Byłam przekonana, że kiedy wyjdziemy z klubu, Robert przestanie mnie traktować jak dziewczynę, która mu się podobała, a zacznie postrzegać moją osobę niczym produkt. W końcu dopięliśmy targu i mieliśmy przeprowadzić transakcję handlową. Czym byłam teraz, jeśli nie ładną błyskotką, którą sobie kupił? Jednak ku mojemu zdziwieniu niewiele się zmieniło. Mężczyzna wziął mnie za rękę i poprowadził do hotelu. Szliśmy niespiesznie, rozmawiając przy tym, jak para zakochanych. Opowiadałam mu o swoich studiach, o tym, gdzie mieszkam i jakie mam plany na przyszłość. W idealnie dopasowanej sukience, starannym makijażu i po wypitych kilku drinkach, czułam się jak jakaś księżniczka lub influencerka przy boku księcia. Dopiero po czasie zdałam sobie sprawę z tego, w jak niebezpiecznej sytuacji się znalazłam, idąc sama z obcym mężczyzną do pokoju hotelowego, za jedyny środek ochrony mając gaz pieprzowy w torebce, który wrzuciła mi tam Weronika.
W hotelu zamówiliśmy do pokoju szampana i zimną płytę, gdybyśmy zgłodnieli. Czekając na dostawę, poszłam do łazienki i przygotowałam się do tego, co miało nastąpić za chwilę. Alkohol wciąż buzował mi we krwi i tłumił wątpliwości. Przemyłam twarz zimną wodą, spojrzałam na swoje odbicie w lustrze i powiedziałam do samej siebie:
– To mój pierwszy raz i ostatni zarazem. Zrób to dobrze i zapomnij.
Wyszłam z łazienki. Robert siedział na tapicerowanym krześle i do dwóch szklanek nalewał szampana z butelki. Kiedy mnie zobaczył, wstał i podał mi szklankę z alkoholem. Wypiłam go jednym łykiem. Mężczyzna uniósł brew i spojrzał na mnie z zainteresowaniem.
– Albo bardzo chciało ci się pić, albo jesteś bardzo zdenerwowana – powiedział.
– Jedno i drugie – odparłam, jednocześnie gestem dając znać, żeby uzupełnił szklankę.
Po dwóch szybkich lampkach zakręciło mi się w głowie. Teraz było mi już wszystko jedno. Postanowiłam zabrać się do roboty, żeby mieć to już za sobą. Podeszłam do Roberta, zbliżyłam usta do jego ust i wyszeptałam:
– Od czego mam zacząć? Masz jakieś szczególne życzenia?
– Zdam się na twoje doświadczenie – powiedział.
Świetnie. Moje doświadczenie w oddawaniu swojego ciała mężczyznom było bardzo nikłe, zatem pozostała mi improwizacja. Próbowałam sobie przypomnieć jakiś serial albo film, w którym bohaterka znalazłaby się w podobnej sytuacji. Od czego by zaczęła? Na początek postanowiłam zrzucić z siebie sukienkę, bo to był krok w dobrym kierunku, a na dodatek kiecka krępowała mi ruchy. Stanęłam przed Robertem, pokręciłam chwilę biodrami, a potem zaczęłam zdejmować ramiączka. Sukienka jednak nie zsunęła się i nie opadła na podłogę, na co miałam nadzieję. Zablokował ją zamek na plecach, który w mieszkaniu pomogła mi zapiąć Weronika. Przez chwilę próbowałam się szarpać i wyskoczyć z sukienki, ale to niczego nie zmieniało.
– Może ja pomogę? – zaproponował Robert rozbawiony całą sytuacją.
Podszedł do mnie i pewnym ruchem obrócił wokół własnej osi plecami do siebie. Powoli odsunął mi włosy na bok, delikatnie łaskocząc przy tym skórę na karku. Ostrożnie, żeby mnie nie skaleczyć, zsuwał zamek sukienki, odsłaniając nagie plecy. Sukienka natychmiast się prześlizgnęła po ciele i opadła na podłogę, a ja zostałam w samych koronkowych majtkach. Odruchowo zakryłam piersi dłońmi. Na plecach wzdłuż kręgosłupa poczułam miękki ciepły i wilgotny język Roberta, który przesuwał się od lędźwi w górę, wywołując przy tym przyjemny dreszcz podniecenia. Po chwili przeciwnym kierunku podążyły jego dłonie. Przesunął nimi po żebrach, zarysował talię i na chwilę objął pośladki, jakby próbując dotykiem potwierdzić kształty sylwetki. Potem objął mnie od tyłu i przytulił mocno do siebie. Poczułam się pewnie i bezpiecznie, a dotyk jego męskich ramion wzniecił we mnie pokłady podniecenia.
Wyrwałam się z jego objęcia i obróciłam twarzą do mężczyzny. Nie chowałam już piersi za zasłoną z własnych rąk. Stałam wyprostowana, pozwalając mu oglądać każdy centymetr mojego nagiego młodego ciała. Nie zastanawiałam się, co pomyśli o drobnych piersiach, nieco zbyt chudych nogach czy rządku drobniutkich włosków pod pępkiem. Sądząc po tym, jak znieruchomiał i jak szeroko otworzył oczy, nie dostrzegał żadnego z moich kompleksów. W przypływie emocji podeszłam jeszcze jeden krok do przodu, objęłam go za szyję, wspięłam się na palce i pocałowałam najbardziej namiętnie, jak tylko potrafiłam. Odwzajemnił mój pocałunek i objął mnie w pasie. Dłonie oparł na nagich pośladkach. Czułam guzik jego koszuli, wbijający mi się w pierś nieco poniżej sutka. Poczułam też jego język głęboko w moich ustach, który nie odebrał mi tchu, ale zupełnie zwrócił w głowie. Nawet nie wiem, w którym momencie opadliśmy na łóżko. Zatopiłam się w miękkiej pościeli, mając pod sobą sprężysty materac a na sobie jego twarde męskie ciało.
W zasadzie z tamtej nocy nie pamiętam już niczego więcej. Obudziłam się rano z potężnym kacem. Szybko zorientowałam się, że w pokoju hotelowym jestem sama, przykryta kołdrą i nadal w majtkach. Na stoliku nocnym stała butelka z wodą. Wypiłam ją natychmiast i dopiero odstawiając pusty pojemnik na miejsce, zauważyłam pod nią karteczkę z odręcznym napisem.
”Do niczego nie doszło. Z przyjemnością powtórzę to innym razem. R.”
Na karteczce znalazłam jeszcze dziewięć cyfr, które musiały być jego numerem telefonu, a dalej na blacie szafki nocnej leżał plik banknotów, które wystarczyłyby na dwa miesiące opłat za mieszkanie. Wtedy pomyślałam, jak wielką jestem szczęściarą. Nie tylko udało mi się zarobić pieniądze, ale jeszcze wyjść z tej sytuacji bez szwanku. Jeśliby na miejscu Roberta znalazł się ktoś inny, tego ranka mogłam obudzić się w szpitalu, albo gorzej. Już będąc w domu, wystukałam podany numer na telefonie, a po kilku sygnałach usłyszałam jego niski głos.
– Cześć, Robert – powiedziałam. – Nie wiem, czy zacząć od podziękowania, czy przeprosin.
– Może po prostu zacznijmy od nowa – zaproponował. – Jest piękna pogoda. Może umówimy się w parku na krótki spacer?

