Onanizm w jacuzzi

Wydaje mi się, że mam obsesję na punkcie wody, orgazmów, i dowolnej kombinacji tych dwóch rzeczy. Kilka razy udało mi się dojść za pomocą wody, a konkretnie główki prysznica, węża z wodą albo strumienia wody w jacuzzi. A mój ostatni wodny onanizm sprawiłam sobie w prezencie na 42 urodziny.

Powietrze było dość ciepłe jak na jesienny wieczór w nadmorskim kurorcie, gdzie przebyłam na spóźnionych wakacjach. Potrzebowałam odmiany, a to było idealny sposób. Byłam sama. Drzewa poruszały się na delikatnym wietrze. Moje ciało było rozgrzane od jacuzzi, w którym siedziałam, rozkoszując się otaczającym mnie światem. Piłam wino, które wprawiło mnie w idealny stan pomiędzy byciem lekko wstawioną a napaloną.

Siedząc w jacuzzi i rozkoszując się tą myślą o mini wakacjach w idealnym miejscu, zdałam sobie sprawę z tego, że strumień wody przyjemnie masujący moje plecy mógłby jeszcze przyjemniej masować moją łechtaczkę. Przypomniałam sobie ten jeden raz, przed laty – onanizm na siłowni, kiedy użyłam strumienia wody, by dojść. Było mi wtedy przyjemnie, a ryzyko bycia przyłapaną jeszcze bardziej mnie nakręcało. Ten orgazm był NIEPORÓWNYWALNY.

Rozejrzałam się po okolicy. Poza drzewami poruszającymi się na wietrze i gośćmi w swoich pokojach hotelowych, byłam całkowicie sama. Przed chwilą zaszło słońce i większość ludzi była właśnie na kolacji lub grillu. Kiedy pomyślałam, że ktoś mógłby mnie zobaczyć, zawahałam się. Nie byłam pewna, czy powinnam zsunąć z siebie kostium kąpielowy i pozwolić wodzie rozbudzić moją spuchniętą łechtaczkę…

Zaczęłam myśleć o tym, jak dobrze mi będzie, więc po szybkim upewnieniu się, że teren jest czysty, rozpoczęłam słodki onanizm. Oddałam się swojemu pożądaniu i odwróciłam się na kolana, tak jakbym chciała po prostu rozmasować swój brzuch i odpocząć. Czułam strumień wody w okolicach cipki przez kostium kąpielowy, ale nie spieszyłam się. Chciałam się tym rozkoszować.

Nikt nie mógł wiedzieć, co robiły moje paluszki pod wodą. Włożyłam środkowy palec w cipkę i czułam, mimo ciepłej wody, że moja mokra cipka jest ciepła i gotowa jak cholera. Chciałam rozprowadzić wilgoć aż do mojej łechtaczki. Bez przeszkód odsunęłam na bok materiał kostiumu kąpielowego, a strumień wody uderzył w moją łechtaczkę z pełną siłą. Drgnęłam w reakcji na pierwsze uderzenie i zaczęłam ruszać biodrami, by trafić na lepszy kąt wody. Wierciłam się tam i z powrotem, tak, jakbym pompowała wodę…

Znikąd na balkonie pojawiła się starsza para, więc musiałam przestać, by mój onanizm pozostał niezauważony. Cholera! Siadali, by zjeść kolację na patio. Ciekawe, czy byli by zainteresowani wieczornym pokazem… Byłam już blisko orgazmu, ale pomyślałam, że mogę wykorzystać uprzejmych nieznajomych do potrenowania cierpliwości. Jednak tak bardzo chciałam dojść, że nie byłam w stanie przestać. Podczas kiedy oni jedli, ja dalej się zabawiałam i flirtowałam z wodą.

Wiedziałam, że dojdę mocno, jak tylko będę miała okazję. Pod wodą, tak, żeby starsi ludzie mnie nie widzieli, zaczęłam zabawiać się swoim tyłkiem. To było zupełnie inne uczucie, czuć swój środkowy palec w pupie. Zgięłam palec, i uczucie było dużo przyjemniejsze, niż można było się tego spodziewać. Mój kciuk drażnił moją łechtaczkę, a w tym samym czasie inny palec rozrabiał w tyłeczku. Onanizm z dwóch stron.

Tak, jak tamci ludzie wkładali do ust jedzenie, tak ja wkładałam w siebie palce. Obserwowałam ich rozmowę i zastanawiałam się, jak często się pieprzą… o ile w ogóle to robią… i czy ona nadal mu obciąga. Zastanawiałam się, czy lizałby cipkę swojej żony tak samo jak lody. Wyobrażałam sobie jakie to uczucie, obserwować go, kiedy rżnie swoją żonę i doprowadza ją do orgazmu. Zastanawiałam się, czy krzyczy, jęczy, czy jest raczej cicha… Wszystkie te myśli sprawiły, że byłam jeszcze napalona i jeszcze bardziej spragniona orgazmu.

Para najwidoczniej postanowiła dokończyć kolację w środku, a ja poczułam dreszcz podniecenia, na myśl, że za chwilę znowu będę sama. Uniosłam biodra, by kontynuować onanizm i znów poczuć strumień wody na mojej łechtaczce. Wierciłam się w górę i w dół, czując wodę mocniej, kiedy napierałam w dół, i słabiej, kiedy się unosiłam.

Uczucie było tak niesamowite, że użyłam mojej wolnej ręki, by pomasować lewą pierś. Para nadal zbierała swoje naczynia ze stolika, ale byłam już tak napalona, że nie dbałam o to, i zajęłam się sobą. Rozejrzałam się, by upewnić, że nikt nie patrzy na mój onanizm. Zaczęłam drżeć od uczucia bicza wodnego na mojej łechtaczce, a woda była tak przyjemnie relaksująca… Moja dłoń przyjemnie ściskała moją pełną pierś. Wyobrażałam sobie, że ktoś pieści ją, gdy dochodzę. Moje sutki błagały o mocniejsze doznania, więc złapałam za jeden z nich i uszczypnęłam, co posłało intensywnie doznania wprost do mojego wnętrza.

Moje pragnienia były pierwotne, zwierzęce, prawie mnie nie obchodziło, czy ktoś mnie zobaczy. Właściwie miałam nadzieję, że tak będzie, że ktoś dołączy do mnie i będziemy mogli się wzajemnie obserwować. Poczułam, że orgazm się zbliża i nie chciałam przestać…

Poddałam się temu uczuciu i rozkoszowałam doświadczeniem… Najpierw poczułam, jak mięśnie mojej miednicy zaciskają się, uda trzęsą się, a ciało drży. Wtedy zaczęłam czuć pierwsze fale orgazmu. To było jak wchodzenie po schodach, każdy krok zbliżał mnie do celu. Z każdym skurczem mięśni czułam, jak moja cipka pulsuje, a stymulacja łechtaczki sprawiała, że zbliżałam się do orgazmu. Wydałam z siebie jęk, którego wcale nie zamierzałam wydać, podczas kiedy orgazm zawładnął moim ciałem.

Trzymałam się krawędzi jacuzzi, by powstrzymać upadek, pozwalając mięśniom odpocząć po silnym orgazmie. Usiadłam głębiej na półce i zebrałam swoje rzeczy. Byłam rozpalona, usiadłam więc na leżaku, pozwalając, by chłodne powietrze sprowadziło mnie na ziemię. Nie mogłam uwierzyć w to, co właśnie zrobiłam. Rozejrzałam się, by sprawdzić, czy nikt mnie nie przyłapał i czy moja przygoda uszła mi na sucho.

Nagle, wpadł mi głowy pomysł, żeby następnym razem zabrać ze sobą swoje dildo. To dopiero będzie fantastyczny wodny onanizm!