rozpięła pasek w spodniach, potem pojedynczy guzik i suwak, pozwalając tkaninie zjechać w dół i zatrzymać się tuż przy kostkach. Niespiesznie, ale pewnie, wsunęła mi dłoń do bokserek, najpierw gładząc podbrzusze i pocierając palcami nasadę, by po chwili wziąć w dłoń nabrzmiałego członka. Westchnęła, gdy zdała sobie sprawę, jak był sztywny i naprężony. Poruszyła dłonią i obserwowała moje zachowanie. Przytuliła się i poczułem szorstki materiał stanika na piersi, a w okolicach szyi ciepły powiew oddechu. 

 – Potrzebujesz jeszcze jakiejś zachęty? – zapytała i liznęła moje ucho. 

Nie wiem, co było dla mnie mocniejszym impetem do działania – drżenie powietrza wywołane przez jej szept, czy sens wypowiedzianych słów. Patrzyła na mnie tak, jakby skupiła się we mnie cała radość i przyjemność, jakiej ona pożądała. Sprawnie zsunąłem spodnie na podłogę, chwyciłem kobietę mocnym uściskiem i uniosłem w górę. Oplotła mnie nogami w pasie i ani jednym grymasem twarzy nie zdradziła, że się boi. Poniosłem ją do pokoju i posadziłem na komodzie. Okazała się idealna na wysokość. Teresa stęknęła, kiedy dłonią dotarłem między jej nogi i palcami zacząłem pieścić delikatną skórę. Jej krocze emanowało ciepłem i wilgocią, a zapach kobiecego ciała wdychałem jak najpiękniejszą perfumę. 

 – Nie baw się, tylko wsadź go wreszcie – sapnęła.

Wykonałem jej polecenie. Była wilgotna i nadspodziewanie ciasna, a może to mój członek okazał się tak nabrzmiały. Zamknęła oczy i sapnęła, a jej mina mówiła, że właśnie tego oczekiwała. Początkowo starałem się ruszać biodrami powoli i delikatnie, ale Teresa przyspieszyła i wymusiła na mnie mocniejsze, szybsze i bardziej zdecydowane ruchy. Objąłem ją i wtuliłem twarz w szyję, dotykałem ustami obojczyków i całowałem ramiona. Miała gładką skórę i pachniała kwiatową perfumą pomieszaną z wilgocią kobiecego ciała. Początkowo też się do mnie przytulała, ale z biegiem czasu odchyliła ciało w tył i oparła się o ścianę. Zamknęła oczy, twarz skierowała w górę i czerpała przyjemność z każdego pchnięcia. Kiedy tego potrzebowała, łapała mnie za pośladki i zmuszała, bym wszedł głębiej. Wreszcie zacząłem sam pchać się głęboko, nieponaglany przez jej dłonie, tylko przez jakiś wewnętrzny instynkt. Poczuła to. Przytuliła się i szepnęła mi do ucha. 

 – Skończ we mnie. 

Puściłem wodze wszystkim swoim rządom i skupiłem się tylko na przyjemności. Kierowany pierwotnym instynktem podzieliłem się własnym materiałem genetycznym z kobietą, którą sobie wybrałem. Spełnienie przyszło szybko i gwałtownie, niemal zwalając mnie z nóg. Napięte mięśnie nóg dopiero po wszystkim odmówiły posłuszeństwa, zmuszając mnie do położenia się na hotelowym łóżku. Teresa położyła się obok. Uspakajała oddech. Znów dotknęła mojej piersi i szepnęła:

 – Jeśli ktoś zapyta, to powiem, że to była część procesu twórczego.

Śmialiśmy się oboje, jak dzieciaki, które właśnie wywinęły jakiś niesamowity numer. 

Jak podobało Ci się nasze opowiadanie?

Oceń je!

Średnia ocena 4.5 / 5. Vote count: 11

Na razie nie ma żadnych ocen! Bądź pierwszym, który oceni!

O autorze