Darmowy sex w kajdankach

Zjawiłam się po wyczekany darmowy sex. Zawołała mnie do pokoju. W środku wyglądało właściwie tak samo jak zwykle. Światło było zgaszone. Jedynie blask świec delikatnie oświetlał pokój. Poczułam ich zapach jak tylko przekroczyłam próg. W środku zobaczyłam to, co zazwyczaj – bicz, kajdanki, pejcz. Wszystkie te rzeczy leżały na łóżku. Zwróciłam jednak uwagę na dwie nowe rzeczy. Pierwszą z nich był duży dzbanek z wodą na stole i zestaw szklanek. Nie myślałam zbyt wiele o tym, co zobaczyłam. Jak zwykle, kazała mi się rozebrać. Jednak tym razem, powiedziała, żebym zostawiła na sobie majtki. gdy tylko to zrobiłam, ona nalała wody do szklanki i odłożyła obok. Drugim nowym elementem był haczyk przyczepiony do ściany na wysokości ok. 2 metrów nad podłogą. To był taki drobiazg, którego większość ludzi by nawet nie zauważyła. Gdybym nie spędziła w tym pokoju wiele godzin  wpatrując się w tę ścianę, też bym tego nie zauważyła. Jednak ja znałam wszystko, co jest na tej ścianie, więc ten haczyk od razu zwrócił moją uwagę. Wzbudził moją ciekawość bardziej niż dzbanek z wodą.

Gdy się rozbierałam, ona nakazała mi uklęknąć twarzą do ściany. Znałam to polecenie już z przeszłości. To nie był nasz pierwszy darmowy sex. darmowy sex, właśnie tak to nazywała, chociaż wcale nie był za darmo. Dodała, że mam unieść dłonie nad głową ze zbliżonymi nadgarstkami. To również nie było dla mnie nowością. Choć moje serce biło dość szybko, czułam się komfortowo. Poczułam jak chwyta moje nadgarstki i nakłada mi kajdanki. Pogładziła mnie po włosach i pociągnęła mnie tym samym lekko do tyłu. Założyła mi wokół szyi znajomą obrożę. Poczułam jak odpływam w przyjemnym uniesieniu. Uśmiechnęłam się.

„Nie podniecaj się zbyt mocno. Nie szykuje się dla ciebie nic fajnego. Przecież wiesz, że darmowy sex wymaga wyrzeczeń.”

Przestałam się więc uśmiechać. W duchu jednak się cieszyłam, że przygotowała dla mnie jakieś nowe niespodzianki. Stała gdzieś za mną. Usłyszałam nieznany, metaliczny brzęk. Nie mogłam pohamować swojej ciekawości. Obróciłam głowę przez ramię, żeby zobaczyć co to jest. Zanim jednak udało mi się spojrzeć, chwyciła całą dłonią za moje włosy.

„Przecież już cię tego uczyłam.”

Puściła mnie. Pokornie spuściłam głowę w dół. Prawą ręką zaczęła bawić się moimi sutkami. W mgnieniu oka stały się twarde z podniecenia. Jęknęłam lekko z zachwytu. Wtedy dowiedziałam się co to za brzęczący przedmiot. Były to nakładki na sutki połączone srebrnym łańcuszkiem. Drgnęłam, kiedy nakładała je na mnie. Łańcuszek wisiał swobodnie nad moim brzuchem. W dłoni trzymała pejcz. Rola haka na ścianie stawała się coraz wyraźniejsza. Przymocowała jedną końcówkę pejcza do łańcuszka, a drugą na hak na ścianie. Kolejne dwa frędzle przywiązała do kajdanek na moich nadgarstkach. Zrobiła to solidnie. Każdy, nawet najmniejszy ruch powodował bolesny zacisk. Słyszałam jak przeszła na drugi koniec pokoju. Klęczałam i zastanawiałam się kiedy wróci. Gdy wróciła, trzymała w ręku dzbanek z wodą. Znowu przeszły mnie dreszcze. Żartobliwie pogłaskała moje łopatki. Potem zdradziła mi swój plan.

„Mam zamiar umieścić ten dzbanek w twoich dłoniach. Jest ciężki, więc musisz być bardzo ostrożna trzymając go. Jeśli w pewnym momencie poczujesz, że spada, musisz mi o tym powiedzieć. Rozumiesz?”

„Tak, proszę pani. Zrobię to dla pani.”

„Dobrze.”

Poczułam ciężar dzbanka na dłoniach, które miałam skute nad głową. Był cięższy niż myślałam. Wiedziałam, że będą mnie boleć ramiona. Ona znowu oddaliła się ode mnie. Kiedy wróciła, usłyszałam ciche dzwonienie wibratora. Wślizgnęła go do moich majtek. Ostrożnie umieściła go we właściwym miejscu. Poczułam frędzle bicza na moich plecach. Dostałam gęsiej skórki.

„Jak widzisz, znajdujesz się w trudnej sytuacji. Ręce szybko zaczną cię boleć od trzymania dzbanka. Uwolnię cię pod jednym z dwóch warunków: albo dojdziesz, albo wytrzymasz 300 klapsów biczem. Wybór należy do ciebie. Pamiętasz swoje hasło?”

„Moje hasło to: pomarańcze, proszę pani.”

„Dobrze. Nie zapomnij liczyć batów.”

Zaczęła uderzać. Pierwsze 50 uderzeń poszło gładko. Przy 70 uderzeniu, zgięły się mi ramiona. Zaczęłam głęboko oddychać. Wtedy łańcuszek między moimi piersiami napiął się. Poczułam ból i zwolniłam oddech. Dała mi kolejne 50 uderzeń. Tym razem robiła to wolniej, a ja mogłam bardziej skupić się na doznaniach płynących z tego bólu. Pomyślałam, że zdążę dojść zanim to, co mnie oplata zacznie przynosić mi ból nie do zniesienia. Ból w ramionach, ostrość bicza i sporadyczne ciągnięcie za sutki skutecznie mnie rozpraszały. Nie mogłam się skupić na przyjemności płynącej z wibratora pomiędzy moimi nogami. Zamknęłam oczy i brałam powolne oddechy. Starałam się skupić. 300 batów wydawało mi się jeszcze długą drogą przede mną.

„Mam wrażanie, że za bardzo podoba ci się ta zabawa.”

Podeszła do łóżka i po chwili wróciła. Poczułam ostry ból przechodzący przez mój tyłek. Wiedziała, że lubię być tam dotykana. Z każdym uderzeniem przeklinałam w myślach. Doliczyłam już do 150. Na chwilę przerwała chłostę. Sprawdziła, czy nadal trzymam dobrze dzbanek i czy kajdanki się nie poluzowały. Tępy ból w ramionach stał się jeszcze bardziej intensywny. Na trochę je obniżyłam, jednak wtedy bolały mnie sutki. Kontynuowała chłostę. Rozpaczliwie starałam się skoncentrować na podnieceniu. Chciałam już dojść. Jednak za bardzo byłam zdekoncentrowana. Kiwałam się z bólu przy każdym uderzeniu. Jedyną zaletą było to, że właśnie policzyłam do 250. Ostatnie bicia były tak ostre, że miałam łzy w oczach. Zdołałam się jednak powstrzymać od płaczu.

„Naprawdę chcesz przyjąć 300 ciosów, prawda?” – Zapytała.

Zdaje się, że moje ciało odpowiedziało na to pytanie za mnie. Jedyne co zdołałam zrobić, to kiwnąć głową. Zaczęła ostanie 50 uderzeń. Pierwsze 40 jakoś zniosłam. Na chwilę się zatrzymała. Ostatnie 10 spoczęło na moim tyłku. Robiła to wolno, ale skutecznie. Sapałam tak mocno, że ledwo wymamrotałam liczbę 300. Każda komórka mojego ciała była owładnięta bólem.

„Oddychaj.” – Przypomniała mi.

Najpierw zabrała dzbanek z moich dłoni. Zapomniałam się i zaczęłam obniżać ramiona. Tym samym, pociągałam za sutki. Znowu bolało. Usłyszałam, że śmieje się z mojego zapomnienia. Była szczodra. Zdjęła nakładki z moich sutków. Potem odpięła kajdanki i całą mnie uwolniła. Zdałam sobie sprawę, ile mnie kosztował darmowy sex tego wieczoru. Powoli zaczęłam dochodzić do siebie. Nadal miałam wibrator w majtkach. W całym tym bólu, nie zdążyłam zauważyć jak bardzo wilgotna byłam tam na dole. Byłam teraz bliska orgazmu. Jęknęłam i zrelaksowałam się z przyjemności.

„Uważam, że zasługujesz na nagrodę. Oprzyj się o łóżko. Stopy na podłodze, tyłek wypięty.” – Rozkazała.

Tak zrobiłam. Po chwili, jej ciało przywarło do mojego. Chwyciła za wibrator i za minutę podnieciła mnie. Doszłam do długo oczekiwanego orgazmu. Podziękowałam jej. Pocałowała mnie w czoło i obróciła się w stronę drzwi.

„Przyniosę trochę lodu, żeby ci ulżyć.” – Powiedziała.

Opadłam na łóżko z uśmiechem na twarzy. Kochałam darmowy sex z moją boginią.