12 mitów o zdzirowatych dziewczynach

Sprawa z nami, zdzirowatymi dziewczynami, wygląda tak: jedni nas kochają, inni nienawidzą. Pewne jest jedno — każdy chce o nas rozmawiać. Co się z tym wiąże? Plotki. Z kolei z tymi przychodzą nieodłącznie mity i kłamstwa. Nie każdą zjawiskową, zadziorną i feministyczną laskę można przyporządkować do tej samej kategorii „zdzirowatych”. Z tego właśnie wywodzi się 12 powszechnie znanych „faktów” o zdzirowatych dziewczynach, które nie są prawdą.

1. Robimy to, bo chcemy zwrócić na siebie uwagę

Jeżeli laska miała wielu partnerów, mówi się, że robiła to, bo była łasa na uwagę. Mało tego, podobnie postrzega się każdego, czyja seksualność przejawia się chociażby odrobinę mocniej, niż zostało to przyjęte za „normę”. To, że miałam wielu partnerów, czy to, że moja koleżanka umawia się z dziewczynami, czy też to, że inna dziewczyna nie potrafi już nawet określić swojej DLP (dokładnej liczny partnerów) nie znaczy, że jest to robione w celu zwrócenia na siebie uwagi. Moja seksualność jest moja. I dla mnie. I zapisz to sobie gdzieś, skoro to do Ciebie nie dociera — czasami ludzie uprawiają seks, bo kurwa mają na to ochotę.

2. Pójdziemy do łóżka z kimkolwiek

Tylko dlatego, że którakolwiek dziewczyna postrzega siebie jako tę zdzirowatą lub jest uznawana za taką przez społeczeństwo, nie oznacza, że ma przez to zaniżać swoje standardy i wymagania w stosunku do potencjalnego partnera. Hej, jeżeli jednak jesteś jedną z tych nielicznych naprawdę prawdziwie zdzirowatych dziewczyn, dopóki jesteś zdrowa i szczęśliwa, dopóty nie może mnie to obchodzić. Spytasz się dlaczego? Bo nie dotyczy to mnie w żadnym tego słowa znaczeniu. Po prostu nie zapominaj o zabezpieczaniu się, miej głowę na karku i rób to, co Cię kręci!

3. Każda z nas ma „kompleks tatusia”

Pewnie, niektóre z nas mają przykre wspomnienia związane z naszymi ojcami. Ale to ewidentne kłamstwo wnerwia mnie najbardziej. Dlaczego? Po pierwsze, Nie każda zdzira ma czy miała problemy ze swoim ojcem. Ze swoim, dla przykładu, mam całkiem niezłe stosunki. Fakt, idealne nie są. Ale są w porządku, na pewno można je określić jako „zdrowe”. Po drugie, tylko dlatego, że ktoś ma „kompleks tatusia” nie znaczy, że jest złą osobą, niegodną Twojego cennego czasu. Sama fraza wskazuje, iż to ojciec w danej relacji był gnojkiem, a nie dzieciak. Czemu córka jakiegoś pajaca, który był złą osobą, ma być traktowana przez to gorzej?

4. Nienawidzimy mężczyzn

Łączy się to bardziej z metką „feministki” niż „zdziry”. Z drugiej strony, jeżeli jesteś prawdziwie zdzirowatą dziewczyną, to jesteś feministką. I tu uwaga — feministki nie nienawidzą facetów. Tak, niektóre z nas mogą mieć problem z facetami z przyczyn czysto osobistych. Niektóre z nas przyznają, iż część z nich (czy to z powodu czasów, w jakich żyjemy, czy z przyczyn zakotwiczonych w społeczeństwie) jest do dupy. Ale dajcie spokój. Kochamy swoich przyjaciół-gejów, co nie? Darzymy też szczerą sympatią naszych kumpli. No i w sumie to większość z nas lubi twardego i prężnego K – który (najczęściej) jest przymocowany do faceta. Konkluzja? Nie, feministki nie nienawidzą mężczyzn.

5. Nienawidzimy kobiet

Wnerwia mnie, a nawet brzydzi powiedzenie „nie dogaduję się z innymi dziewczynami”. Tak, rozumiem, może miałaś parę sporych kłótni z dziewczynami w przeszłości. Musisz jednak odróżnić swoje osobiste przeżycia od tego, jak społeczeństwo narzuca nam wrogie nastawienie dziewczyn wobec siebie. Do tego, nie zapomnij, iż Twoje złe doświadczenie może nie mieć nic wspólnego z płcią danej osoby. Zapowiadam, iż od dzisiaj mamy się szanować i kochać. My, wszystkie babeczki.

6. Złe z nas feministki

Czytałeś paragraf o feminizmie i dalej nie jesteś pewien co do tego, czy jestem feministką? Może Ci się wydawać, iż w przypadku okazywania swojej seksualności tracisz w oczach innych siłę. O to chodzi, WYDAJE CI SIĘ, że przesadna seksualność pozbawia kobietę sił. Może niektóre. Inne natomiast, te zdzirowate szczególnie, odnajdują swoją siłę w seksualności, to dla niektórych sposób na walkę z patriarchatem. Do tego, jest to jednocześnie dla niektórych sposób życia.

7. Skończymy samotnie z wieloma kotami

Po pierwsze, jeżeli będąc dużo starsza dnie będę spędzała z kotami, filmami z Netflixa, winem, pizzą i książkami, to nie widzę w tym nic złego. Będę bardzo szczęśliwa. Niektóre uznałyby to za idealną starość! Mówiąc poważniej jednak, takie coś się po prostu nie wydarzy. Bycie feministką nie oznacza wcale, że jesteś tą gorszą, jesteś odludkiem czy nie masz racji.

8. „Taki tryb życia jest dla Ciebie niezdrowy”

Niektóre zdzirowate laski identyfikują się jako trans, inne są częścią LGBTQ+. Niektóre z nich mają wielu partnerów seksualnych, jeszcze inne palą zioło. Niektóre masturbują się bardzo kurwa często. Niektóre z nich są imprezowiczkami na maksa, inne wolą spędzać wolny czas czytając książki. Część z nich to weganki, niektóre są uzależnione od adrenaliny. Niektóre są puszyste, inne chudziutkie. Jeżeli kiedykolwiek klasyfikowano Cię do którejkolwiek z tych kategorii, prawdopodobnie mówiono Ci, że Ty i Twoje wybory nie są dobre dla Twojego zdrowia, ale to po prostu nie jest prawdą. Jeżeli jesteś zdrowa i szczęśliwa, odpowiednio się zabezpieczasz, jesteś szczera i otwarta w rozmowach ze swoim partnerem seksualnych — wtedy nie ma nic złego ze stylem życia, jakie prowadzisz. „Zdrowe” znaczy co innego dla każdego z nas, a więc ja się będę martwić sobą, a Ty martw się sobą.

9. „Poluzuje Ci się wagina”

Ziomek, nie. Po prostu. NIE. Pieprzony dzieciak mieści Ci się tam, a po porodzie rozmiar waginy wraca z czasem do normalnych rozmiarów. Nigdy nie rozumiałam tego straszenia bycia „wiadrem”. Zdzirowate dziewczyny są wykształcone, więc zazwyczaj sporo wiedzą o mięśniach Kegla i ćwiczeniach, o których nie można zapominać, jeżeli chcemy utrzymać wszystko w formie. To w sumie nie różni się za bardzo od pójścia na siłownię. Może fakt, iż mam wibrator, które jest sporo większy od Twojego kutasa, krępuje Cię, ale mną się nie martw. Z drugiej strony „luźna” wcale nie jest synonimem „zła”. Jesteśmy zbudowani w różny sposób, a seks może przynosić sporo przyjemności, nie zważając na budowę anatomiczną partnerów. W relacjach laska-facet, dziewczyna pewnie częściej trafiała na „tyciego” niż facet na „luźną”. Spierdalaj.

10. Gdzie nasz kręgosłup moralny?!

Każdy ma jakieś standardy i moralność, nawet zdzirowate dziewczyny. Co więcej, to, że moralność jest ważną częścią naszej integralności, pokrywa się z ideologią feminizmu. I tak, nawet zdzirowate laski mogą być religijne. Nie dla wszystkich, oczywiście, ale dla niektórych to, że czerpiemy przyjemność z seksu, nie oznacza tego, że nie możemy mieć więzi z Bogiem.

11. Nigdy nie czujemy się spełnione

Każda to słyszała — dziewczyny, którzy mają wielu partnerów, próbują wypełnić pustkę. Może to być prawdą w odniesieniu do niektórych, ale w sumie to pustkę zapełniać można czymkolwiek, od alkoholu po religię, od sztuki po narkotyki, od potów wylewanych na siłowni, po poty wylewane w łóżku. Dla wielu uczucie „spełnienia” przychodzi z pozytywnych aspektów jego życia. Może to być hobby, rodzina, kariera itp. I wiesz co? Być może to właśnie seks dla niektórych jest tym „spełnieniem”. Jeżeli tak właśnie jest — brawo Ty. Nie powiedziałabym, że seks sprawia, że czuję się spełniona, ale na pewno sprawia, że czuję się dobrze. A to uczucie, swoją drogą, sprawia, iż dalej mam siłę do pracy nad swoimi postanowieniami i celami w życiu. Jeżeli się pieprzę, wiem, że następnego dnia prawdopodobnie będę w dużo lepszym humorze i będę miała więcej motywacji czy to do pracy, czy do sportu na siłowni.

12. To tylko faza, przejdzie Ci

Na koniec, niektórzy ludzie uważają, że bycie zdzirowatą laską to tylko faza, która niedługo minie. Zapewne dla części z nas dni ostrych imprez i niekończących się igraszek miną. Ale nawet jeżeli być chodzącą definicją „zdziry” mogę tylko przez jakiś czas, nie oznacza to, że nie mogę być zdzirowatą laską do końca swoich dni.

Zapomnij o nienawiści, plotkach i kłamstwach. Bądź zdzirą — rób to, na co masz ochotę.

4 comments

  1. Nie lubię tego całego shame’u dziewczyn. Nie widzę nic złego w tym, że laska lubi seks. Cało to szowinistyczne podejście do sprawy, że niby jak ktoś lubi seks, to facet, a kobietę ma boleć głowa, albo lepiej!!!! MA CZEKAĆ AŻ DO ŚŁUBU NA TEGO JEDYNEGO I UPRAWIAĆ SEKS RAZ NA MIESIĄC W PŁODNE DNI!!!! Super artykuł, podoba mi się.

    1. Ale nikt nie mówi przecież, że dziewczyna ma się zachowywać jak zakonnica. Chodzi o to, że cienka jest granica między seksem i życiem dla przyjemności bez oporów, a byciem szmatą.

      1. Co znaczy ta granica? Że jak wyrywam sobie faceta na imprezie i idę z nim do łóżka, zabezpieczam się, dobrze spędzam z nim noc, ale nie wychodzę za niego za mąż i nie płaczę po nocach to jestem szmatą? Nie mam takich myśli nawet. Mało tego, umawiam się z facetami na erodate i dorabiam na kamerkach i dobrze mi z tym.

        1. Lekko mi to pachnie skrajnym feminizmem, ale niech Ci będzie. Ale artykuł był zabawny, to muszę przyznać.

Comments are closed.