Nagi, poza maską medyczną, z pochyloną głową, nogami rozstawionymi na szerokość ramion, rękami za plecami, stoję przed Krzyżem św. Andrzeja mojej Pani.

Dreszcz przebiega po moim kręgosłupie, wywołany połączeniem podekscytowanego oczekiwania i nerwowego niepokoju. Z powodu wirusa minęło zbyt wiele czasu, odkąd ostatni raz poddałem się Pani. Moje zaufanie do niej jest pełne. Wiem, że zawsze będzie szanować moje ograniczenia, ale to pozostawia tak wiele możliwości i miękkich granic do zbadania i spróbowania.

Przypominam sobie, aby oddychać powoli i głęboko, gdy czekam, wpatrując się w drewnianą podłogę. Gra muzyka. To stary hit autorstwa The Velvet Underground, Venus in Furs. Jak trafnie. Czas płynie wolno.

Otwierają się drzwi i słyszę stukot obcasów Pani, gdy wchodzi do pokoju. Zatrzymuje się, otwiera szufladę, a potem rozrywa opakowanie prezerwatyw. Pani przechodzi przez pokój i staje przede mną. Widzę, że ma na sobie czarny, obcisły, lateksowy strój i buty na wysokim obcasie. Jej długie blond włosy spływają z tyłu kaptura na całą twarz. Ponieważ nosi również maskę medyczną, jedyne, co widzę na jej twarzy, to błyszczące oczy. Serce mi wali. Chwyta mojego ogolonego kutasa, wkłada go do prezerwatywy, po czym kilka razy ściska. „Cóż, nie chcę, żeby mój kutas kapał na podłogę i oboje wiemy, jak mogę sprawić, żeby kapał. A teraz, przywitaj mnie właściwie,” rozkazuje. Upadam na dłonie i kolana, po czym delikatnie całuję buty Pani.

Pani pochyla się i przeczesuje palcami moje włosy. Czuję jej paznokcie na mojej skórze głowy, potem chwyta garść włosów i powoli, ale uporczywie podnosi mnie na nogi. Trzymając mnie za włosy, pochyla się i szepcze mi do ucha: „Minęło dużo czasu, odkąd byłeś tutaj niewolnikiem. Ten wirus mnie frustruje, ale teraz mogę uwolnić się od mojej frustracji. Mam nadzieję, że jesteś gotowy. – Tak, pani – odpowiadam.

Pani wiąże moje nadgarstki i kostki czerwonymi skórzanymi kajdankami, a potem każe mi się odwrócić, a potem szeroko rozstawić nogi, przypinając kostki do drążka. Dociskając mnie do krzyża, zabezpiecza mankiety nadgarstków na wysokości głowy. Kaptur na całą twarz jest założony na głowę i mocno zapięty na suwak. Teraz nie widzę, co się stanie. Pani z pewnością wie, jak bawić się moim umysłem i ciałem!

Opierając się o chłodny drewniany krzyż, mój kutas drga. Mam pojęcie, czego się spodziewać, ale mając założony kaptur, jestem zależny od słuchu. Odgłos butów Pani poruszających się po pokoju to moja jedyna informacja. Przysuwa się do moich pleców, opiera się o mnie, zmuszając mnie do oparcia się o krzyż. Uwielbiam uczucie jej lateksowego stroju przy mnie. Jej ręce przesuwają się w górę i w dół po bokach mojego ciała, ledwo się dotykając, wysyłając dreszcz wzdłuż mojego kręgosłupa. Sięga dookoła krzyża, żeby złapać mojego kutasa, a potem zaczyna nim ruszać, jakby pieprzyła mnie paskiem. Jej dłoń delikatnie doi mojego fiuta w czasie, gdy porusza się jej biodrami. Za wcześnie zatrzymuje się i odsuwa, oświadczając: „Widzę, że też jesteś trochę spięty, niewolniku. Pamiętaj, jesteś tu dla mojej przyjemności, a nie swojej! Czas naprawdę zacząć grać rolę”.

Z jedną ręką opartą na moim ramieniu Pani zaczyna bić mnie w pośladki. Na początku jest to stosunkowo delikatne dotknięcie, aby krew płynęła, naprzemiennie od lewego do prawego pośladka, każde uderzenie w nieco inne miejsce. Wkrótce uderzenia stają się silniejsze i czuję, jak moje ciało drży z każdym uderzeniem. Ból narasta, a moje ciało zaczyna się napinać w oczekiwaniu na kolejny cios. Przestają, a Pani pieści mój tyłek. „Hm, ładnie się rozgrzewasz” – śmieje się. Po minucie przerwy lanie trwa. Zdaję sobie sprawę, że dostaję klapsa w rytm muzyki grającej w tle. Mój oszołomiony mózg nie może sobie przypomnieć, co to za piosenka, ale jest głośna, w szybkim tempie, a ręka Pani pasuje do rytmu. Uderza wysoko i nisko. Wewnątrz i na zewnątrz. Lewo i prawo. Wiele uderzeń w to samo miejsce. Żaden centymetr moich pośladków nie jest nietknięty. Gdy piosenka osiąga crescendo, Pani zaczyna bić mi odbyt, a potem przesuwa się nieco niżej, by uderzać moje jaja, które są odsłonięte między moimi rozstawionymi nogami. Na szczęście te ostatnie uderzenia nie są zbyt mocne.

Pani odsuwa się i pamiętam, żeby głęboko oddychać. Słyszę, jak wraca, a potem czuję na plecach delikatny szmer chłosty. Flogger porusza się po moich plecach, rozgrzewając skórę. To delikatne uderzenia, ale wiem, że to nie potrwa długo. Po ogrzaniu moich pleców chłosta nasila się, zmieniając się ze świstów w łomot. Następnie są 2 uderzenia. Ich ataki są naprzemienne. W lewo, potem w prawo. W lewo, potem w prawo. Uderzenia są szybkie i mogę je wizualizować w ciągłym ruchu za mną. Pani naprawdę ma światowej klasy technikę chłosty!

Uderzenia przenoszą się na moje już wrażliwe pośladki, uderzając od dołu, aby uzyskać mocniejsze uderzenie. Czuję, że próbuję uciec, stojąc na palcach, ale nie ma ucieczki, ale w głębi nie chcę uciec. Pochylam głowę między ramionami krzyża, próbując się zrelaksować, próbując oddychać, próbując zaakceptować swoją bezradność, mój los.

Chłosta zwalnia, a potem kończy się kilkoma delikatnymi machnięciami mojego kutasa i jąder. Pani głaszcze moje plecy i pośladki czując ich ciepło, po czym przeciąga po nich paznokciami. Kontrast doznań jest wyjątkowy.

„Odwróć się” – rozkazała. Nie jest to łatwe z drążkiem między moimi kostkami, ale niezgrabnie ustawiam się w odpowiedniej pozycji z rękami skrzyżowanymi nad głową z kapturem.

Pani chwyta mój prawy sutek, ściska go i ciągnie, po czym mocno go skręca. Jęczę cicho, gdy lewy sutek jest traktowany tak samo. Pani się uśmiecha. Jej paznokcie powoli przesuwają się po mojej klatce piersiowej, brzuchu i udach, a potem jej ręka porusza się, by złapać moje jaja, pociągając je w dół, miażdżąc i skręcając. Teraz jęczę. Drugą ręką kilka razy doi mojego kutasa i oboje wiemy, że już kapie. Puszcza mojego penisa, przeciąga paznokciami po moich mocno ściśniętych jajach, a następnie wbija je. Robię gwałtowny wdech, po czym próbuję się zrelaksować w bólu. Uwalniając napięcie, uznając daremność swojej pozycji i całkowity brak kontroli, znów zaczynam oddychać.

Biorąc długi sznur, Pani ostrożnie owija go ciasno wokół górnej części moszny. Po kilku okrążeniach sznur jest zawiązany, ale z pętlą zwisającą poniżej moich rozciągniętych jaj. Do pętli przyczepiony jest ciężarek, który odciąga moje piłki jeszcze bardziej od ciała. Mistrzyni zaczyna huśtać się między moimi nogami, po czym cofa się, by podziwiać swoją pracę. Decyduje, że potrzebna jest większa waga, więc dodaje 20 g więcej. Zamykam oczy, by skupić się na oddechu i świadomości, że Pani dokładnie wie, co robi.

Słyszę, jak buty odsuwają się, a potem wracają. Ponownie, mój prawy sutek jest chwytany, rozciągany i skręcany, zanim zostanie do niego przymocowany ciasny zacisk, wgryzając się w wrażliwą skórę, a następnie lewy sutek otrzymuje to samo leczenie. Czuję łańcuch zwisający między moimi sutkami. Sznurek jest ciasno owinięty wokół mojego członka, a następnie przywiązany do łańcuszka. Pani znów zaczyna kołysać ciężarkami. Ciągnie w dół mojego penisa, który ciągnie za łańcuch, potęgując tortury sutków. Tak wiele bodźców do przemyślenia.

Kiedy przyzwyczajam się do tych wrażeń, czuję delikatne klepnięcie w brzuch. Czuje się jak szpicruta. Plon ześlizguje się po moim żołądku, a następnie unosi się. Spodziewam się uderzenia, ale nic się nie dzieje. Kiedy się odprężam, uderza mnie w wewnętrzną stronę uda. Kłujący cios, który sprawia, że ​​wzdrygam się, przez co ciężarki kołyszą się mocniej. Pani schodzi w dół, a potem w górę, po wewnętrznej stronie mojej lewej nogi, gwałtownie uderzając w łodygę. Poszczególne ciosy nie są zbyt mocne, ale łącznie powodują ból. Potem czas na drugą nogę. Staram się nie wzdrygać, gdy wzdrygnięcie zaciska klamerki na sutkach. Pani chwyta mojego fiuta, chociaż nie czuję jej dotyku przez sznurek, którym jest owinięty. Przeciąga plon w górę iw dół mojego penisa, a potem delikatnie stuka w jego spuchniętą główkę. Znowu, i znowu, krany coraz mocniej i bliżej siebie. Teraz jęczę i walczę, ale nie ma ucieczki. Właśnie wtedy, gdy boję się, że osiągam swój limit, ciosy ustają.

Pani opiera się o mnie. Czuję ciasny lateks na moim udręczonym ciele. Słyszę, jak delikatnie oddycha mi do ucha i zaczynam się uspokajać. „Dobry chłopcze,” słyszę, „Dobry chłopcze. Czuję, że moje frustracje już zaczynają się rozpływać. Co mam teraz z tobą zrobić?” Wiem, że to pytanie retoryczne, ale odpowiadam: „Cokolwiek sobie życzysz Pani”. Ona się śmieje.

O autorze

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *