Marcin wszedł do ogromnego pomieszczenia. Z głośników dudniła głośna muzyka, a wokół pełno było tańczących i spoconych nastolatków. Był zdenerwowany na tyle, że pociły mu się ręce i czuł nieprzyjemny chłód. Miejsce do którego przyszedł nie było przypadkowe. Właśnie był na swojej pierwszej randce z facetem. Wcześniej był nieco zdziwiony, że żadna z jego relacji z kobietą nie kończyła się sukcesem. Podobały mu się oczywiście, jednak brakowało tego czegoś, czego nie był w stanie określić. Raz przy oglądaniu porno wyświetliła mu się reklama, na której widniał ogromny umięśniony mężczyzna ze sterczącym penisem. Chcąc nie chcąc, Marcin musiał się przyznać sam przed sobą, że podniecił go ten widok. Od tamtej pory sprawdzał, wchodził na gejowskie porno i miał racje. Był gejem. Dlatego przerzucił się na fora o innej tematyce i tam właśnie poznał Kacpra. Był przystojny oraz inteligentny. Właśnie kończył studia informatyczne, o ile wierzyć jego słowom. Marcin rozejrzał się wokoło szukając ciemnej czupryny, jednak nigdzie w zasięgu jego wzroku nikogo takiego nie było. Podszedł do baru i usiadł, zaczynając myśleć że stał się ofiarą głupiego kawału. Po piętnastu minutach zamówił sobie szklankę alkoholu i wypił ją za jednym razem. Wtedy poczuł na ramieniu delikatne szturchnięcie. Obrócił się i zobaczył Kacpra. Był cały czerwony oraz dyszał ciężko. W ręku trzymał kwiaty, z którymi widocznie biegł, bo były lekko powyginane na różne strony, tracąc kształt bukietu.

– Przepraszam… Daj mi chwilę – wydyszał i oparł się o blat, patrząc w ziemię. Kiedy już złapał oddech, wyprostował się i poprawił krawat. Chrząknął i dał mu kwiaty. Dla Marcina wyglądało to tak komicznie, że się roześmiał. Zdezorientowany Kacper uśmiechnął się krzywo i spojrzał mu w oczy z pytającym spojrzeniem. Marcin wziął od niego pogięty bukiet i chwycił go za rękę. Wyszli z klubu i udali się do parku nieopodal.

– Tu można przynajmniej porozmawiać – powiedział, siadając na jednej z ławek. Byli w parku sami. Większość ludzi o tej porze, była już dawno w domach lub w klubach, upijając się na umór.

– Dzięki, że przyszedłeś. Myślałem, że mnie wystawiłeś. – dodał, patrząc mu w oczy.

– Miałem wypadek. – odrzekł z poważną miną. Marcin spojrzał na niego zaszokowany.

– Co? – zapytał.

– No, wjechałem w drzewo – odpowiedział patrząc w bok. Marcin znowu się roześmiał. Nie wiedząc dlaczego, bawiła go jego nieporadność. Zaczęli rozmawiać i okazało się, że Kacper ma wyjątkowy talent do wpadania w kłopoty. W pewnym momencie mężczyzna położył dłoń na jego udo. Czuł jego ciepło. Nagle świat jakby zwolnił dla Marcina, a serce zaczęło łomotać w klatce piersiowej. Spojrzał w jego oczy i dosłownie utonął w nich na chwilę. Mimowolnie zaczął się do niego przysuwać, aż w końcu czuł jego oddech na sobie. Kacper delikatnie chwycił go za podbródek i przyciągnął do siebie, całując lekko, a potem mocniej i namiętnie. Marcin wplótł palce w jego włosy i zacisnął dłoń. Mężczyzna jęknął cicho. Po chwili poszli do samochodu Kacpra. Pojazd miał z przodu znaczne wgniecenie, jednak Marcin zignorował to. Weszli do środka i znowu złączyli się w pocałunku, tym razem gwałtowniej. Marcin zaczął ściągać koszulę, tak samo jak jego partner. Kacper włożył mu rękę w majtki i mocno zacisnął, powodując głośny jęk. Mężczyzna był już twardy i mocno podniecony. Uśmiechając się zadziornie Kacper pomógł zdjąć mu spodnie. Nachylił się nad nim i zaczął robić mu loda. Unosił się i opadał, ssąc jego penisa coraz bardziej. Marcin praktycznie na oślep rozpiął mu rozporek i zaczął robić mu dobrze ręką. Kacper na chwilę przestał zabawiać się z jego członkiem, czując jak przyjemne uczucie rozchodzi się po jego ciele. Wtedy Marcin chwycił go za włosy i pociągnął, przypominając mu o sobie. Mężczyzna wrócił do poprzedniego zajęcia. Dosłownie chwilę po tym Marcin doszedł w jego ustach. Kacper szczytował chwilę potem spuszczając mu się na rękę. Kiedy troszeczkę oprzytomnieli, Kacper włożył kluczyki do stacyjki i odpalił auto.

– Gdzie jedziemy? – zapytał od razu Marcin.

– Do mnie, przecież jest piątek wieczorem. Chyba nie myślałeś, że to koniec – powiedział, ruszając autem.

O autorze

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *