Wibrator analny i inne zakupy dla ciebie

– Będę niedługo – mówię do ciebie przez telefon, pakując wibrator analny do torby – Zrobiłam małe zakupy, więc bądź gotowy i czekaj na mnie, kiedy wrócę do domu.

– Co kupiłaś? – pytasz mnie niecierpliwie. – I co masz na myśli mówiąc, że mam być gotowy?

Śmieję się z ciebie, ale nie jestem prześmiewcza, staram się tylko ukryć, że jestem co najmniej tak samo podekscytowana jak ty.

– Cierpliwości. To tylko kilka nowych zabawek. Zobaczysz je, kiedy przyjdę. A mówiąc gotowy, mam na myśli dokładnie to, co ci się wydaje – mówię, chociaż wiem, że nie możesz nawet podejrzewać, co dla ciebie planuję, więc nie możesz być na to gotowy. Wiem też, że to jedna z twoich największych fantazji. Niosę ci w darze wibrator analny.

Witasz mnie przy drzwiach, ubrany w szlafrok i bokserki, podając mi kieliszek czerwonego wina.

– Byłem tak napalony, że nie mogłem się powstrzymać i zrobiłem to już. Ale przynajmniej będę mógł dłużej dla ciebie wytrzymać – oznajmiasz dumnie, jak dziecko, które przyniosło do domu świadectwo z czerwonym paskiem. Nie mogę się powstrzymać, uśmiecham się do ciebie i głaszczę po głowie.

– Grzeczny chłopiec! – mówię. – Zasługujesz na nagrodę! – sięgam pod twój szlafrok, zaciskając dłoń na miękkim penisie i głaszcząc go przez bokserki, kiedy cię całuję.

Nie spuszczasz oczu z moich toreb z zakupami, więc ręką wskazuję ci, żebyś usiadł. Kładę torbę z zabawkami na stoliku do kawy i powoli wyjmuję zawartość.

Parę lateksowych rękawiczek.

Jedno opakowanie tubki z wazeliną.

Jeden mały wibrator analny, niewiele większy od palca.

Jeszcze jeden wibrator analny, trochę większy, z wypustkami wzdłuż trzonu.

Dildo, największe z tych wszystkich, ale nie dużo.

I jako ostatnią wyjmuję czarną uprząż.

Przyglądam się twojej twarzy, kiedy twój wzrok błądzi od jednej rzeczy do drugiej. Nie mówisz nic przez kilka chwil i widzę, jak twoje policzki i uszy się czerwienią. Otwierasz usta i podnosisz na mnie wzrok.

– Ja… nie sądzę, żeby…

– Ciii… – przerywam ci, siadając koło ciebie i przykładając palec do ust. Całuję cię, a moja ręka zsuwa się na twoje kolano. Tak jak podejrzewałam, jesteś twardy, co zaprzecza twoim protestom. Wiem, że tego chcesz i ty też to wiesz. Wstaję i rozpinam bluzkę, ukazując czerwony gorset, w który się przebrałam przed przyjściem.

– Ale jeśli nie chcesz, zawsze mogę sobie pójść – mówię, wiedząc, że nigdzie nie pójdę.

Uśmiechasz się głupkowato i sięgasz w moją stronę, przejeżdżając dłonią po moim udzie, sięgając pod spódniczkę. Twoja dłoń odnajduje moją cipkę, niczym nie zasłoniętą i mokrą. Myśl o tym, co będę wyprawiała z twoim tyłkiem, wprawia mnie w stan bliski ekstazy, który nie opuszczał mnie przez całe popołudnie, odkąd wyskoczyłam na zakupy do sex shopu w przerwie na obiad. Odsuwasz rękę, a ja ściągam spódnicę i siadam ci na kolanach. Rozchełstuję twój szlafrok, tak że cipką przyciskam do twojego twardego kutasa, aż twoje bokserki robią się mokre. Wiercę się na tobie, zapewniając sobie ciekawe doznania, a ty całujesz mnie mocno, pożądliwie i łapiesz za tyłek.

– To co, kochanie? – szepczę ci do ucha. – Mam zostać czy iść?

– Zostać – twój głos jest cichy, ale pewny. – Zdecydowanie zostać.

Uśmiecham się.

– Tak myślałam – mówię.

Wstaję i biorę cię za rękę, sięgając po poduszkę z kanapy i rzucając ją na dywan. Rozwiązuję sznurek twojego szlafroka i zdejmuję go, a potem kucam przed tobą, żeby ściągnąć ci bokserki. Twoje piękne jajka znajdują się tuż przed moją twarzą i nie mogę się powstrzymać, żeby ich nie dotknąć i nie dać im małego buziaczka. Ciągnę cię w kierunku podłogi. Widzę, że jesteś podekscytowany i trochę zdenerwowany. To wcale nie jest łatwe dla faceta hetero, żeby przyznać, że to, czego naprawdę chce to zostać zerżniętym w dupsko.

– To naprawdę ważne, żebyś się zrelaksował – mówię – Więc chcę, żebyś ułożył się wygodnie, a ja zrobię ci mały masaż, okej?

Przytakujesz, przewracasz się na brzuch i kładziesz głowę na poduszce. Nie spieszę się, masuję powoli twoje ramiona, bicepsy, szyję i kark, schodzę coraz niżej. Słyszę, jak mruczysz cicho w poduszkę. Moje dłonie i palce kontynuują podróż wzdłuż twojego kręgosłupa, a ja pochylam się i obsypuję twoje plecy pocałunkami. Docieram do pośladków, masuję je i ugniatam, a mój język wierci się pomiędzy twoimi pośladkami. Słyszę, jak jęczysz i delikatnie rozchylam je, pozwalając mojemu językowi zagłębić je jeszcze bardziej pomiędzy twoje półdupki i musnąć twoje wejście. Wydajesz z siebie głośny jęk, a twoje ciało napina się, by zaraz znów zrelaksować. Szczypię cię, a potem wbijam się językiem głębiej. Słyszę, jak dyszysz.

– Uklęknij dla mnie – mówię stanowczo, ale czule, głaszcząc cię delikatnie po plecach. Jesteś teraz w pełni wyeksponowany i wrażliwy. To ekscytujące. Odczuwam nagłą potrzebę ugryzienia cię, zmuszenia cię do tego i do totalnie ostrej jazdy, ale mija mi to. Nadrobimy, kiedy bardziej się oswoisz z takimi zabawami. Na razie chcę, żeby było to dla ciebie przyjemne, chcę nauczyć twojego ciała tej nowej zabawy, która do tej pory była twoim najbardziej skrytym marzeniem.

Językiem przejeżdżam jeszcze kilka razy po twoim wejściu, i kciukiem zataczam wokół niego leniwe kółeczka. Drugą ręką sięgam po rękawiczki i zakładam je, pstrykając nimi mocno dla lepszego efektu. Podnosisz głowę i odwracasz się w moim kierunku, a na twojej twarzy widzę mix emocji, od oczekiwania, przez pożądanie, aż po strach.

– Nie bój się, wkładałam już w ciebie palce, pamiętasz?

– Ale to co innego – mówisz cicho.

Kładę się obok ciebie na chwilę.

– Tak. To co innego, to trochę straszne, ale zupełnie fantastyczne. Będzie cię trochę bolało, ale to nic złego, bo zobaczysz, że ten ból będzie bardzo przyjemny. Będziesz czuł się jednocześnie bardzo dobrze i źle i zobaczysz, że będzie warto – mówię ci szczerze, próbując cię zachęcić. Twoje oczy błyszczą. Ufasz mi.

Wracam do mojej poprzedniej pozycji i otwieram tubkę z wazeliną tuż nad twoimi pośladkami, pozwalając, by kilka kropel spadło na twoją pupę. Rozsmarowuję je czubkiem palca, którego powoli wkładam w ciebie. Zagłębia się przez twój zwieracz, a ja zaczynam poruszać nim w tobie.

– Ach, ach, ach… – słyszę, jak twój oddech przyśpiesza.

Wolną ręką sięgam po najmniejszy wibrator analny i włączam go. Te najmniejsze są całkiem mocne i mogą dostarczyć całkiem niezłych doznań. Ustawiam go na niską moc i przykładam do twojego krocza, tuż pod miejscem, gdzie trzymam palec. Twoje ciało spina się, kiedy czujesz wibracje i czuję, jak twoje mięśnie zaciskają się na moim palcu.

– Podoba ci się? – pytam.

Kiwasz głową, twarz masz wciśniętą w poduszkę.

– To dobrze. Będzie jeszcze lepiej – zapewniam cię.

Wyjmuję z ciebie palec, podkręcam moc na zabawce i wkładam w ciebie czubek wibratora. Wyjmuję go i wsuwam, wyjmuję i wsuwam. Jęczysz i wypychasz biodra do tyłu z każdym ruchem. Torturuję cię w ten sposób przez kilka chwil, aż robisz się zupełnie zdesperowany. Twój kutas jest mokry od preejakulatu, który kapie na dywan. Decyduję, że jesteś gotowy i podkręcam wibrator analny na maksa, a potem wsuwam w ciebie całą zabawkę, aż do końca. Dyszysz w poduszkę. Zamiast wchodzić i wychodzić, używam kilu palców by pomóc końcówce wibratora zataczać koliste ruchy, pozwalając wibracjom zrobić to, co mają zrobić. Kontynuuję tą zabawę przez kilka chwil, pozwalając ci się nią rozkoszować.

Zauważam, że ręką sięgnąłeś w stronę swojego kutasa, żeby go dotknąć. Łapię cię za nadgarstek.

– Nie. Jeszcze nie.

Wyjmuję wibrator analny z twojego tyłka i rozsmarowuję na twoim wejściu jeszcze więcej lubrykantu. Tym razem wkładam w ciebie dwa palce, wolno, ale pewnie. Zaczynasz się pocić, a z twoich ust zaczynają wydobywać się ciche jęki. Drugą dłonią masuję i ugniatam twoje jajka, a moje palce pieprzą twoją dziurkę. Szybko wyjmuje je, a na ich miejsce wkładam drugi wibrator analny, wsuwając go ostrożnie, kiedy ty wyjesz w poduszkę i wypychasz biodra w moją stronę.

– Ale z ciebie mała dziwka! – śmieję się.

Przekręcam kółko na zabawce, żeby go włączyć, a ty kwilisz w odpowiedzi. Zaczynam wprowadzać wibrator analny powoli i spokojnie, wyobrażając sobie jakie to uczucie, czuć wszystkie wypustki i żyłki podrażniające te delikatne miejsce. Przyśpieszam tempo i pieprzę cię mocniej i mocniej, rozkoszując się twoimi jękami, kiedy moja ręka wpycha w ciebie zabawkę coraz głębiej. Ponownie twoja ręka sięga w kierunku kutasa, a ja ją odsuwam. Obawiam się, że jeśli pozwolę ci się dotknąć, dojdziesz zbyt szybko, pomimo twoich wcześniejszych poczynań.

– Proszę… – sapiesz bez tchu – proszę…

Ignoruję twoje błagania i bawię się wibratorem jeszcze przez chwilę, aż twoje prośby zmieniają się w jęki, a potem nagle go wyciągam.

– Nieee! – krzyczysz w poduszkę. Twoje biodra podrygują w odpowiedzi na tę stratę, a twoja zaczerwieniona, pusta dziurka zaciska się.

– Chcesz więcej, prawda? – mruczę, przejeżdżając czubkiem palca od podstawy twojego penisa aż do wejścia, przerywając by wepchnąć koniuszek do środka. Twoja odpowiedź została stłumiona przez poduszkę.

– Nie słyszę cię kochanie, coś mówiłeś?

– Tak – odwracasz się w moją stronę. Twoja twarz jest czerwona i spocona. – Proszę, tak. Chcę więcej.

Sięgam po dildo i uprząż.

– Chcesz więcej czego?

– Wiesz czego – mówisz, obserwując jak umocowuję dildo na uprzęży.

Uśmiecham się i zdejmuję rękawiczkę, a potem wsuwam się w uprząż i zapinam pasek.

– Tak, wiem, czego chcesz. Ale chciałabym usłyszeć jak to mówisz.

– Ja… chciałbym…

Pasek, który przebiega pomiędzy moimi nogami jest krótki, ale gruby i ma przymocowanego do siebie członka. Obserwujesz, jak wkładam go w siebie i zapinam paski. Drugie dildo przytrzymuję w ręce. Jego ciężar i twardość wydają się być całkiem przyjemne, a małe wypustki, które drażnią moją łechtaczkę, powodują przyjemne doznania.

– No, powiedz.

– Chciałbym, żebyś… zerżnęła mnie… w tyłek – mówisz bardzo cichym głosem.

Przesuwam się by uklęknąć za tobą i rozsmarowuję żel na sztucznym członku.

– Powiedz to głośniej.

– Chciałbym, żebyś zerżnęła mnie w tyłek – mówisz z dużo większym przekonaniem.

Przykładam zabawkę do twoich pośladków.

– Nie uważasz, że powinieneś mnie ładnie poprosić?

Opieram naoliwionego członka tuż przy twoim wejściu.

– Och, mój boże, proszę, och – dyszysz, kiedy główka penisa wślizguje się w ciebie, rozciągając jak nigdy wcześniej. Wyciągam go.

– O co prosisz?

– Proszę, boże… – błagasz. – Zerżnij mnie w tyłek, proszę…

Jak mogę odmówić takiej prośbie?

Przeciskam główkę z powrotem, rozciągając cię, czując jak przechodzi przez zwieracz, a ty jęczysz i kwilisz. Kiedy przyzwyczajasz się do tego uczucia, a mięśnie się rozluźniają jedyne o czym myślę to to, że w tej pozycji nie widzę twojego wyrazu twarzy, kiedy czujesz jednocześnie agonię i ekstazę, ból i przyjemność. Pozwalam mu zagłębić się do końca. Nie jest duży, ale wiem, że tobie musi wydawać się ogromny. Dildo, które jest we mnie i wypustki na łechtaczce robią swoje, kiedy ruszam biodrami tam i z powrotem, wkładając go do końca i wyjmując. Wyciągam go i smaruję twoją dziurkę większą ilością żelu, rozprowadzam go też na sztucznym członku, a potem zaczynam pieprzyć cię mocniej. Ręką sięgam do twojego penisa, a ty krzyczysz. Obciągam ci, jednocześnie pieprząc ciasny tyłek, ściskając podstawę kutasa za każdym razem, kiedy w ciebie wchodzę. Trzęsiesz się i wiem, że jesteś już blisko. Moja cipka jest mokra i czuję, że niedługo też dojdę.

Wyjesz, kiedy wchodzę w ciebie z całej siły. Nie tylko ty teraz jęczysz, bo i ja dochodzę, silnie i mocno. Czuję, jak twój kutas pulsuje w mojej ręce i słyszę twoje jęki, kiedy dochodzisz, strzelając spermą w moją dłoń i na dywan. Dochodzisz długo, a ja pochylam się nad tobą, ciągnę cię za włosy by odchylić twoją głowę i wkładam ci do ust palce, z których zlizujesz swoją spermę.

Powoli, bardzo powoli, wycofuję się. Wyjmuję z ciebie dildo z cichym dźwiękiem, kiedy mija ciasny krąg twoich mięśni. Krzywisz się na uczucie pustki i opadasz na bok, wyczerpany.

Uwalniam się z uprzęży i kładę koło ciebie, uśmiechając się w odpowiedzi na twój wyraz twarzy. Palcami przeczesuję twoje włosy, a tobie udaje się znaleźć siłę, by objąć mnie ramieniem i przyciągnąć bliżej. Czuję twój smak, kiedy mnie całujesz.

– Dziękuję ci – mamroczesz z wdzięcznością.

– Nie ma za co – odszeptuję, ponownie cię całując. Uwielbiam cię rozpieszczać.